Rosyjski kawałek Facebooka

Rosyjski kawałek Facebooka

Song, Fabregas i Walcott. Bezbłędne strzały tych piłkarzy sprawiły, że  27 grudnia 2010 r. kibicom Chelsea skwaśniały miny. Arsenal wygrał wtedy z ich ukochaną drużyną 3:1 w derbach Londynu i od tej pory jest bliższy zwycięstwa w brytyjskiej Premier League.
Jednak właściciel Chelsea, Roman Abramowicz, i jeden z najważniejszych udziałowców Arsenalu –  Aliszer Usmanow, toczą z sobą pojedynek, który z futbolem nie ma nic wspólnego. Za to z pieniędzmi – owszem. Ścigają się o pozycję na liście najbogatszych Rosjan. I tutaj Abramowicz nie ma szczęścia. Właśnie został wyprzedzony przez Usmanowa. Na liście opracowanej przez rosyjski serwis Finansmag.ru Usmanow wdarł się przebojem na trzecie miejsce (awans z siódmego) z majątkiem szacowanym na 19,9 mld dolarów i zepchnął konkurenta z podium. Ten awans zaskakuje. Majątek Usmanowa jeszcze w  2009 r. był wart „jedynie" 4,5 mld dolarów.

Jak możliwa była tak błyskawiczna wspinaczka? Oficjalna wersja głosi, że wzbogacił się dzięki biznesowemu geniuszowi i odważnym inwestycjom – od wydobycia metali, przez produkcję stali, po telekomunikację i serwisy społecznościowe. A  nieoficjalna?

Sześć lat w łagrze
Nieoficjalna wersja przypomina scenariusz filmów o Jamesie Bondzie. Tyle że Usmanow nie jest w niej Bondem. Jest zbirem, który siedział w  więzieniu za korupcję, gwałt i defraudację państwowego mienia. Do  pieniędzy zmierzał „po trupach" i narkotykowymi szlakami.

Urodził się 9  września 1953 r. w Chuście, małym miasteczku w Uzbekistanie, wówczas republice Związku Radzieckiego. ZSRR wciąż pogrążony był w rozpaczy – od  śmierci Józefa Stalina minęło ledwie pół roku. O dzieciństwie Usmanowa niewiele wiadomo. Nie ostały się tak częste w wypadku innych miliarderów historie o genialnym dziecku, które już w czasach przedszkolnych parało się handlem. O młodym Usmanowie wiemy tylko, że wywodził się z ówczesnej elity Związku Radzieckiego. Syn naczelnego prokuratora w Taszkiencie został wysłany do prestiżowego Moskiewskiego Państwowego Instytutu Stosunków Międzynarodowych, gdzie studiował prawo międzynarodowe. Mury uczelni opuścił w 1976 r. Powrócił do rodzinnego Uzbekistanu, by  pracować w Akademii Nauk w Taszkiencie, a także dla Komsomołu, czyli Komunistycznego Związku Młodzieży. Marzyła mu się kariera dyplomaty. Miały w niej pomóc znajomości z czasów studiów.

Jednak w 1980 r. nastąpiła nieoczekiwana zmiana w jego losach. Są dwie wersje tego, co  się stało – sam Usmanow twierdzi, że wskutek przyjaźni z synem miejscowego generała KGB wpadł w wir walki o władzę nad lokalnymi strukturami wywiadu i został wmieszany w aferę łapówkarską, oskarżono go  również o defraudację mienia państwowego i gwałt. Skazano go na osiem lat łagrów.

Druga wersja wygląda zupełnie inaczej. Craig Murray, były brytyjski ambasador w Uzbekistanie i działacz organizacji broniących praw człowieka, twierdzi z pełnym przekonaniem, że Usmanow w radzieckim więzieniu siedział całkowicie zasłużenie. To – jego zdaniem – modelowy przykład biznesmena przestępcy, który nawet więzienie wykorzystał do  rozszerzenia siatki wpływów.

Sam Usmanow odrzuca te zarzuty, przypominając, że w 2000 r. został w pełni zrehabilitowany przez uzbecki sąd. Tyle że uzbeckie sądy są całkowicie niewiarygodne i trudno, żeby było inaczej w kraju, który według Freedom House uchodzi za jeden z najbardziej represyjnych reżimów, a według Transparency International zalicza się do najbardziej skorumpowanych państw świata.

