Niby-poseł

Niby-poseł

Po co jest aż 460 posłów? Żeby wciskali guziki, jak każe partia. A po co w Sejmie piosenkarze i uczestnicy programu „Top Model”? Jak nie może być mądrze, to niech chociaż będzie zabawnie.
Sejm jest trochę jak „Big Brother". Tak uważa Janusz Dzięcioł, zwycięzca pierwszej edycji popularnego programu, od czterech lat poseł Platformy Obywatelskiej.

Dlaczego? Bo tak jak w domu Wielkiego Brata o tym, czy zostaniesz w Sejmie, decydują głosy publiczności. A czasem szef partii, Wielki Brat.

Tak jak w reality show jest zbyt dużo uczestników, żeby ludzie dobrze zapamiętali wszystkich. To motywuje. Każdy chce jak najdłużej utrzymać się w programie. To znaczy w Sejmie.

Tak jak w domu Wielkiego Brata w Sejmie kolegów ma się do czasu.

Tak jak w reality show punktowana jest nie pracowitość, ale ogólny imidż.
Więcej możesz przeczytać w 22/2011 wydaniu tygodnika e-Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

Czytaj także

 1
  • jerzyk324   IP
    Co to za kraj Polska. Czy nam naprawdę potrzeba aż 460 posłów i 100 senatorów. Cz nie wystarczyłaby ich tylko połowa ale z trochę \" większym rozumkiem\" jak mówił miś Puchatek. Oszczędności byłoby dużo i może lepiej i sprawniej by sprawowali władzę. Każda partia przed wyborami mówi o zmianie ordynacji wyborczej. O mandatach jednoosobowych ale zmienia swój pogląd widzenia po osiągnięciu władzy.