Londyn i Paryż proszą Moskwę: szanujcie prawo

Londyn i Paryż proszą Moskwę: szanujcie prawo

Ministerstwa spraw zagranicznych Wielkiej Brytanii i Francji zaapelowały do Rosji o poszanowanie prawa w związku z wyrokiem wydanym na Michaiła Chodorkowskiego i Płatona Lebiediewa, zaś rosyjscy obrońcy praw człowieka i tamtejsza opozycja ostro ten wyrok potępili.

- Wielka Brytania wzywa Rosję do szanowania zasad sprawiedliwości i praworządności. W przeciwnym razie w oczach społeczności międzynarodowej proces ten stanie się krokiem do tyłu - powiedział brytyjski minister spraw zagranicznych William Hague. Z kolei francuski resort dyplomacji wydał oświadczenie, w którym domaga się od Rosji, by zamanifestowała wartości, "które stanowią część naszego wspólnego dziedzictwa: nadrzędności prawa, poszanowania praw i fundamentalnych wolności".

Głos w tej sprawie zabrali też rosyjscy opozycjoniści i obrońcy praw człowieka. Lider opozycji Borys Niemcow określił wyrok skazujący dla Chodorkowskiego i Lebiediewa jako "hańbę roku". Z kolei lider partii opozycyjnej Jabłoko Siergiej Mitrochin decyzję sądu w tej sprawie uznał za "umotywowaną politycznie", którą z tego powodu należy "unieważnić". - Widać teraz, jak rosyjski system sprawiedliwości po raz kolejny fabrykuje zarzuty i beztrosko wysyła za kratki tych, których uważa za niebezpiecznych - ocenił Lew Ponomariew, działacz na rzecz obrony praw człowieka.

Siergiej Obuchow, przewodniczący komitetu centralnego Partii Komunistycznej zauważa, że "o triumfie sprawiedliwości" można by mówić dopiero, gdyby "proces odnosił się do wszystkich oligarchów, nie tylko Chodorkowskiego". Tymczasem system sprawiedliwości w Rosji "nie jest ani otwarty, ani niezawisły, ani sprawiedliwy". - Możemy liczyć tylko na Europejski Trybunał Praw Człowieka. Los Chodorkowskiego i Lebiediewa oraz długość odsiadywanego przez nich wyroku zależy od tego, jak długo u władzy utrzyma się premier Władimir Putin - oceniła z kolei obrończyni praw człowieka z czasów ZSRR, Ludmiła Aleksiejewa.

Chodorkowski i jego partner biznesowy Płaton Lebiediew zostali skazani na kary po 13,5 roku więzienia za przywłaszczenie 218 mln ton ropy naftowej i wypranie uzyskanych w ten sposób pieniędzy. Po odjęciu czasu spędzonego dotąd w więzieniu oznacza to, że na wolność mogą wyjść dopiero w 2017 roku. Obaj konsekwentnie odpierają wysunięte wobec nich zarzuty, uważając je za sfabrykowane i politycznie umotywowane.

PAP, arb

Czytaj także

 0