Prawie jak Beverly Hills

Prawie jak Beverly Hills

Jeśli jakikolwiek adres w Polsce można porównywać z kalifornijskim Beverly Hills, to tylko Konstancin. Tę właśnie niewielką podwarszawską miejscowość upodobali sobie polscy milionerzy biznesmeni i celebryci. Kto nie jest ciekaw, jak mieszkają inni? Przedstawiamy zestawienie najpiękniejszych i najdroższych polskich rezydencji.
Sprostowanie:

W artykule "Prawie jak Beverly Hills" (nr 23/2011) w informacji na temat Pałacu w Pęcicach omyłkowo znalazła się nieprawdziwa informacja, jakoby w pałacu zamieszkiwał w przeszłości Jerzy Majewski, prezydent Warszawy w latach 1973-1982. Za pomyłkę przepraszamy.

Z poważaniem
Redakcja Tygodnika "Wprost"

Uchodząca za najdroższą nieruchomość mieszkalną na świecie rezydencja rodziny Vanderbiltów w Asheville w Karolinie Północnej liczy 250 pokoi. W salonie sufit znajduje się na wysokości 5. piętra, a w jadalni może jednocześnie zasiąść 64 gości. Jeśli podniosą wzrok znad talerza, mogą się rozkoszować widokiem wiszących na ścianach renesansowych arrasów, a także obrazów Renoira czy Whistlera. Ten skromny domek w nawiązującym do francuskiego renesansu stylu châteauesque zbudował XIX-wieczny magnat kolejowy Cornelius Vanderbilt. Była to jedna z najbardziej udanych inwestycji w nieruchomości – dom, wybudowany za 9 mln dolarów, dziś wart jest ponad trzysta razy więcej (inna sprawa, że i dolar już nie ten).

A w Polsce? Najdroższa nieruchomość nad Wisłą to zamek na Wawelu. Wyceniany jest na zaledwie 4 mld zł. Ale różnic jest więcej – Biltmore House w Karolinie Północnej wciąż zamieszkują potomkowie Corneliusa Vanderbilta, a na Wawelu zameldowanych jest tylko kilkoro pracowników muzeum mieszkających w „służbowych komnatach". Na tej „przypadkowości" lokatorów zasadza się podstawowa różnica między polskim a amerykańskim rynkiem rezydencji. W podwarszawskim Konstancinie eleganckie rezydencje sąsiadują nieraz ze zrujnowanymi willami zamieszkiwanymi przez lokatorów z kwaterunku, serwisem oponiarskim albo domkiem biznesmena z Norwegii posadowionym na mikrodziałce wykrojonej z terenu sąsiada. Fragment głównej ulicy dojazdowej do Warszawy jest remontowany, więc na podróż objazdami do centrum stolicy trzeba zarezerwować godzinę.

Ludzie czynią miejsce

– Ale nawet z tymi wszystkimi wadami willowa część Konstancina jest naszym polskim Beverly Hills – uważa Wojciech Fibak. Bo przecież najważniejsza jest nie wartość samych budynków, ale atmosfera, historia i ludzie, którzy zamieszkują pod najdroższym adresem w Polsce. – Korki? Właściciele rezydencji nie należą do osób, które muszą być w pracy o 9 rano – dodaje Fibak, przez wielu uznawany za trendsettera w branży nieruchomości. Jeszcze w trakcie sportowej kariery, tuż po meczu, wskakiwał w garnitur, by się zajmować inwestycjami w nieruchomości. Dorobił się majątku, kupując posiadłości w pobliżu Nowego Jorku i Paryża. Remontował je, rozbudowywał, a na koniec sprzedawał z przyzwoitym zyskiem. Z pewnością umie ocenić potencjał kryjący się w nawet zapuszczonym miejscu. – Niedawno przewiozłem znajomych z Nowego Jorku po Konstancinie. Byli oczarowani – podkreśla.

Kto chce aspirować do polskiej elity biznesowej, powinien mieć posiadłość w tej podwarszawskiej miejscowości. Tak jak najbogatszy Polak Jan Kulczyk, przedsiębiorca z branży farmaceutycznej Jerzy Starak, biznesmen inwestujący w biurowce Zbigniew Niemczycki, współwłaściciel TVN Mariusz Walter, giełdowy rekin Zbigniew Jakubas czy gwiazdy sportu i rozrywki jak Maryla Rodowicz lub Roman Kosecki.

