Mistrz

Mistrz

Żaden polski sportowiec tak długo nie wspinał się na szczyt. Żaden na wejście na szczyt tak bardzo nie zasłużył. Po ponad 20 latach ścigania tytułu mistrza świata na żużlu Tomasz Gollob ma to, o co walczył.
Dobrze, że już jestem tym mistrzem świata – westchnął ciężko Tomasz Gollob, gdy we włoskim miasteczku Terenzano wygrał żużlowe Grand Prix Włoch. Wcześniej zdobył 70 medali – mistrzostw kraju, Europy, świata, zawodów klubowych, indywidualnych oraz drużynowych – ale ta imponująca kolekcja aż do zeszłego tygodnia była niekompletna. Brakowało tego, co  najważniejsze.

Dziś w rozmowie z „Wprost" Gollob przyznaje, że brak najwyższego trofeum z każdym rokiem coraz bardziej mu ciążył. – Czułem presję ze strony kibiców. Zbierałem punkty, osiągałem kosmiczne wyniki, a więc tort był, ale brakowało wisienki. Wiele razy śniło mi się, że  zdobywam złoto. Strach pomyśleć, co by było, gdybym zakończył karierę bez niego – mówi.

I dodaje: – Do zwycięstwa dochodziłem w bólach. Ale  wreszcie po 22 latach mogę zamknąć ten rozdział w życiu i zacząć pisać swoją historię od nowa. 

Więcej możesz przeczytać w 41/2010 wydaniu tygodnika e-Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

Czytaj także

 0