Mosad ma nowego szefa

Mosad ma nowego szefa

Tamir Pardo (fot. FORUM)
Rząd Izraela zaaprobował nominację nowego szefa jednej z najbardziej znanych na świecie służb wywiadowczych - Mosadu. Został nim Tamir Pardo, były agent o wielkim doświadczeniu w działaniach za granicą. - Pardo jest właściwym człowiekiem do poprowadzenia Mosadu ku nowym celom, ma gruntowne doświadczenie wojskowe, odznacza się poczuciem odpowiedzialności i dyskrecją - komplementował nowego szefa izraelskiego wywiadu premier Benjamin Netanjahu.
Nowy dyrektor Mosadu, który zastąpi na tym stanowisku Meira Dagana, ma za sobą długą służbę w wojskowych w jednostkach specjalnych i w Mosadzie. Wystąpił z Mosadu w 2009 roku, gdy rząd odmówił mu zagwarantowania, że zostanie szefem tej organizacji. Pardo służył w Elitarnej Jednostce Sztabu Generalnego z Jonatanem Netanjahu (bratem obecnego premiera), który zginął w 1976 roku podczas jednej z najbardziej znanych i brawurowych akcji tej jednostki - Operacji Entebe. Jak pisze dziennik "Haarec", Pardo pozostaje bliskim przyjacielem rodziny Netanjahu.

Dagan odchodzi ze stanowiska dyrektora Mosadu po zreorganizowaniu służb wywiadowczych i przywróceniu im renomy, jaką utraciły częściowo wskutek serii niepowodzeń. Wśród nich prasa izraelska wymienia zorganizowany w Jordanii nieudany zamach na lidera Biura Politycznego Hamasu, Chaleda Meszala w 1997 roku.

Mosadowi za czasów szefostwa Dagana przypisuje się dostarczenie informacji, na podstawie której samoloty izraelskie zbombardowały w 2007 roku obiekt uznany za instalację nuklearną w północnej Syrii, a w 2009 r. - bazę w Sudanie, skąd miano wysyłać irańską broń do Gazy. Izraelskie media, na które powołuje się hiszpańska agencja EFE, wiążą również agentów Mosadu z zabójstwem w Damaszku z użyciem samochodu-pułapki dowódcy zbrojnego ramienia Hezbollahu, Imada Mugnija, a następnie syryjskiego generała Mohammeda Suleimana, doradcy prezydenta Baszara Asada ds. bezpieczeństwa.

Nazwisko Dagana łączy się również ze zorganizowaniem zamachu w jednym z hoteli w Dubaju na współzałożyciela zbrojnego ramienia Hamasu, Mahmuda al-Mabhuha. Operacja ta była wielokrotnie opisywana przez światowe media, ponieważ jej rzekomi uczestnicy posługiwali się paszportami kilku krajów zachodnich i zostali sfilmowani przez kamery przemysłowe, co postawiło pod znakiem zapytania jakość działań szefa wywiadu.

PAP, arb

Czytaj także

 0