Rezydencje Kulczyków, Staraków i Niemczyckich uchodzą za najpiękniejsze przykłady rewitalizacji dawnych konstancińskich willi. Zbigniew Niemczycki swój pierwszy dom postawił również pod Warszawą, ale po drugiej stronie Wisły – w Aninie. – Anin miał wszelkie zadatki na enklawę luksusowych rezydencji. Ale od lat nic się tam nie zmienia. Ostatnio stwierdziłem, że nawet kałuże robią się w tych samych miejscach co 15 lat temu – powiedział nam przedsiębiorca. Anińską rezydencję wynajął więc dyplomacie, by wraz z rodziną przeprowadzić się do Konstancina.

W końcu oprócz dachu nad głową każdy milioner potrzebuje jakiegoś miejsca, w którym mógłby kupić coś do lodówki, czy restauracji, do której nie wstyd zaprosić znajomych i w której można wypić piwo bez ciekawskich spojrzeń. – Konstancin to wszystko ma – podkreśla Niemczycki. Jest tu eleganckie centrum handlowe Stara Papiernia z delikatesami firmy Blikle i doskonale zaopatrzonym sklepem z winem. Jeść dobrze dają w restauracji Cuda Wianki czy w Różanej, a do zeszłego roku także w karczmie Kołomyja. W tej ostatniej parę lat temu przy okazji wspólnego oglądania meczu piłkarskiego powołano „alternatywny rząd" biznesmenów obsadzanych na ministerstwach zgodnie z branżą, w której działają. Gdy karczma rok temu spłonęła, jeden z najbogatszych Polaków skwitował to słowami: „no i spalili nam kancelarię premiera".

Za kilka(naście) milionów

Mieszkańcy Konstancina szczycą się adresem, ale pilnują swej prywatności. Od świata zwykłych Kowalskich odgradzają się nie tylko wysokimi płotami i szpalerami tuj, ale także kamerami i ochroniarzami, którzy pieszym i rowerowym ciekawskim, podążającym „szlakiem miliarderów", potrafią stanowczo zwrócić uwagę przez domofon, by „nie deptali trawników". Z siłą portfeli rezydentów Konstancina nie do końca koresponduje jakość nawierzchni czy oświetlenia ulic.

– Na pewno to jedynie płacą podatek od nieruchomości – śmieje się Kazimierz Jańczuk, burmistrz gminy Konstancin- Jeziorna, który cieszy się, że wpływy z podatku PIT na mieszkańca gminy to ok. 2,5 tys. zł – ponad osiem razy więcej niż w nieodległej stolicy. W zeszłym roku państwo zabrało bogatym mieszkańcom i oddało konstancińskiej gminie 58,8 mln zł.

– Przed kryzysem, na początku 2008 r., właściwie każdy wystawiany na sprzedaż w Konstancinie dom, który mógł uchodzić za rezydencję, wyceniany był na ponad 10 mln zł. Teraz już od roku czekają na klienta okazje nawet za połowę tej ceny – mówi Agnieszka Węgrzyńska, specjalizująca się w rynku rezydencji przedstawicielka międzynarodowej firmy Savills. Z drugiej strony, przedwojenne wille, odbudowane i wyposażone w duchu epoki, wyceniane są wciąż na mniej więcej 20 mln zł.

Agencje nieruchomości pytane o najdroższe adresy w Polsce zgodnie wymieniają jeszcze Holland Park pomiędzy Sheratonem a Giełdą Papierów Wartościowych przy pl. Trzech Krzyży w centrum Warszawy. W cenie są też nieliczne penthouse'y na ostatnich piętrach apartamentowców. Parę tygodni temu Dom Development sprzedał za ponad 7 mln zł 250-metrowy lokal z własną windą, osobnym wejściem dla służby i widokiem na Pałac Kultury i Nauki na 17. piętrze budynku przy ulicy Grzybowskiej w Warszawie.

