Egipt, moja mała pomoc naukowa

Egipt, moja mała pomoc naukowa

Realia dziejów dowodzą, że polityki korzystnej dla wszystkich nie ma.
Patrzyłem na to ze zdumieniem. Jeden po drugim na ekranie pojawiali się słynni polscy opozycjoniści solidarnościowi, a dziś prominentni politycy, i z troską w głosie mówili, by się zbytnio nie cieszyć z  protestów w Kairze. „To się może skończyć źle, jaki ten Mubarak był, taki był, ale sytuacja w regionie była ustabilizowana, teraz do głosu mogą dojść islamiści, to może być niebezpieczne". Słuchałem tego jak mantry i nagle do mnie dotarło, że dzięki Egiptowi zrozumiałem, czym jest polityka!

Zawsze zastanawiało mnie, dlaczego Ronald Reagan, który od Kuklińskiego miał detaliczną wiedzę o dacie i sposobie wprowadzenia stanu wojennego w Polsce, nie przekazał tej wiedzy „Solidarności". Dlaczego pozwolił, by Jaruzelski pewnej nocy bez trudu skrępował naród, rzucił go na kolana i uczynił Polskę niewolniczym obozem na wiele lat. Przecież wystarczył jeden telefon „Lechu, za tydzień!” i sprawy miałyby się inaczej. Ale właśnie tego telefonu Reagan nie wykonał. Musiał postępować zgodnie z zasadami sztuki.

Sytuacja w Europie Wschodniej w  1981 r. była ustabilizowana. Kilkanaście państw było trzymanych za mordę stalowym uściskiem sowieckiej ręki, nikt nie podskoczył, ani Zachód, ani Wschód. Jakieś niekontrolowane ruchy, powstanie ludowe albo coś w tym stylu, mogły oznaczać chwile chaosu, a wtedy nie wiadomo, jak zachowałby się Kreml. Ktoś mógłby się dorwać do czerwonego guzika i dramat gotowy. Reagan rozumował dokładnie tak, jak dzisiaj posłowie Niesiołowski i  Gowin: Nie ma się z czego cieszyć, tragedia wisi w powietrzu. Sytuacja jest ustabilizowana, trzeba trzymać rękę na pulsie, nie wolno kiwnąć palcem, bo kto wie, do czego może dojść. Każda nadmierna pomoc może rozbić istniejącą konstrukcję w centrum Europy, w ZSRR do władzy mogą dojść groźni generałowie, a co się wtedy stanie – trudno przewidzieć. Komuniści są wprawdzie źli, ale przewidywalni. Pertraktujemy z nimi i  niech tak zostanie. Może z czasem to wszystko się inaczej ułoży, ale  teraz – sza.

Egipt wyjaśnił mi brak reakcji świata na rzeź w Rwandzie. Ci, którzy przez lata uważali te terytoria za swoje i nadal mieli tam swoje wpływy – Niemcy, Francuzi, Belgowie i Anglicy – nagle uznali, że to jest wewnętrzny spór międzyplemienny, który nie powinien się rozlać na resztę afrykańskiego kontynentu. Stacjonujące w Rwandzie wojska UNAMIR (oddziały ONZ złożone z przedstawicieli 40 państw, w tym Polski) nie  kiwnęły palcem, kiedy na ich oczach ludzie Hutu maczetami zarąbywali milion ludzi Tutsi. Stabilizacja w regionie wymagała przyglądania się temu i powstrzymania od jakiejkolwiek interwencji. Świat nie  zainterweniował też w Darfurze. Oglądano wstrząsające zdjęcia, które zdobywały nagrody w konkursach World Press Photo, i to było wszystko, na  co było ludzkość stać.

Według Arystotelesa polityka to sztuka rządzenia państwem, której celem jest dobro wspólne. Pięknie powiedziane, tyle że  dawno. Dziś czytam: polityka to działalność polegająca na  przezwyciężaniu sprzeczności interesów i uzgadnianiu zachowań grup społecznych. Służy także za pomocą perswazji, manipulacji, przymusu i  przemocy, kontestacji, negocjacji i kompromisów kształtowaniu i ochronie ładu społecznego korzystnego dla tych grup, stosownie do ich siły ekonomicznej i politycznych wpływów. I dopisek: Realia dziejów dowodzą, że polityki korzystnej dla wszystkich nie ma. Uff, długie, ale wygląda na to, że obowiązujące, niestety. W ramach powyższej definicji nie jest interesem Polski wspieranie ruchów wolnościowych ludu egipskiego, bo  skutkiem tamtejszej rewolucji może dojść do głosu islamski ekstremizm, ropa może zdrożeć, akty terroru światowego się nasilić, a islam rozleje się bez pardonu na cały świat. To nam nie służy – twierdzą politycy.

