Rodzina homoseksualna i inne

Rodzina homoseksualna i inne

Większość ludzi chce seksu dla seksu. Jak potępiani homoseksualiści.
Dlaczego homoseksualiści nie mogą adoptować dzieci? Bo to „niemoralne" i  „nienaturalne” – odpowiada opinia publiczna. Ale właściwie dlaczego? Znam wiele rodzin homoseksualnych, które z sukcesem dzieci wychowują. Moja przyjaciółka wychowuje dziecko wraz ze swoją matką (ojciec nie  życzył sobie mieć potomstwa, więc zniknął, gdy tylko się pojawiło). Dziecko jest dziewczynką, więc rodzina składa się z trzech osób tej samej płci. Jest homoseksualna. Oczywiście nie ma między nimi związków seksualnych, ale czy brak związków seksualnych między osobami wychowującymi dzieci dowodzi normalności rodziny? Przeciwnie. Nawet Kościół twierdzi, że pożycie seksualne wzmacnia więzi wśród rodziców. Dlaczego więc kochająca się para lesbijek czy gejów nie może wychowywać dzieci? Czy tylko dlatego, że w przeciwieństwie do rodzin homoseksualnych innego typu (matka, córka, wnuczka) sypiają z sobą? Może więc nie chodzi o sam seks, tylko o to, że nie prowadzi on do  prokreacji? Ale przecież większość ludzi chce seksu dla seksu, a nie dla  prokreacji. Czyli zachowują się jak potępiani homoseksualiści. Wielu też, jak homoseksualiści, cierpi na niepłodność. A remedium na tę dolegliwość (zalecaną przez Kościół) jest właśnie adopcja. Dlaczego więc kochająca się para nie ma prawa do adopcji dziecka, którego pragną i  potrafią kochać?

 Orzecznictwo Trybunału w Strasburgu nie różnicuje więzi o charakterze rodzinnym ze względu na orientację seksualną. Ważne jest, by więź była trwała, realna i stanowiła wyraz „wielorakiego i szczerego oddania". Znam wiele relacji homoseksualnych, które połączone są taką więzią, i wiele relacji heteroseksualnych, których istotą jest wzajemna niechęć, nienawiść i wrogość (co odbija się na wychowaniu dziecka).

Przeciwnicy adopcji dzieci przez homoseksualistów twierdzą, że wychowane przez dwie „matki" lub dwóch „ojców” dziecko nie będzie miało zróżnicowanych wzorów, których naśladownictwo powoduje, że dziecko staje się pełnym człowiekiem. Ale przecież gdy dziecko jest wychowywane przez jednego rodzica (z reguły przez matkę), też takich wzorców nie ma. Wystarczy jednak, by dziecko rozejrzało się dokoła (poprzebywało z  przyjaciółmi domu, z dziadkami, ciotkami, wujami), a wzorców zachowań płci odmiennej znajdzie się mnóstwo. Dzieci poza tym coraz szybciej i chętniej przyswajają wzorce zachowań nie z domu (bo tam najczęściej nikogo nie ma), ale z internetu, a więc umiejętność przyswajania wzorców płci mniej zależy od rodzaju rodziny, a w większym stopniu od mocy komputera.

Mówi się też, że homoseksualiści wychowają homoseksualistów. Ale – po pierwsze – to nieprawda, bo większość homoseksualistów została wychowana przez rodziny heteroseksualne, po  drugie – cóż w tym złego, że ktoś jest homoseksualistą? Osobiście wolę szczęśliwych homoseksualistów niż panów w typie macho, „przygodnych" tatusiów, agresywnych kibiców czy cynicznych polityków – choć wszyscy oni tworzą bardzo, bardzo heteroseksualne wzory. Problem z  homoseksualistami polega chyba wyłącznie na tym, że ich styl bycia zagraża białej rasie, patriarchalnemu społeczeństwu, machismo i w pewnym sensie Kościołowi, bo gdyby homoseksualizm nie budził społecznych kontrowersji, to młodzi chłopcy o skłonnościach odmiennych od  powszechnie uznawanych przedkładaliby go nad życie klasztorne, które dla  wielu jest skrytym przed opinią publiczną azylem odmienności seksualnej.

Twierdzi się też, że dzieci w homoseksualnych rodzinach mogą być bardziej narażone na zachowania pedofilskie. Rzadko jednak słychać o  pedofilskich homoseksualistach. Pedofilami są najczęściej heteroseksualiści, a ich ofiarami dziewczynki. Może więc homoseksualiści zagrażają zdrowej rodzinie przez promocję promiskuityzmu? Ale – jak pokazuje nam historia – nie ma większego, choć ukrytego promiskuityzmu niż w obrębie tak zwanej patriarchalnej i świętej rodziny ( jej zwolennicy często się rozwodzą, mają kochanki i korzystają z agencji towarzyskich).

