"Prawda ma na imię Smoleńsk"

"Prawda ma na imię Smoleńsk"

Dodano:   /  Zmieniono: 20
Pomnik znajduje się przy kościele św. Rocha (fot. Wikipedia)
W Białymstoku uroczyście poświęcono pomnik-tablicę ku czci ofiar katastrofy smoleńskiej z 10 kwietnia 2010 roku. Pomnik znajduje się przy kościele Św. Rocha; powstał z inicjatywy proboszcza tej parafii i społecznego komitetu.
Uroczystej mszy św. przewodniczył metropolita białostocki abp Edward Ozorowski. Wzięli w niej udział przedstawiciele rodzin ofiar katastrofy, m.in. rodzina Krzysztofa Putry z Białegostoku, wdowa po Przemysławie Gosiewskim - Beata Gosiewska, współpracownik prezydenta Lecha Kaczyńskiego - minister Jacek Sasin, politycy PiS wraz z szefem klubu PiS Mariuszem Błaszczakiem, parlamentarzyści PO, przedstawiciele władz miasta i województwa.

"Kształt upamiętnienia i hołdu"

Przed nabożeństwem odczytano imiona i nazwiska wszystkich zmarłych w katastrofie. W wypadku zginęło 96 osób, wśród nich prezydent RP Lech Kaczyński i jego żona Maria. Z regionem podlaskim związane były 4 ofiary katastrofy: urodzony w Białymstoku, honorowy obywatel miasta, ostatni prezydent RP na uchodźstwie Ryszard Kaczorowski, Krzysztof Putra, zwierzchnik prawosławnego ordynariatu WP abp Miron Chodakowski oraz stewardessa Justyna Moniuszko. Pomnik, który ma formę dużej tablicy, powstał ze składek społecznych. Jego autorem jest architekt Andrzej Chwalibóg. Komitet budowy, skupiający przedstawicieli różnych środowisk, m.in. Akcji Katolickiej, powstał, by - jak podkreślają inicjatorzy budowy - "stworzyć materialny kształt upamiętnienia i hołdu" wobec "patriotycznej postawy" ofiar katastrofy.

Kościół Św. Rocha stoi na wzgórzu. Pomnik znajduje się w fundamencie tego wzgórza, tuż pod dużą figurą Chrystusa, przy prowadzących do kościoła schodach. Ma formę szarej tablicy, w której znajduje się pęknięcie w kształcie krzyża. Po obu jego stronach są wypisane nazwiska ofiar katastrofy. "Zginęli tragicznie pod Smoleńskiem, w drodze do Katynia 10 kwietnia 2010 roku" - taki napis umieszczono na górze tablicy.

"Współmęczennicy, przepraszamy was"

Biskup drohiczyński Antoni Dydycz powiedział w kazaniu, że "pod Smoleńskiem Polska otrzymała kolejny kompas, zachętę do pamięci i duchowe wsparcie". - Tego zapomnieć się nie da. O tym zapomnieć nie można, tego też nie wolno z naszej pamięci usunąć - mówił. Podkreślił, że ofiary wydarzenia z 10 kwietnia "były na służbie Rzeczypospolitej", leciały do Katynia - miejsca mordu tysięcy ludzi, gdzie przez całe lata nie można było ustawić krzyża - w trosce o pamięć historyczną i po to, by dać świadectwo najważniejszym zasadom, dzięki którym nie zginął nasz kraj. - Panie prezydencie, drodzy rodacy, współmęczennicy. Przepraszamy was, żeśmy nie zabezpieczyli wam tej podróży. Ale jedno chcemy wam przyobiecać, że pamięć o was zabierzemy ze sobą jako najcenniejszy dar, a zarazem pamiątkę. Będziemy ją nieść w przyszłość, będziemy ją przekazywać następnym pokoleniom bez względu na to, ile to nas będzie kosztowało - mówił.

"Walka o prawdę"

Po mszy Jacek Sasin odczytał przesłanie od prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego. Prezes PiS napisał w nim m.in., że prawda, o którą dziś muszą walczyć Polacy, "ma na imię Smoleńsk". "Dlatego też ten białostocki pomnik jest niezmiernie ważnym znakiem tej walki. Jest znaczącym wołaniem o prawdę" - napisał Jarosław Kaczyński; podziękował komitetowi za wzniesienie pomnika, "symbolu pamięci i walki o prawdę". Sasin powiedział, że codziennie od dnia wypadku wszyscy zadajemy sobie pytanie, jakie zobowiązania spoczywają na nas po tym tragicznym wydarzeniu; mówił, że tymi zadaniami są: dążenie do prawdy oraz zobowiązanie do zachowania pamięci o tym wydarzeniu.

Beata Gosiewska powiedziała mediom, że docenia wysiłek osób, które pracowały, by pomnik w Białymstoku powstał, dlatego "obowiązkiem rodzin" było przybyć na tę uroczystość. Dodała, że nie można wartościować, co jest ważniejsze - pamięć o zmarłych czy dochodzenie do prawdy o przyczynach katastrofy. Podkreśliła, że rodziny oczekują od rządu, by przeprosił za to, że nie zadbano o bezpieczeństwo lotu.

Pomnik bezkonkurencyjny

Kilka miesięcy temu władze Białegostoku ogłosiły inicjatywę budowy pomnika upamiętniającego ofiary katastrofy pod Smoleńskiem, który miał stanąć w Parku Planty. Sprawa miała być konsultowana z rodzinami ofiar pochodzących z woj. podlaskiego, a na początku tego roku - ogłoszony konkurs na koncepcję architektoniczną pomnika. Jednak w związku z realizacją pomnika przy kościele Św. Rocha władze miasta zrezygnowały z realizacji swojej inicjatywy, "by nie tworzyć wrażenia konkurencji w godnym uhonorowaniu" ofiar katastrofy pod Smoleńskiem. Jak poinformowała rzeczniczka prezydenta Białegostoku Urszula Sienkiewicz, prezydent Tadeusz Truskolaski skierował do rodzin ofiar list, w którym poparł inicjatywę społeczną "zarówno w kwestii formy, jak i lokalizacji". Wyraził "wolę współdziałania ze wszystkimi wspierającymi inicjatywę społeczną".

zew, PAP

+
 20

Czytaj także