Olga, pokażę ci, co to pieniądz! Usmanow przetrwał gułag bez blizn, chorób i pomieszania zmysłów. – Wziął mnie pod ochronę najsilniejszy więzień – tłumaczył w rozmowie z  dziennikiem „The Sunday Times". – Poza tym byłem silny, wierzyłem w  siebie i nie upadłem na duchu. Więzienie to zupełnie inny świat! Tam nauczyłem się być mężczyzną!

Zbyt dociekliwe pytania o życie za kratami irytują go, woli raczej rozwijać wątek romantyczny. Jeszcze będąc w  więzieniu, oświadczył się listownie swej miłości z czasów szkolnych, Irinie Viner. – Przysłał mi chusteczkę. W uzbeckiej tradycji taki gest to znak propozycji małżeńskiej – wspomina Irina. Wzięli ślub w 1992 r. –  w sześć lat po opuszczeniu przez Usmanowa łagru. Irina zrobiła karierę jako trenerka gimnastyki artystycznej: jej wychowanki zdobyły kilkadziesiąt złotych medali na mistrzostwach świata i olimpiadach.

Choć Aliszer zainwestował w odbudowę angielskiego dworu z czasów dynastii Tudorów, nigdy nie wyprowadził się z żoną z Rosji. Jak na rosyjskiego oligarchę uchodzi też za „relatywnie skromnego". Gdyby któryś z  czytelników „Wprost” spotkał go na moskiewskiej ulicy, mógłby pomylić go  z nauczycielem czy urzędnikiem.

Zainicjowana przez Michaiła Gorbaczowa pieriestrojka uwolniła z gułagu Usmanowa, ale także częściowo rosyjski rynek. Usmanow postanowił to wykorzystać. Zajął się produkcją plastikowych toreb na zakupy. Z tony plastiku, która kosztowała 437  rubli, można było ich zrobić 36 tys. Za każdą brał rubla. Zysk był ogromny. – Nie można stracić na reklamówkach. Ludzie zawsze ich potrzebują, a one szybko się zużywają – komentował po latach.

Jako prominentny producent reklamówek poznał Romana Abramowicza, wtedy równie prominentnego producenta zabawek. Zatrudnił nawet w swojej firmie pierwszą żonę Abramowicza, Olgę. – U mnie zarobisz prawdziwe pieniądze –  miał jej powiedzieć.

Od toreb przyszły miliarder przeszedł do finansów. W 1993 r. zasiadł w radzie nadzorczej jednego z nowo powstałych banków, w 1994 r. stworzył Interfin, firmę, za pomocą której inwestował na  giełdzie, a wkrótce potem zapisał się na studia podyplomowe na rządowej Akademii Finansów. Po jej ukończeniu zaczął pracować jako zastępca dyrektora generalnego GazpromInvestHolding, spółki zależnej od Gazpromu. Zajmował się „najistotniejszymi i najtrudniejszymi transakcjami finansowymi" gazowego giganta, co nie przeszkadzało mu zresztą w  prowadzeniu na boku prywatnej działalności w branży – jego Interfin zaczął inwestować w wydobycie ropy.

Sprawdzał się tak dobrze, że w końcu mianowano go prezesem GazpromInvestHolding. W tym czasie rozszerzał swoje inwestycyjne portfolio o nowe spółki wydobywcze. Srebro, złoto, ropa, gaz, żelazo – był zainteresowany wszystkim, co można wykopać i  sprzedać z zyskiem. Obecnie firmy, których jest udziałowcem, działają m.in. w Rosji, Mołdawii, Australii czy Papui- -Nowej Gwinei. To właśnie założony przez niego w 2006 r. Metalloinvest, zajmujący się wydobyciem żelaza i produkcją stali, ma być główną przyczyną jego zeszłorocznego finansowego awansu. W 2010 r. wartość Metalloinvestu wzrosła o 50 proc., a od 2009 r. spółka jest największym w Rosji i czwartym co do wielkości na świecie producentem rudy żelaza.

Kierunek – Facebook!
Komentatorom, którzy obserwują rozwój kariery Usmanowa, trudno uwierzyć, że nie wspomagał swoich biznesowych talentów „dopalaczami" w postaci łapówek, politycznych koneksji, oszustw i kolegów z mafii i wywiadu. Zwłaszcza że większość jego interesów była mniej lub bardziej powiązana z Kremlem.

