Albiśka, szykuj sukienkę!

Albiśka, szykuj sukienkę!

Kilka dni temu byłem uczestnikiem niezwykłej sceny. Moja 83-letnia matka, która kilka tygodni temu przeszła operację wymiany soczewki w  oku, zapytała mnie, czy oglądałem Nergala w programie Lisa. Odpowiedziałem, że tak. „Ciekawy człowiek. Niegłupio gada. Tylko nie  wiem, jaką muzykę on gra. Nigdy go nie słyszałam". „Poczekaj” –  odpowiedziałem, szybko przez iPhone’a wszedłem na YouTube i natychmiast znalazłem kilka piosenek zespołu Behemoth. Przy każdej licznik pokazywał trzy miliony widzów – takie diabeł ma branie. Odpaliłem pierwszy z  brzegu i podałem telefon matce.

Przez cztery minuty obserwowałem niezwykłe zjawisko. Moja mama na przemian wypowiadała słowa: „O cholera… okropne… piękne… niesamowite… fajne!.. haha!… straszny on jest… o Jezu… te miny… okropny… wspaniały". Dodatkowo charakterystycznie kiwała głową, jak czynią fani muzyki ekstremalnej. Musiałem jej wyjaśnić, że Nergal to  pseudonim, że facet nie zjada kotów, jest ateistą, a więc i satanistą raczej być nie może. Komiks na jawie. Wtedy moja staruszka zapytała: „Dlaczego oni, cholera, takich rzeczy nie pokazują w telewizji, tylko te  gnioty? Ludzie powinni znać takie rzeczy, a oni w kółko puszczają jakieś nic niewarte głupoty”. Przysięgam, że w niczym jej nie inspirowałem. Tymczasem ona mnie zainspirowała bardzo.

Jakieś dwa miesiące wcześniej kupiłem jej iPhone’a. Stara wysłużona komórka padła, a kobieta wiekowa i  samotna, więc natychmiastowy kontakt ze światem jest jej niezbędny. Najbliższym, którzy mnie pytali z rozbawieniem, dlaczego iPhone, wyjaśniłem, że zawsze jak się widzimy, zagląda do mojej komórki i pyta: „Co ty tam robisz?". Skoro taka ciekawska, to postanowiłem jej sprawić taki sam aparat. Bo dlaczego nie?

Gdy go dostała – świat się odmienił. Jeszcze tego samego dnia otrzymałem od niej esa, godzinę później fotkę. Po kilku dniach śmigała po internecie, na jej prośbę zalogowałem jej na  stałe kilka stron. Interesowały ją ważne portale informacyjne, WWW niektórych dzienników, „Wprost", TVN 24 i paru serwisów plotkarskich. Dwa dni temu zapytała, co robią na moim ekranie te kolorowe ikonki. Obiecałem, że w wolnej chwili opowiem jej to i owo i dokonamy kolejnych instalacji. I że może nakręci i zmontuje film.

Ona, która nie miała styczności z komputerem, weszła z tupetem w wirtualny świat i chce w nim gmerać więcej, bardziej, częściej i głębiej. I co najważniejsze: z  kobiety rozwiązującej krzyżówki zmieniła się w kobietę uśmiechniętą, objawiającą diabelski błysk w oku, nienarzekającą już tak bardzo na  choroby. Cud jak w Lourdes.

Zjawisko zwane Uniwersytetem Trzeciego Wieku jest fenomenem w skali światowej. Wymyślono je w latach 70. ubiegłego stulecia. Ludzie w podeszłym wieku nagle dostają młodzieńczego kopa, stają się witalni, potrzebni, rzucają melancholię w kąt i skaczą w wir walki o wiedzę. Zaczynają demonstrować własną przydatność, niekiedy fizycznie, wybiegają z domów, biorą lekcje tańca, historii, ekonomii i  gotowania (choć tego ostatniego akurat częściej uczą sami). Po  sześćdziesiątce odkrywają, że świat jest wart eksploracji bez końca.

Dziś, gdy cywilizacja przyspieszyła i przechodzi wielkie rewolucje co  kilka lat, można się poczuć starym i nieprzydatnym w stosunkowo młodym wieku. Niejeden czterdziestolatek wymięka, kiedy dostrzega, jaką wiedzą dysponuje jego nastoletnie dziecko i z jaką sprawnością porusza się po  współczesnym świecie. Można zostać gasnącą świecą jeszcze przed emeryturą.

Kilka miesięcy temu, gdy szykowałem się do pierwszego od lat koncertu, moja mamau (tak na nią mówię) zapytała, czy nie mogłaby przyjść. Powiedziałem jej prawdę: na takim koncercie widownia stoi, a  ona chodzi o kuli. Tłum faluje i ktoś taki nie utrzyma się na nogach. Nie wytrzyma także z tego względu, że zabawa trwa ponad dwie godziny i  jest to hałas jak z silnika wielkiego boeinga tuż koło ucha. Wtedy żona mi podpowiedziała: zagraj dla nich specjalny koncert, dla tych wszystkich starych babć, staruszków, inwalidów. Zagrajcie akustycznie, bez młodzieży, pogadajcie z nimi, zróbcie im zabawę, na jaką już by  nigdy nie poszli, bo koncertów z myślą o nich się nie robi.

Jesienią ruszymy z koncertami „Si senior!" dla staruszków. Odbędą się w całej Polsce. Będą darmowe dla widzów, a artyści zagrają za friko. Wystąpią różni znakomici wykonawcy, za co z góry pięknie dziękuję. Tak, moi drodzy, staniemy się częścią Uniwersytetów Trzeciego Wieku, bo jesteśmy im to winni.

Albiśka, szykuj sukienkę!

Okładka tygodnika WPROST: 21/2011
Więcej możesz przeczytać w 21/2011 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 4
  • www IP
    Moje doświadczenia z 80 latkami pokazują, że zapał do nowinek technicznych jest mizerny i nawet starzy inżynierowie nie lubią uczyć się nowych rzeczy,a ergonomia iPhona jest gorsza od zwykłego PC-ta. Może jednak Pana mama rzeczywiście jest kimś wyjątkowym. Jednak niezależnie od tego Pana felieton pachnie mi kryptoreklamą iPhona :)
    • perfect69@op.pl IP
      jakos nie wierze w te koncerty dla seniorow. Od wielu lat obserwuje zbytnia rozbiezność rzucania wszelkich pomyslow przez autora ( Z.H.) w stosunku do realizacji tychże. A poza tym juz widze te setki...no dobra,nie steki, ale dziesiatki seniorow pedzacych na koncert Holdysa...hahahaha Nie rozsmieszaj mnie czlowieku. Od tego mam TVN24 :)
      • toga 54 IP
        Jaki fajny artykuł mam 54 lata , wlasnie zaczelam uczyc sie angielskiego jakos jasniej pomyslalam o starosci
        • strefakoloru@gmail.com IP
          Tak trzymaj...
          Głód wiedzy, świata, jest jak głód miłości. Nigdy nie ustaje. Super pomysłową masz żonę...podziękuj jej :)