Prima aprilis, drugi aprilis, trzeci aprilis...

Prima aprilis, drugi aprilis, trzeci aprilis...

Dodano:   /  Zmieniono: 3
Popularny tygodnik zamieścił felieton Jarosława Kaczyńskiego – a tak naprawdę to Jarosława Kaczyńskiego primaaprilisowego.
Bardzo śmieszny zresztą. Część mediów, nawet tych zajmujących się na co dzień tropieniem Kaczyńskiego, dała się nabrać, co bawi jeszcze bardziej. Ujawnienie prawdy o tak zwanym felietonie primaaprilisowym stanowi jednak tylko wierzchołek góry lodowej.

Podobno żartem primaaprilisowym były artykuły premiera Donalda Tuska w „Gazecie Wyborczej". Niedługo okaże się, że był to żart w angielskim stylu ministra Jana Rostowskiego. Pure nonsens. Wielka szkoda, bo z tych artykułów (starannie stylizowanych na ciąg dalszy niezapomnianego exposé z 2007 r.) wynikało, że bardzo nam się poprawia, a poprawi jeszcze bardziej.

Podobno żartem primaaprilisowym był również apel biskupów o godne przeżycie rocznicy 10 kwietnia.

Żartem primaaprilisowym, na szczęście, była deklaracja premiera na temat konieczności ścigania spekulantów windujących ceny cukru. Gratulacje, prawie się nabrałem!

Zakupy w Biedronce – żart, żart! W ramach prima aprilis Prezes ogłosił, że przejmuje się sprawami zwykłych ludzi, a Premier – że tym zwykłym człowiekiem jest.

A propos zwykłych ludzi – bardzo, bardzo śmieszne są te prima aprilisy ze zwyczajowymi nagrodami dla marszałka Sejmu i wicemarszałków. Jasne, hi, hi, hi, że nie dali ich „sami sobie"! Tylko marszałek wicemarszałkowi, a wicemarszałek marszałkowi.

W następnych odcinkach polskiego prima aprilisu SLD przekonywać będzie, że Polakom będzie lepiej pod wodzą Napieralskiego, a prezydent Komorowski, że ma coś do gadania.

Więcej możesz przeczytać w 14/2011 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

-
 3

Czytaj także