Wiadomo, że sieć znajomości wypracował sobie już w czasie studiów. „The Sunday Times" podaje, że poznał wtedy m.in. Jewgienija Primakowa, późniejszego szefa wywiadu zagranicznego Rosji, oraz  zaprzyjaźnił się z Siergiejem Jastrzembskim i Siergiejem Prichodką, późniejszymi doradcami prezydenta Putina. Dziennikarze wymieniają jednak znacznie więcej osób, które pomogły Usmanowowi w karierze. Na przykład córka prezydenta Uzbekistanu Islama Karimowa miała w zamian za sowite łapówki pomóc mu w umacnianiu pozycji Gazpromu w swoim kraju. Craig Murray twierdzi też, że Usmanow jest zamieszany w kontakty z mafią przemycającą narkotyki z Azji do Rosji i Europy, a jego bliskim znajomym jest Gafur Rachimow, uzbecki przywódca gangów heroinowych.

Kilka lat temu oligarcha zaczął inwestować w media i telekomunikację. Kupił m.in. znany portal informacyjny Gazeta.ru, 50 proc. udziałów w sportowej telewizji 7TV i 75 proc. udziałów w muzycznej MUZ-TV. Kontroluje rosyjską i amerykańską wersję portalu Livejournal.com i jest współwłaścicielem MegaFonu, drugiego co do wielkości rosyjskiego operatora sieci komórkowych. Głośne było przejęcie przez niego „Kommiersanta",jednego z najważniejszych rosyjskich dzienników, który kupił w 2006 r. za 200 mln dolarów od Borysa Bieriezowskiego, który popadł w niełaskę na Kremlu. W geście protestu przeciw człowiekowi Putina odszedł ówczesny redaktor naczelny dziennika, a wkrótce wypadł z  okna swojego mieszkania Iwan Safronow, dziennikarz „Kommiersanta”, jeden z najbardziej wnikliwych tropicieli skandali w rosyjskiej armii. Nie  brakowało spekulacji, że śmierć Safronowa wcale nie była następstwem nieszczęśliwego wypadku. Wiadomo, że Usmanow dba o dobre relacje z  Kremlem, nie ukrywa zażyłości z premierem Putinem (podkreśla, że wręcz „rozpiera go duma” z tego powodu) i z prezydentem Miedwiediewem.

W tej sytuacji trudno się dziwić, że gdy w 2007 r. Usmanow wraz z  brytyjsko-irańskim inwestorem Farhadem Moshirim zakupił za 75 mln funtów udziały w Arsenalu, Brytyjczycy się przerazili. Prasa na Wyspach przypuściła na niego frontalny atak. Brytyjczycy obawiali się, że  Usmanow na polecenie Kremla będzie chciał przejąć całkowitą kontrolę nad klubem. Dotąd mu się to nie udało – ma w nim niecałe 27 proc. udziałów, choć zapowiada, że chce ich trochę dokupić, bo jest jego fanem. Ataku mediów się nie przestraszył – dziennikarzom wymachiwał pięścią i groził procesem. – Mam wrażenie, że przygotowujecie artykuł do kronik kryminalnych. Pamiętajcie, że wszystkie zarzuty stawiane mi kiedyś przez KGB zostały wycofane, a powtarzanie ich w sąsiedztwie mojego nazwiska jest w Wielkiej Brytanii traktowane jako zniesławienie – pokrzykiwał w  wywiadzie dla „The Guardian".

Inwestycją Usmanowa, która wzbudziła na  świecie największe kontrowersje, był zakup w 2009 r. (za pośrednictwem spółki Digital Sky Technologies, której oligarcha jest jednym z głównych udziałowców) za 200 mln dolarów ok. 2 proc. udziałów w serwisie Facebook. W styczniu tego roku DST wraz z bankiem Goldman Sachs dokupiła udziały za kolejne 500 mln dolarów. Podniosły się głosy, że zagrożone jest bezpieczeństwo w sieci. „Facebook da Usmanowowi dostęp do danych setek milionów osób!" – ostrzegali internauci.

Ale miliarder takimi awanturami się nie przejmuje. Świetnie wie, jakie są słabości mediów. Ostrzeżenia jego przeciwników giną w powodzi informacji o transferach Arsenalu, a wkrótce znikną całkiem, przykryte gigantycznym debiutem giełdowym. Analitycy są pewni, że Metalloinvest Usmanowa zadebiutuje na  giełdzie. Twierdzą, że to najlepszy moment – ceny surowców idą w górę.


Okładka tygodnika WPROST: 9/2011
Więcej możesz przeczytać w 9/2011 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

Czytaj także