Chirac stanął przed sądem

Chirac stanął przed sądem

Dodano:   /  Zmieniono: 
Jacques Chirac (fot. Wikipedia) 
Przed paryskim sądem rozpoczął się proces byłego prezydenta Francji Jacquesa Chiraca, oskarżonego o korupcję w paryskim ratuszu w latach 90. Wskutek wniosku obrony proces może być odroczony z powodów formalnych. Były szef państwa odpowiada przed sądem za to, że w latach 1992-1995, gdy był merem Paryża, miał fikcyjnie zatrudniać w sumie 28 pracowników, w tym członków byłej partii Chiraca RPR i ich rodziny. Główny zarzut postawiony byłemu prezydentowi oraz dziwięciu innym oskarżonym to "sprzeniewierzenie funduszy publicznych".
Zgodnie z oczekiwaniami 78-letni Chirac nie zjawił się pierwszego dnia procesu w sali paryskiego sądu, wypełnionej szczelnie dziennikarzami i zwykłymi widzami. Adwokat byłego prezydenta, Georges Kiejman, zapowiedział, że jego klient pojawi się na kolejnej rozprawie. Media zaznaczają jednak, że już pierwszego dnia proces może zostać przerwany na czas nieokreślony. Wszystko za sprawą jednego z adwokatów oskarżonych, który zakwestionował zgodność z konstytucją stosowanej przez sąd procedury. Jeśli sąd uzna za zasadny ten argument, proces zostanie wstrzymany do czasu zbadania kwestii konstytucyjności przez inne instancje, w tym być może także przez Radę Konstytucyjną. Może to w praktyce odroczyć kolejną rozprawę o wiele miesięcy. Francuskie media podkreślają, że po raz pierwszy w historii Francji były szef państwa staje przed sądem jako oskarżony w sprawie karnej. Chiracowi grozi teoretycznie aż do 10 lat więzienia i 150 tys. euro grzywny.

Afera, obejmująca okres od października 1992 do maja 1995 roku, dotyczy wypłacania pensji fikcyjnie zatrudnionym w merostwie pracownikom. Według zeznań świadków, niektórzy z zatrudnionych członków rodzin kolegów partyjnych Chiraca nigdy nie pojawili się w siedzibie ratusza ani nie wykonali żadnej pracy na rzecz miasta. Z kolei inni działacze RPR, piastujący stanowiska na mocy decyzji Chiraca, mieli wykorzystywać miejskie fundusze do opłacania swoich partyjnych asystentów. Były prezydent odpierał zarzuty, twierdząc, że wszystkie zatrudnione przez niego osoby wykonywały swoje obowiązki, nie ma więc mowy o malwersacji.

W końcu września 2010 r. rada miejska Paryża wycofała się z powództwa cywilnego przeciwko Chiracowi, gdy on sam i jego partia - centroprawicowa Unia na rzecz Ruchu Ludowego (UMP) - zgodzili się zrekompensować ratuszowi straty wynikłe z powodu afery korupcyjnej. Z ugody wynika, że były mer zapłaci z własnej kieszeni 550 tys. euro, a rządząca dziś UMP, którą założył w 2002 roku, gdy był prezydentem Francji - 1,65 miliona euro. Decyzja paryskiej rady miejskiej nie zamknęła procesu w tej sprawie, ale sprawiła, że wycofał się z niej jeden z głównych powodów.

Sędziowie przez wiele lat bezskutecznie próbowali pociągnąć Chiraca do odpowiedzialności w związku z różnymi skandalami korupcyjnymi. Chronił go immunitet, który wygasł jednak w 2007 roku, kiedy po 12 latach Chirac przestał być prezydentem Francji.

PAP, arb