Polska nie ma już reputacji rusofoba

Polska nie ma już reputacji rusofoba

Dodano:   /  Zmieniono: 
Polska wyzbyła się reputacji państwa odruchowo rusofobicznego, którą miała za rządów premiera Jarosława Kaczyńskiego, a w latach jego rządów polityka zagraniczna była bardziej idealistyczna niż teraz - ocenia "The Economist".
Według tygodnika polityka zagraniczna stała się "bardziej pragmatyczna, za to mniej romantyczna". "Polacy nie idealizują już Ameryki i przestali sami siebie postrzegać jako element mesjanistycznej konsolidacji wolności, społecznej sprawiedliwości i ekonomicznej prosperity w swoim postsowieckim sąsiedztwie" - pisze "Economist".

Głównym motorem polskiej polityki zagranicznej stał się narodowy interes, a jednym z jego wyrazów "restart" stosunków Warszawy z Moskwą - zaznacza tygodnik. "Economist" przypomina, że Polska rwała się do pomocy USA w Iraku i Afganistanie, poszła na ryzyko w Gruzji, zabiegała o ustanowienie demokratycznego systemu rządów na Ukrainie i na Białorusi oraz pomagała państwom bałtyckim.

Obecnie Ukraina postrzegana jest w Polsce jak "korupcyjny ściek", a minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski wraz ze swym szwedzkim odpowiednikiem Carlem Bildtem w przededniu szczytu UE-Ukraina, w czasie spotkania z prezydentem Wiktorem Janukowyczem poucza go o "dyscyplinie i realizmie". Wcześniej Sikorski i szef niemieckiej dyplomacji Guido Westerwelle odwiedzili Mińsk, gdzie bez większego powodzenia argumentowali za potrzebą rzetelnych wyborów prezydenckich na Białorusi.

Zmianę nastawienia polskiej polityki zagranicznej wobec Wschodu najmocniej odczuła Gruzja, niegdyś uznająca Polskę za sprawdzonego sojusznika, a obecnie za zdrajcę. Jednak dla Sikorskiego i jego kolegów "przywódcy gruzińscy stracili wiarygodność niespójnymi decyzjami z sierpnia 2008 roku w czasie wojny z Rosją". Także stosunki z Litwą nazywa "Economist" chłodnymi z powodu konfliktu litewskich władz z polską mniejszością o pisownię polskich nazwisk i nazw w oficjalnych dokumentach. W przeszłości stosunek Polski do Litwy i innych republik bałtyckich był - według tygodnika - postawą "dobrego wujaszka", który zawsze miał w zanadrzu miłe słówka i nie angażował się w lokalne spory. "Teraz od miłych słów Polska woli twarde dane statystyczne (...) Polska będzie budować elektrownie, drogi, koleje i rurociągi zgodnie ze swymi interesami. Jeśli będzie musiała sprzedać nierentowną rafinerię w Możejkach Rosjanom, to tak postąpi" - dodaje tygodnik.

Politykę Polski wobec Rosji uznaje "Economist" za "wciąż, w większości dość twardą". Przypomina, że Warszawa nie zgodziła się na zaproszenie szefa rosyjskiej dyplomacji Siergieja Ławrowa na konferencję w Krakowie we wrześniu, a rząd polski pokrywa koszty prawne postępowania przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka w Strasburgu wytoczonego Rosji przez rodziny ofiar zamordowanych w Katyniu. Sikorski popiera też sankcje wizowe wobec Rosjan zamieszanych w zabójstwo rosyjskiego prawnika Siergieja Magnitskiego. Polska deportowała w tym roku dwóch rosyjskich szpiegów i domaga się, by gazociąg Nord Stream został rygorystycznie przebadany przez Komisję Europejską w taki sam sposób jak polsko-rosyjskie porozumienie gazowe.

"Wygląda na to, że polska polityka zagraniczna nadrabia czas stracony za rządów komunistów. W przeszłości największe polskie nieszczęścia brały się stąd, że Polska przeceniała swoje siły. W przyszłości Polska musi być silniejsza, a nie odważniejsza" - konkluduje "Economist".

pap