Chlebowski i Drzewiecki nie wrócą do polityki?

Chlebowski i Drzewiecki nie wrócą do polityki?

Mirosław Schetyna i Grzegorz Schetyna. Obaj stracili stanowiska po aferze hazardowej (fot. Wprost) / Źródło: Wprost
Politycy PO uważają, że to dobrze, iż w działaniu Zbigniewa Chlebowskiego i Mirosława Drzewieckiego prokuratura nie znalazła znamion przestępstwa. Jednocześnie - jak podkreślają - nie zmieniła się negatywna ocena ich zachowań.
- To dobrze, że prokuratura umorzyła śledztwo, natomiast nie  zmienia to faktu, że ich zachowanie naruszało pewne zasady etyczne. Nie bardzo wierzę, żeby te osoby mogły wrócić do polityki, nawet nie wiem, czy one same by tego chciały -  powiedziała posłanka PO Małgorzata Kidawa-Błońska. Jak podkreśliła, Platforma chce, aby na jej listach wyborczych były osoby, które budują tylko pozytywne opinie. - Tutaj posłowie -  Chlebowski i Drzewiecki - są jednak obciążeni brakiem zaufania. Sprawa negatywnych zachowań posłów jednak zostaje - podkreśliła.

Warszawska prokuratura okręgowa umorzyła śledztwo dotyczące afery hazardowej. Prokuratura uznała, że na żadnym etapie procesu legislacyjnego dotyczącego nowelizacji ustawy hazardowej nie doszło do  złamania prawa w rozumieniu przepisów prawa karnego.

"Ocena naganności nie może się zmienić"

Również według wiceszefa klubu PO Rafała Grupińskiego ważne, że  prokuratura nie znalazła w działalności obu posłów znamion przestępstwa. - Jest to bardzo ważne z punktu widzenia ich samych oraz dla oceny samej afery hazardowej -  zaznaczył. Podkreślił jednocześnie, że ocena "naganności pewnych zachowań" posłów nie może się zmienić.

Według Grupińskiego to sami zainteresowani muszą określić, czy chcą startować z list PO w wyborach parlamentarnych. - Chlebowski raczej nie może - moim zdaniem - liczyć tutaj na żadne względy przewodniczącego partii; Drzewiecki być może także nie. Natomiast powinni oni przede wszystkim powiedzieć, czy w  ogóle chcą wystartować. Bo rozważamy pewien problem, z którego może wynikać, że oni sami starają się cały czas być na listach - mówił Grupiński.

- Prawda się broni. Ustalenia prokuratury potwierdzają ustalenia dokonane przez komisję śledczą zajmującą się tzw. aferą hazardową, zwłaszcza te, które są zawarte w moim zdaniu odrębnym - tak do decyzji prokuratury odniósł się Mirosław Sekuła, który przewodniczył komisji śledczej.

"Problem moralny pozostaje"

Sekuła przygotował zdanie odrębne wraz z klubowym kolegą, który również uczestniczył w pracach komisji - Jarosławem Urbaniakiem. Posłowie napisali m.in. że w sprawie tzw. afery hazardowej nie ma podstaw do  zawiadomienia prokuratury, choć - jak oceniono - Chlebowski łamał standardy poselskie i - jak zwrócili uwagę - komisja "nie daje wiary" słowom Drzewieckiego. Podkreślili również, że źródłem "przecieku", który ostrzegł biznesmenów o prowadzonych wobec nich działaniach operacyjnych było samo CBA, a nie Kancelaria Prezesa Rady Ministrów.

Zdaniem Sekuły osoby pojawiające się w śledztwie i w pracach komisji hazardowej "mogą się czuć zwolnione z odpowiedzialności karnej, natomiast problem moralny pozostaje". Jak mówił, decyzja o  tym, czy Chlebowski i Drzewiecki powinni ubiegać się o mandaty parlamentarne należy do samych zainteresowanych oraz władz partii.

Afera z hazardem w tle

Afera hazardowa wybuchła na początku października 2009 r. po  publikacji "Rzeczpospolitej", która ujawniła materiały CBA. Z materiałów tych wynikało, że ówczesny szef klubu PO Zbigniew Chlebowski i ówczesny minister sportu Mirosław Drzewiecki mieli podczas prac nad zmianami w tzw. ustawie hazardowej działać na rzecz biznesmenów z branży hazardowej. Obaj zaprzeczali temu, ale stracili stanowiska.

zew, PAP

Czytaj także

 0

Czytaj także