Chodorkowski: uchylcie wyrok albo plujcie na prawo

Chodorkowski: uchylcie wyrok albo plujcie na prawo

Michaił Chodorkowski (fot. Wikipedia)
Michaił Chodorkowski wezwał Moskiewski Sąd Miejski do uchylenia wyroku, który wydał sąd pierwszej instancji w sprawie byłego szefa koncernu naftowego Jukos i jego partnera biznesowego Płatona Lebiediewa.
Moskiewski Sąd Miejski przystąpił do rozpatrywania apelacji Chodorkowskiego i Lebiediewa od wyroku Chamowniczeskiego Sądu Rejonowego w Moskwie, który w grudniu 2010 roku skazał obu na 13,5 roku łagru za  rzekome przywłaszczenie 218 mln ton ropy naftowej i wypranie uzyskanych w  ten sposób pieniędzy.

- Absurdalność oskarżeń i wyroku jest oczywista. Istnieje wystarczająco dużo sprzeczności, by sprawę umorzyć z powodu braku znamion przestępstwa - oświadczył Chodorkowski, występując w sądzie. Były szef Jukosu podkreślił, że nie będzie prosić o łaskę. - Albo proszę uchylić wyrok i położyć kres tej hańbie, albo przyłączyć się do  przestępców, plujących na prawo - powiedział Chodorkowski, zwracając się do sędziego Władimira Usowa.

Adwokaci podsądnych spodziewają się, że rozprawa apelacyjna zakończy się jeszcze we wtorek. Moskiewski Sąd Miejski może albo utrzymać w mocy wyrok sądu pierwszej instancji, albo uchylić go i zwrócić do ponownego rozpatrzenia, albo też złagodzić orzeczoną karę. Początkowo Moskiewski Sąd Miejski miał przystąpić do rozpatrywania apelacji 17 maja. Odroczył jednak rozprawę o tydzień. Usow uzasadnił to  "napłynięciem dodatkowych skarg kasacyjnych od trzech adwokatów i  Lebiediewa". Sędzia dodał, że "skargi mają dość dużą objętość" i do ich przestudiowania konieczny jest czas".

Chodorkowski i jego dawny partner biznesowy Lebiediew w grudniu 2010 roku zostali skazani w drugim procesie. Na wolność wyjdą w roku 2017, gdyż na poczet kary zaliczono im wcześniejszy wyrok, który odsiadują. W pierwszym procesie, w 2005 roku, biznesmeni zostali skazani na  osiem lat pozbawienia wolności za domniemane oszustwa podatkowe i  uchylanie się od płacenia podatków. Chodorkowski i Lebiediew konsekwentnie odpierają wszystkie wysunięte wobec nich zarzuty. Uważają je za sfabrykowane i politycznie umotywowane. Obaj przedsiębiorcy domagają się uchylenia wyroku sądu pierwszej instancji i umorzenia dochodzenia z braku znamion przestępstwa w swoim postępowaniu.

zew, PAP

Czytaj także

 0