I na tym kończą się propozycje za kilka czy kilkanaście milionów. Apartamenty Opera przy Ogrodzie Saskim zostały wykupione i nikt się nie wyprowadza, Złota 44 – w budowie, nowo budowane pałace zaś (np. w podwarszawskich Łomiankach czy otoczony wodą zamek na sztucznej wyspie niedaleko Ełku) przyprawiają ludzi o bardziej estetycznie wyrafinowanych gustach o ból głowy. Dlatego coraz częściej zamożni Polacy inwestują w odbudowę zabytkowych zamków i pałaców. Jak Michał Bożek, prezes i właściciel produkującej wodę mineralną firmy Ustronianka, który sześć lat temu odkupił od Polskiej Akademii Nauk zamek w Grodźcu Śląskim, czy były senator Jarosław Lasecki, który podniósł z ruin XIV-wieczny zamek w Bobolicach na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej.

Konstanciny świata

W Europie najbardziej fantazyjnych posiadłości trzeba szukać oczywiście na francuskim Lazurowym Wybrzeżu. To tam znajduje się m.in. wybudowana w 1902 r. za pieniądze z kolonialnych podbojów willa belgijskiego króla Leopolda II. Wartość otoczonej cyprysami, drzewami oliwnymi i pomarańczowymi willi wraz z 10-hektarową działką to mniej więcej pół miliarda dolarów. Nie wiadomo też dokładnie, kim byli jej właściciele, choć mówi się, że z okien willi wyglądali już m.in. Bill Gates czy Gianni Agnelli, nieżyjący już prezes Fiata. Jednak najlepszym adresem w Europie jest Szwajcaria. Swoje rezydencje wybudowali tam zarówno miliarderzy, jak i popkulturowi celebryci, skuszeni jeśli nie klimatem, to niskimi podatkami – tacy jak właściciel Ikei Ingvar Kamprad, Wiktor Wekselberg, szef rosyjskiego konglomeratu Renova Group, aktorzy Roger Moore czy Alain Delon, piosenkarki i piosenkarze Shania Twain, Tina Turner czy Phil Collins.

Jednak nie wszyscy miliarderzy uważają, że potrzebna jest im do szczęścia „wypasiona" rezydencja. Guru inwestorów Warren Buffett mieszka wciąż w swoim pięciopokojowym mieszkaniu w Omaha, za które ponad pół wieku temu zapłacił 31,5 tys. dolarów (tyle co dziś ćwierć miliona). W Polsce wzorem milionera wiodącego skromne życie jest Ryszard Florek, właściciel i prezes firmy Fakro produkującej okna dachowe. Mieszka wciąż w segmencie w Nowym Sączu, który wybudował jeszcze w latach 80.

Rezydencje:

Zamek w Grodźcu Śląskim właściciel: Michał Bożek

Prezes i właściciel produkującej wodę mineralną firmy Ustronianka jest lokalnym patriotą i z dumą opowiada, że zarobione przez niego pieniądze służą ratowaniu dziedzictwa Śląska Cieszyńskiego. Kupiony przez niego sześć lat temu XVI-wieczny zamek przechodzi gruntowny remont mający na celu przywrócenie mu dawnej świetności. Zamek zdobi siedem wież, renesansowe kamienne portale, barokowe drewniane posadzki, boazerie i drzwi z antabami (metalowymi kołatkami). Budowę zamku rozpoczętą w 1542 r. przez starostę cieszyńskiego Macieja Grodzieckiego zakończył jego syn Henryk, hetman Księstwa Cieszyńskiego. Mieszkały w nim m.in. rody Marklowskich i Sobków. Przed wojną kupił go dr Ernest Habicht, dyrektor departamentu MSZ w Warszawie, który odrestaurował zamek i otoczył opieką bogate zbiory biblioteczne. Podczas wojny zamek został ograbiony nie tylko z dzieł sztuki, ale także z unikalnej kolekcji przedmiotów z epoki brązu znalezionych podczas budowy linii kolejowej Bielsko – Cieszyn w 1887 r. Nowy właściciel chce odtworzyć choć część wyposażenia zamku. Nie tylko dla siebie – niektóre sale i otaczający zamek 15-hektarowy park są udostępnione zwiedzającym. Według szacunkowych ocen wartość posiadłości to 30-40 mln zł. TM

Rezydencja w Załubicach nad Zalewem Zegrzyńskim pod Warszawą właściciel: Józef Wojciechowski

