Żyleta rządzi!

Żyleta rządzi!

Żyleta rządzi! Rozczarowanie rządami Platformy Obywatelskiej jest już tak wielkie, że całkiem realna staje się wizja powrotu PiS do władzy jeszcze w tym stuleciu. Wiele niepokojących sygnałów z kosmosu (np. meteoryt, który spadł ostatnio na Mazurach), a także dziwne zachowanie świstaków, kretów i pszczół w pasiekach to znaki, które potwierdzają rychły upadek gabinetu Donalda Tuska. Gdy najnowsze sondaże zanotowały wzrost poparcia dla partii Jarosława Kaczyńskiego, zaczęto całkiem poważnie spekulować nad kształtem przyszłego rządu. Niestety, niechęć PiS do porozumienia się z kimkolwiek powodowała, że rozważania na temat gabinetu cieni były jałowe. Niechęć ta, jak się wkrótce okazało, tyczy tylko „starych" ugrupowań politycznych, takich jak SLD czy PSL. Gdy po zamknięciu stadionów Lecha i Legii na scenie politycznej nagle pojawili się kibole jako nowa, zdrowa siła, która może usunąć Platformę, wielu działaczy PiS zadeklarowało daleko idącą współpracę.

„Tusk, ty matole, twój rząd obalą kibole" – pod takim hasłem demonstrowało nie tak dawno kilka tysięcy kibiców niezadowolonych z tego, że zabrania się im urządzania rozpierduchy na stadionach. Kibicowanie ma swoje prawa i zachowania takie jak wbieganie na boisko, wyrywanie krzesełek, odpalanie rac oraz demolowanie stadionów należą do podstawowych praw każdego kibica. PiS jest pierwszą partią polityczną w powojennej Polsce, która nie tylko poparła działania kiboli, ale także zamierza wspólnie z kibolami utworzyć rząd. Dla niektórych obserwatorów sceny politycznej taka koalicja jest szokiem, ale za ścisłą współpracą z kibolami przemawiają liczne argumenty. Kibole nienawidzą Platformy, nienawidzą dziennikarzy, są świetnie zorganizowani, mają rozbudowane struktury w całym kraju, stanowią realną siłę, a poza tym są to młodzi polscy patrioci, którzy niejednego żółtka czy czarnucha nauczyli szacunku dla białej rasy.

W tej chwili trwają wstępne rozmowy, które ze strony PiS prowadzą Ryszard Czarnecki i Jacek Kurski, a ze strony kiboli Staruch i Grzechotnik. Kibole powołali już w całym kraju strukturę organizacyjną Prawo i Mordobicie. Z przecieków, które docierają do mediów, wiadomo, że kibole zażądali resortów siłowych, bardzo zależy im także na Ministerstwie Sprawiedliwości. Tymczasem PiS jest skłonny oddać kibolom jedynie Ministerstwo Kultury oraz Ministerstwo Zdrowia, a także tekę wicepremiera dla Starucha. Intensywne rozmowy toczą się nie tylko wokół składu przyszłego gabinetu, ale także wokół przyszłego kształtu państwa. Ustalono już, że całkowitej likwidacji ulegną zakazy stadionowe i wiele innych przepisów niepotrzebnie krępujących rozwój ruchu kibicowskiego (np. zakaz, biegania z maczetą, zakaz wnoszenia toporków na stadion), a ustawki między kibolami mają być legalne i transmitowane przez telewizję publiczną.

W toku prowadzonych negocjacji pojawił się tylko jeden mały techniczny problem. Część wybitnych działaczy ruchu kibolskiego ze względu na prowadzoną przez siebie działalność przestępczą pragnęłaby nadal pozostać anonimowa. Nie da się jednak pogodzić anonimowości z piastowaniem najwyższych stanowisk w państwie. Politycy PiS starają się kibolom uświadomić, że jeśli najtwardsi kibole z tzw. Żylety, czyli Małpa, Goebbels, Harpun, Świder, Gnidol czy Lorneta, wejdą w skład rządu, będą musieli się ujawnić. Kibole upierają się, że nawet jako członkowie rządu pragnęliby zachować prawo do chodzenia po Urzędzie Rady Ministrów w kominiarkach.

O ile na kominiarki PiS prawdopodobnie się zgodzi, o tyle, jak zapewnił Ryszard Czarnecki, na pomysł, aby Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji nazwać Official Hooligans Gang, przyzwolenia raczej nie będzie. Całkiem za to realna jest zmiana nazwy placu Jacka Kuronia na plac Legia Pany.

Okładka tygodnika WPROST: 20/2011
Więcej możesz przeczytać w 20/2011 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 0