Więzień Putina

Więzień Putina

Właściwie nikt nie mógł być zdziwiony. Nie mógł i nie był. Władimir Putin chciał, by Michaił Chodorkowski pozostał w więzieniu, sąd zdecydował więc, że Chodorkowski w więzieniu pozostanie.
Zarzut, że Michaił Chodorkowski i jego partner biznesowy Płaton Lebiediew ukradli kilkaset milionów ton ropy, był absurdalny. Ale sąd mógłby go uznać za absurdalny tylko w sytuacji, gdyby na serio oceniał dowody. A tego nie mógł zrobić. W grudniu odbędą się wybory do Dumy, a w marcu przyszłego roku wybory prezydenckie i władza nie pozwoli, by Chodorkowski znalazł się wcześniej na wolności. Nie wiadomo tylko, ile lat będzie musiał doliczyć do siedmiu już spędzonych w więzieniu. Rok, trzy, dziesięć?

Oligarcha szyje rękawice

Krasnokamieńsk to górnicze miasteczko tuż przy granicy z Chinami. Temperatura spada tam zimą do 30 stopni poniżej zera. Kolonia karna w Krasnokamieńsku to pierwsze miejsce odosobnienia Chodorkowskiego. Mieszkał najpierw w pięcio-, a później dwuosobowej celi. Główne zadania więźniów w kolonii karnej IK-10 to szycie koszul, rękawic i prace kamieniarskie. Chodorkowski zajmował się głównie szyciem rękawic.

Pewnej nocy byłego szefa Jukosu zaatakował współwięzień, przeciął mu twarz nożem. Kolega Chodorkowskiego z celi Michaił Liwin po uwolnieniu opowiadał dziennikarzowi „The New Times", że oligarcha wzbudza dwa rodzaje emocji. Jedni chcą się z nim zaprzyjaźnić, licząc na pomoc finansową w przyszłości. Innym satysfakcję sprawia poniżenie byłego milionera. Sam Liwin był zmuszany do donoszenia na Chodorkowskiego. „Chcieli, żebym pisał, co robi, o czym mówi. Później żądali, żebym zeznał, że podczas spaceru więzień Chodorkowski zachowuje się nieprzepisowo" – opowiadał. Wykroczenie polegało na tym, że w czasie spaceru trzeba chodzić z rękoma za plecami – Chodorkowski tego nie robił.

Kary były dla Chodorkowskiego bardzo dotkliwe: zabieranie książek i to, czego bał się najbardziej – ograniczenie widzeń z rodziną. W Krasnokamieńsku przysługiwały mu cztery widzenia w roku, po trzy dni każde.

Później Chodorkowski trafił na krótko do więzienia w Czycie, głównym mieście regionu. Przez ostatni rok, odkąd rozpoczął się drugi proces, siedział w areszcie śledczym w Moskwie. – W aresztach śledczych w Rosji warunki życia są dużo gorsze niż w więzieniach – twierdzi obrońca praw człowieka Lew Ponomariow. Falę krytyki wywołała śmierć w areszcie na Butyrkach znanego prawnika Siergieja Magnickiego. Przez 11 miesięcy nikt nie udzielił mu pomocy medycznej. Aby zaprotestować przeciw takiemu traktowaniu, Chodorkowski przez dwa tygodnie prowadził strajk głodowy. Teraz opuści areszt, ale trafi do kolonii karnej o zaostrzonym reżimie – dla recydywistów.

Wróg nr 1

Ogromne studio telewizyjne, dziesiątki młodych ludzi jako publiczność, a w środku na skórzanym fotelu Władimir Putin. Jak zawsze pod koniec roku premier odpowiada na żywo na pytania telewidzów. To widowisko z cyklu „dobry car karci urzędników i pochyla się nad problemami swojego narodu". Rosyjski premier wyraźnie rozluźniony i uśmiechnięty zapewnia, że oczywiście wszystko załatwi.

Nagle atmosfera się zmienia. – Panie premierze, kiedy na wolność wyjdzie Michaił Chodorkowski? – pada pytanie. Twarz Putina tężeje. – Złodziej powinien siedzieć w więzieniu – mówi cicho premier. – My i tak mamy bardzo liberalne prawa, wyrozumiałe i obiektywne sądy. W takiej Ameryce spekulant Bernard Madoff został skazany na 150 lat, a Michaił Chodorkowski będzie w więzieniu znacznie krócej – mówił premier.

Ta wypowiedź zabrzmiała jak wyrok, bo padła dzień przed zapowiadanym ogłoszeniem wyroku w drugim procesie najbogatszego niegdyś człowieka w Rosji. – To bezpośredni przykład nacisku na sąd – mówi „Wprost" Lew Ponomariow. List w tej sprawie napisali rosyjscy pisarze i intelektualiści: „Uważamy, że Michaił Chodorkowski jest więźniem sumienia, i żądamy uczciwego procesu".

Ale wiadomo, że w tej sprawie listy, protesty i apele nic nie dadzą. Dla Putina Chodorkowski jest wrogiem numer jeden, bo uosabia wszystko to, czego obecna elita władzy nienawidzi najbardziej i czego najbardziej się boi.

Upadek

Przyjaciele Chodorkowskiego twierdzą, że mógł on uniknąć aresztowania. Wystarczyło wyjechać za granicę, uciec tak jak inni oligarchowie – Bieriezowski czy Gusiński. „Zostać politycznym emigrantem, uciekać z własnego kraju – nigdy" – miał jednak powiedzieć Chodorkowski kilka dni przed aresztowaniem. Kiedy jego samolot został zatrzymany podczas międzylądowania w Irkucku, uspokajał swoich współpracowników, że wszystko dobrze się skończy. Pewnie nie docenił ludzi, którzy wtedy w Rosji doszli do władzy. A na dodatek miał poczucie, że jest potężny.

