Kuźnia Europy

Kuźnia Europy

Dodano: 
Rozmowa z MANUELEM FRAGĄ IRIBARNE, prezydentem Galicii
Jacek Pałasiński: - 25 lat temu założył pan Przymierze Ludowe, by przed dziesięciu laty przekazać władzę w ręce młodszego polityka. Dlaczego wówczas wybrał pan nieznanego José Marię Aznara?
Manuel Fraga Iribarne: - Hisz-pania zmieniała się wtedy bardzo szybko i potrzebowała polityka, który byłby w stanie sprostać nowym wyzwaniom. Mój wybór padł na Aznara w sposób naturalny: był świetnym administratorem, miał dobre przygotowanie ekonomiczne i - co najważniejsze - niebywały temperament polityczny i jasną wizję rozwoju Hiszpanii.
- Jest pan zadowolony z osiągnięć swego następcy?
- Nie wierzę w ideologie, wierzę w zasady. Od dawna twierdziłem, że socjalizm umarł. Dobry był sto lat temu, w okresie wyzysku mas robotników i chłopów. Dziś pojęcie walki klas jako motoru historii nie ma sensu: nasze społeczeństwo to praktycznie wielka klasa średnia. Dlatego znacznie bardziej do naszej sytuacji przystaje ewolucja niż rewolucja, architektura polityczna niż burzenie. Wyśmiewano nas za te idee, mówiono, że nie jesteśmy "postępowi". A myśmy uważali, że postęp to nie górnolotne gadanie i podwyższanie emerytur, które nigdy nie nadążały za rosnącą inflacją, ale budowa dróg, szkół, szpitali, zapewnienie stabilizacji ekonomicznej, aby emerytury zachowywały swą wartość. Podczas ostatnich wyborów naród hiszpański dowiódł, że te idee były słuszne.
- Czy popiera pan zwrot ku centrum, jakiego w ostatnich latach dokonała Partia Ludowa?
- Nie tylko popieram, ale to ja go zacząłem. ĺwierć wieku temu napisałem książkę "Droga ku centrum" i to właśnie ona wyznaczyła kierunek ewolucji. Już Arystoteles mówił, że cnota tkwi z dala od skrajności. Wiedząc to, robiliśmy wszystko, by przeciągnąć prawicę hiszpańską bliżej centrum. I udało się.
- Osiemnaście lat temu z Santiago de Compostela Jan Paweł II ogłosił swój słynny apel do "starej" Europy, aby odnalazła swą jedność. Czy my, Europejczycy, posłuchaliśmy go?
- Papież nie przypadkiem wybrał Santiago. To była prawdziwa kuźnia Europy. Od X wieku do grobu apostoła Jakuba ciągnęły z całego kontynentu pielgrzymi, którzy przekonywali się, że jest coś, co ich łączy: chrześcijańskie korzenie. Tak więc nie tylko ziemia, ale i myśli. I właśnie to powtórzył papież: Europa ma nie tylko wspólne ciało, ale i duszę. Ten apel był jednym z najważniejszych podczas całego pontyfikatu. Postępująca integracja Europy jest również efektem tamtego apelu.
- Galicia zawsze była postrzegana jako region ultra-katolicki. Czy tak jest także dzisiaj?
- W Hiszpanii istnieje rozdział Kościoła i państwa. A dla Galicii religia jest elementem tożsamości, tradycji i integracji, a dodatkowo również źródłem bogactwa i rozwoju, bo kilka milionów pielgrzymów, którzy co roku przybywają do Santiago, zostawia tu swoje pieniądze. Hiszpański katolicyzm jest jednak nadal zacofany. Słyszałem niedawno opowieść o pewnej ubogiej kobiecie z przedmieść Madrytu, która wyrzuciła za drzwi pastora, mówiąc: "My tu wyznajemy jedyną prawdziwą wiarę". A Galicia? Niektórzy uważają, że mamy tutaj wiarę nieco cmentarną, bo nigdzie nie ma takiego kultu zmarłych i tylu modlitw za dusze z czyśćca.
- Galicia ma bodaj najpiękniejsze wybrzeże w całej Europie, a jednak jest ono mało znane i mocno zaniedbane.
- To się szybko zmienia. Kiedy byłem ministrem turystyki Hiszpanii, uczyniłem z tego sektora pierwsze źródło dochodów kraju. Teraz koncentruję się na Galicii. Nasze rzeki, zatoki i wyspy to majątek, który z pewnością wykorzystamy. Już dzisiaj turystyka dostarcza 10 proc. naszego PKB. Nie dziwi więc, że w Madrycie mówią: "apostoł z Santiago, senior Fraga".
- Czy Galicia planuje nawiązać stosunki z Polską?
- Od kilku lat staraliśmy się nawiązać współpracę z jednym z polskich regionów. Ostatnio wyznaczono nam Opole. Bardzo mi się podoba to miasto i region, aczkolwiek byłoby rzeczą bardziej naturalną, gdybyśmy mogli współpracować z jakimś województwem nadmorskim, bo duża część gospodarki galisyjskiej związana jest z morzem, rybołówstwem i przemysłem stoczniowym.

Okładka tygodnika WPROST: 29/2000
Więcej możesz przeczytać w 29/2000 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 0

Czytaj także