Szef deweloperskiej spółki J.W. Construction biznes rozkręcał w USA i luksus rozumie prawie po amerykańsku. Prawie, bo jak przyznaje, żeby tam uchodzić za bogacza, trzeba mieć „samolot, statek i dom przynajmniej za 20 mln dolarów", a jego posiadłość warta jest „ledwie" 40 mln zł, a więc mniej więcej 15 mln dolarów. Niemniej rezydencja w podwarszawskich Załubicach jest jedną z najdroższych polskich prywatnych nieruchomości. Jej wartość wynika ze znakomitej lokalizacji (bezpośrednio nad Zalewem Zegrzyńskim), powierzchni (1,7 tys. m2) i pięknej architektury. Rezydencja jest w dobrym guście. Jak twierdzi właściciel, wewnątrz jest „bardziej funkcjonalna niż ostentacyjna". Na sześciohektarowej działce zmieścił się kryty kort (zgodnie z pomysłem Wojciechowskiego zadaszenie otwiera się i zamyka automatycznie zależnie od pogody) i minipole golfowe z dziewięcioma dołkami. Nie bez znaczenia jest bliskość wody – biznesmen lubi się rano przespacerować brzegiem, a w wolnej chwili wskoczyć na jeden ze skuterów wodnych zacumowanych w prywatnej przystani. Wojciechowski lubi swoją posiadłość także dlatego, że przypomina mu atmosferą Mazury. Mieszka nad Zalewem od sześciu lat i za nic w świecie nie przeprowadziłby się do modnego Konstancina. Za ciasno. SS

Zabytkowy zespół pałacowy w Łącku (powiat płocki) właściciel: Dariusz Miłek

Dariusz Miłek, prezes i główny akcjonariusz giełdowej spółki NG2, właściciela sieci salonów obuwniczych CCC, kupił wartą 53 mln zł nieruchomość od firmy ubezpieczeniowej Warta w 2008 r., tuż przed wybuchem kryzysu finansowego. Nie szczędzi pieniędzy na prace konserwatorskie i odtworzenie zabytkowego wyposażenia pałacu. Dwukondygnacyjna neorenesansowa budowla powstała w latach 1872-1873. Zbudował ją łowczy dworu carskiego Mikołaj Fuhrman, a zaprojektował Korneliusz Gabryjelski. Wewnątrz znajduje się przestronny hall, sala balowa, a także biblioteka i salon z owalnymi pastelowymi medalionami. Z tarasu rozciąga się piękny widok na jezioro. Rezydencję otacza park z alejami kasztanową i grabową. Niektóre drzewa są ponad 150-letnimi pomnikami przyrody. Częścią zespołu pałacowego jest także znana stadnina ogierów, która hodowała konie dla naszej kawalerii. TM

Rezydencja na warszawskim Mokotowie właściciele: rodzina Podniesińskich

Parę lat temu rodzina znanych przedsiębiorców (rodzice i dwóch synów), notowana na liście najbogatszych Polaków „Wprost", postanowiła zamieszkać w jednym domu. Na działce o powierzchni 900 m2 na Górnym Mokotowie wybudowała pięciopiętrowy budynek z podziemnym garażem dla 17 aut. Elewacja budynku (łączna powierzchnia 2,3 tys. m2) nawiązuje do stylu stojących przy tej samej ulicy przedwojennych domów. Taras na ostatnim piętrze może pomieścić 400 gości. Czwarte piętro przygotowano tak, aby można na nim było umieścić basen o powierzchni 250 m2. Dom ma kamienne posadzki, parkiet, obszerną klatkę schodową i windę. Na każdym piętrze są łazienki i aneksy kuchenne. W budowie rezydencji brały udział firmy, które m.in. przeprowadzały renowację Zamku Królewskiego. Budowa skończyła się w 2010 r., ale rodzina zdecydowała się sprzedać rezydencję, bo jej członkowie wolą mieszkać pod swymi dotychczasowymi adresami. Mokotowską rezydencją interesują się ambasady. Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, cena wywoławcza to 60 mln zł. JF