Jednak nasi homoseksualiści nie domagają się nawet prawa do adopcji dzieci. Składając na ręce SLD projekt ustawy o związkach partnerskich, chcą wyłącznie normalności i równości praw. Bo czują się dyskryminowani i wykluczeni jako obywatele. Czy demokratyczne społeczeństwo i aż dwóch ministrów: „do spraw dyskryminacji" i  „wykluczenia”, nie powinno im jak najszybciej pomóc?

Okładka tygodnika WPROST: 21/2011
Więcej możesz przeczytać w 21/2011 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 15
  • n14@op.pl IP
    Swietny artykul prof. Srody. Mi ten fragment o matce i babce jako rodzinie homoseksualnej byl swietny bo z psychologicznego punktu widzenia tak to wlasnie jest. Te 2 kobiety tez sobie okazuja uczucia. Cos je laczy. Tak jak gejow czy lesbijki. Przeciez zadne dziecko nie mieszka z rodzicami takiej samej plci lub rodzicami plci przeciwnych. Dziecko nie uczestniczy w zyciu seksualnym rodzicow jakcy by nie byli. Zwiazki homoseksualne to nie tylko sex ale przede wszystkim uczucie emocje bliskosc wiez przywiazanie tak jak u par heteroseksualnych. Gdyby wziac 2 zakochane w sobie osoby zakryc schowac ich plec i obserwowac ich funkcjonowanie nikt bie zauwazylby roznic miedzy para hetero i homoseksualna.
    • ałaja IP
      Ciekawe ile osób z rodzin niepatologicznych nie miałoby nic przeciwko żeby zostać wychowanym przez homoseksualistów...
      • dixi IP
        środa wie wszystko lepiej,wolę czwartek
        • Normalny nieoglupiony czlowiek IP
          Co to za bzdura o wiekszej mocy przyswajania sobie wzorcow zachowanie przez dzieci, ze wzgledu na to co widza w internecie, a nie na relacje rodzicow jakie dziecko widzi na zywo na codzien w domu? Skad Sroda wziela te rewelacje? Argument ten jest kompletnie niepoparty w zadnych badaniach naukowych. Mowiac krotko, jest wziety z sufitu, na potrzeby napisania tego krotkiego i bzdurnego tekstu. Poza tym, to rodzice sa od wychowywania dzieci a nie internet. Jezeli nie wywiazuja sie z tego obowiazku, to sad rodzinny ma im prawo zabrac dziecko i pozbawic ich praw rodzicielskich. Przynajmniej tak mowi Kodeks Rodzinny i Opiekunczy, ktory nadal obowiazuje w naszym kraju. Niech sie wiec Sroda z nim zapozna zanim zacznie wypisywac bzdury nastepnym razem, na potrzeby taniej, homoseksualnej propagandy. Poza tym, w internecie mozna znalesc duzo doniesien o przemocy, seksie, narkotykach, uzywkach i innych rzeczach ktorych nie chcemy propagowac wsrod maloletnich dzieci. Czy to ma oznaczac, ze Sroda zgadza, sie by dzieci nabieraly wzorcow zachowan wzgledem tychze rzeczy, bo w internecie mozna bylo cos tam znalezc na tem temat? Moim zdaniem, rodzice powinni nauczyc dzieci oddzielania ziarna od plew, niezaleznie od tego, gdzie sie o nich przeczyta lub uslyszy.
          Ponadto argumenty o niekochajacych sie rodzinach heteroseksualnych i superkochajacych sie rodzinach homoseksualnych sa rowniez bzdura. Bzdura, poniewaz, poki co oficjalnych rodzin homoseksualnych jeszcze nie ma, bo cos takiego w polskim prawie nie istnieje, wiec nie ma czego porownywac. Zwiazki to co innego, tylko kto i gdzie prowadzil badania na ten temat, bo nie widzialem zadnych odnosnikow na ten temat w tekscie. Ponadto nazwanie zwiazku babci, corki i wnuczki zwiazkiem homoseksualnym, ale bez seksu, jest po prostu idiotyczne. Homoseksualzm bowiem polega na tym, ze osoby tej samej plci uprawiaja ze soba seks. Jesli nie uprawiaja to o zwizku homoseksualnym mowy byc nie moze. Sa to po prost zwiazki rodzinne i tyle.
          • chlopczyna IP
            Potepiani nekrofile ,czy zoofile,nie mowiac juz o pedofilach(nb.najwiecej ich wsrod pederastow),tez chce seksu,dla seksu.