Polska jest rządzona przez ludzi, którzy walczyli o wolność na  podobieństwo ludu egipskiego. Byli naszymi idolami, wzorami, przywódcami. Teraz żaden z nich nie kiwnął palcem w sprawie trwającego w  Kairze dramatu. Nie wsparli protestujących dobrym słowem ani opozycjonista Tusk, ani walczący z bolszewickim zniewoleniem Kaczyński, ani laureat Pokojowej Nagrody Nobla Lech Wałęsa. Cisza. Nauczyli się definicji polityki w trymiga.

Okładka tygodnika WPROST: 8/2011
Więcej możesz przeczytać w 8/2011 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 60
  • J E R Z Y U R B A N   IP
    Serdecznie zapraszam pana Kadafiego do mojego domu w Konstancinie.....zostanie pan wykapany i nakarmiony a takze w programie jest spotkanie z ruskim generalem Jaruzelskim-specjalista od zabijania, oraz stosunek analny z moja niezwyklej pieknosci i skromnosci zona.
    • b.serowik@uerk-partner.de   IP
      Rzeczywiscie, mysle, ze ma Pan racje piszac, ze politycy zachodni w stosunku do Polski w latach osiemdziesiatych zachowywali sie tak samo ostroznie jak dzisiaj do wiosny arabskich ludow. Teraz tylko Polacy, przynajmniej w duzej wiekszosci, sa tez zachodni. Po za tym mamy doswiadczenia anarchii somalijskiej i sila demokratyzowanych Iraku, Afganistanu. Po za tym demokratyczni politycy sa rozliczani przez swoich konkretnych wyborcow, a nie nawet sluszne i piekne ideologie.
      • Panie Polak pan nawet nie wiesz jaka nam tu w   IP
        Israelu serwuja demokracje, usia siusia, Netanjahu chce budowac jeszcze jeden mur, tym razem, zeby odgrodzic sie od zony, co to jej szczerze nienawidzi odkad zauwazyl,ze z konta w Szwajcarii zginelo mu glupie 13 mln. zielonych, dla Netanjahu to tyle co splunac na podloge, nasza dzielna armia israelska obrabowala ze wszystkiego tych durnych Arabow a Netanjahu sprawiedliwie ma swoje 20% od tego interesu...w szkolach dzieci israelskie edukuje sie, ze najlepszy business na kuli ziemskiej nazywa sie Holocaust i mowi sie, ze do 5 mld. zielonych rocznie ta Industry daje, bo goje glupi a juz najglupsi to Amerykanie, Niemcy i Polacy, co to antysemityzm wyssali z matczynym mlekiem. I tyle na dzis z Israela, Shalom panie Polak ty nie badz za duzy antysemita , bo wyslemy Mossad i zdejma plazme ze sciany i zlota obraczke......i po co.
        • dzisiaj rano moj kochany Z Y d E K.....ktorego g   IP
          od 1942 roku......i z ktorego nie powiem bardzo dobrze zylismy do pewnego okresu.....wiec moj Zydek kochany zdecydowal, ze opuszcza szafe....wyszedl na ulice , przeczytal pare gazet, udal sie do Ambasady Israela w Warszawie, tam dostal mase formularzy i drukow do wypelnienia......w rozmowie ze mna mowil, ze mial wrazenie, ze go wzieli za arabskiego prowokatora.......koniec koncow moj kochany Zydek znowu siedzi w szafie, ma tam swoj komputer , telewizor a jakze....na kolacje dostanie talerz pomidorowej i kartofle w lupinach...wszystko tak jak lubi.
          • bogdan.szacon7@gmail.com   IP
            Większość ludzi opętał szatan , nie wiedzą co robią i co piszą.
            widziałem go , i nie tylko ja , są świadkowie, a ludzkość nie bierze tego pod uwagę i dokłada do zła swoje czyny.
            Oby Bóg zlitował się nad nami, bo inaczej odechce wam się wszystkim żyć po śmierci.