Był właścicielem naftowej firmy Jukos, byłym wiceministrem przemysłu i energetyki, typowym przedstawicielem jelcynowskiej elity władzy. Paradoksalnie, w momencie jego aresztowania Jukos był najbardziej otwartą i przejrzystą firmą w Rosji, szykował się do ekspansji w Europie. Ale w sprawie Chodorkowskiego nie chodziło o biznes, lecz o politykę. Nie ukrywał swoich politycznych ambicji, finansował opozycyjne partie polityczne, krytykował biurokrację i korupcję, a nawet opowiadał głośno, że chce zostać rosyjskim prezydentem.

Rzucił więc wyzwanie władzy. A ta władza nie mogła się za to nie zemścić. Majątek Jukosu przejęły państwowy koncern Rosnieft zarządzany przez wicepremiera Igora Sieczina oraz prywatna firma Gunvor, której głównym właścicielem jest Giennadij Timczenko, bankier i przyjaciel Władimira Putina.

Lekcja była jasna i czytelna. Wszyscy zobaczyli, że w Rosji można zamknąć każdego, kto nie podoba się władzy, i zabrać mu wszystko. To był prawdziwy początek putinizmu.

Sprawa Chodorkowskiego to papierek lakmusowy, który pozwala odpowiedzieć na kilka kluczowych pytań. Czy Zachód bierze sprawę przestrzegania w Rosji podstawowych praw człowieka na serio? Czy sądy w Rosji mają cokolwiek do powiedzenia? Czy w Rosji coś się zmienia? Czy prezydent Miedwiediew rzeczywiście różni się od Putina?

Miedwiediew początkowo sugerował, że może wypuścić najsłynniejszego więźnia Rosji. Ostatnio najwidoczniej zmienił zdanie. – Nie ja go aresztowałem i nie ja będę go wypuszczał – miał powiedzieć swoim współpracownikom, co zacytowała rozgłośnia Echo Moskwy.

Czy Chodorkowski musi pozostawać wwięzieniu wyłącznie z powodu nienawiści, jaką darzy go władza? Nie, w równym stopniu z powodu strachu, który budzi. Ten strach jest uzasadniony. Jego start w wyborach prezydenckich mógłby zmienić scenę polityczną. Chodorkowski jest dzisiaj więźniem politycznym i najbardziej znanym opozycyjnym działaczem. I wcale nie zaprzecza, że zamierza jeszcze odgrywać ważną rolę wżyciu politycznym Rosji. Nawet z więzienia krytykuje rząd, wspiera finansowo partie opozycyjne i fundację Inna Rosja.

Rolę pośrednika między Chodorkowskim a światem zewnętrznym przejęła jego rodzina – matka, ojciec, a przede wszystkim żona Irina. Ale sprawa Chodorkowskiego nie jest już problemem jego rodziny, lecz problemem całej Rosji.

Kto wie, może za jakiś czas będzie to oznaczało krok w stronę naprawdę innej Rosji.

Okładka tygodnika WPROST: 1/2011
Więcej możesz przeczytać w 1/2011 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 4
  • Demokryt z Abwehry IP
    Nie wchodź w kontakty z Platonem, bo skończysz jak Sokrates.
    • Marian Bińkowski IP
      Wypowiedź Adama Bodnara - sekretarza Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, Marcina Bosackiego - rzecznika MSZ, oraz innych koncesjonowanych obrońców praw człowieka i pochodzących z nominacji autorytetów, sprawie wyroku wydanego przez sąd w Moskwie, na Michaiła Chodorkowskiego, uznając go za smutny i spodziewany symbol niedemokratycznej Rosji, jest niedopuszczalną i skandaliczną ingerencją w wewnętrzne sprawy suwerennego państwa. Rosja od 28 lutego 1996 roku, jako pełnoprawny członek Rady Europy, jest także sygnatariuszem Europejskiej Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności. Dużo większe pole do popisu dla tzw. obrońców praw człowieka są w Polsce.
      • Putin sam powinien siedziec, bo nie dosc, ze jes IP
        zlodziejem , to jeszcze morderca.......kazal zabic 130 niewinnych Rosjan, widzow w teatrze, puszczajac na nich gaz.......i wsio haraszo, maladec.
        • prześladowca polskiej prokuratury IP
          Bzdury. Putin powiedział że miejsce złodziei jest w więzieniu nie 8(?) lat temu, przed zapadnięciem pierwszego prawomocnego wyroku, tylko teraz, kiedy obaj złodzieje odbywają ten wyrok i zostali dawno temu uznani złodziejami przez praworządny niepolski sąd.

          Polski wymiar sprawiedliwosci jest zdecydowanie najgorszy w Europie. Dla porównania, obaj złodzieje byli w Rosji traktowani dużo bardziej delikatnie niż kardiochirurg Mirosław Garlicki w Polsce. Aresztujący policjanci nie nosili kominiarek, a Putin nie bredził o porażających dowodach winy nawet 8 lat po prawomocnym skazaniu... Organy ścigania Federacji Rosyjskiej nie nadały sprawie słynnych złodziei kryptonimu MENGELE, a inne podobne sprawy, np Żyda Berezowskiego, nie oznaczali kolejnymi numerami MENGELE 2, MENGELE 3 itd. .