Pałac w Pęcicach pod Warszawą właściciel: Marek Jutkiewicz

Marek Jutkiewicz, jeden z właścicieli klinik kardiochirurgicznych Allenort, wraz z położonym 15 km od Warszawy pałacem w Pęcicach nabył 200 lat historii. – Tego nie da się wycenić – podkreśla, zaznaczając jednak, że rynkowa wartość posiadłości to ok. 50 mln zł. Położony w 17-hektarowym ogrodzie pałac ma 1,2 tys. m2. Został wybudowany w 1808 r. dla podpułkownika Pawła Sapiehy, oficera księcia Józefa Poniatowskiego, masona, członka nieistniejącej już loży Braci Polaków Zjednoczonych, której spotkania podobno tu się odbywały. Na początku XX wieku w pałacu mieszkał Antoni Eustachy Marylski (z tych Marylskich, którzy ufundowali szpital dla niewidomych w Laskach). Podczas II wojny światowej stacjonowali tu niemieccy żołnierze, a po wojnie leczono umysłowo chorych. Za rządów proletariatu w pałacu zamieszkała władza, a konkretnie Jerzy Majewski, zastępca członka KC i prezydent Warszawy w latach 1967-1982. Potem dworek stał się miejscem partyjnych bankietów – pod koniec lat 80. na jednym z nich spotkali się m.in. Jerzy Urban, Józef Oleksy i Władimir Ałganow. Po 1989 r. pałac zmieniał właścicieli – urzędowali w nim m.in. Bogusław Bagsik i Andrzej Gąsiorowski, założyciele sławnej spółki Art B. Obecnie Jutkiewicz remontuje nieco zaniedbany pałac. Chce także odnowić ogród z 600-letnią lipą i stawem z wysepką. SS

Willa Pod Łabędziem w Konstancinie pod Warszawą właściciel: Jan Kulczyk

Dom należący do najbogatszego Polaka to gwóźdź programu większości wycieczek organizowanych w Konstancinie. Turyści najchętniej oglądaliby Jana Kulczyka z kosiarką do trawy. Niestety, biznesmen w Konstancie tylko bywa, dzieląc czas między prowadzenie interesów w Londynie a odpoczynek w Szwajcarii i na riwierze francuskiej. Przewodnicy wycieczek nadrabiają to dziesiątkami opowieści: a to o podłodze pokrytej płatkami złota w jednym z pomieszczeń, a to o znamienitych gościach rezydencji, np. miliarderze Lakshmim Mittalu. Przed wojną willę zamieszkiwali członkowie dwóch znanych prawniczych rodzin Stankiewiczów i Pepłowskich. Nazwa rezydencji pochodzi od łabędzi i tataraków umieszczonych na elewacji eklektycznej budowli. Agencje nieruchomości wyceniają jej wartość na 26 mln zł. TM

Rezydencja na obrzeżach Puszczy Kampinoskiej właściciel: Aleksander Gudzowaty

Rezydencja Aleksandra Gudzowatego, warta kilkanaście milionów złotych, jest położona na zachód od Warszawy w Wólce Zaborowskiej. Przy granicy Kampinoskiego Parku Narodowego, na działce liczącej 5 hektarów stoją dwa domy i wiele innych obiektów, w tym dwa odlane z brązu pomniki Garo (ukochanego psa właściciela) i wierna kopia piramidy w Gizie (zbudowana w skali 1:25), a także kaplica ekumeniczna – według Gudzowatego „apel o wzajemny szacunek do siebie ludzi wierzących". Główny budynek nawiązuje stylem do francusko-włoskiej architektury z XVII i XVIII w. Jest wyposażony w meble stylizowane na tę epokę. Na ścianach wiszą stare obrazy. Lustra i żyrandole sprowadzono z Murano, włoskiej wysepki, znanej z ręcznej produkcji artystycznego szkła. Najbardziej okazała jest wysoka na 10 metrów sala balowa, w której odbywają się koncerty gwiazd muzyki i przedstawienia teatralne. Grali tu wirtuozi muzyki klasycznej, operetki, aktorzy teatru Buffo, ale też cygańska kapela. Dom sąsiaduje z lasem. Gudzowatemu brakowało w nim koloru, więc kazał dosadzić dorodne czerwone dęby i jarzębinę. Gospodarz planuje stworzenie tu parku ptaków. Na razie są sowy, pawie, bażanty, kaczki, czarne łabędzie i białe gęsi. Po kilkuhektarowym ogrodzie spacerują konie, lamy, osły i daniele. Zdaniem Aleksandra Gudzowatego, jest im u niego tak dobrze, że nawet nie wpadną na pomysł, by uciec. RP

Kamienica przy ul. Profesorskiej w Warszawie właściciel: Dariusz Wojdyga

Jeśli kiedyś zechce się zaangażować w politykę, to z kamienicy przy ul. Profesorskiej będzie miał do Sejmu trzy minuty piechotą. Ale Dariusz Wojdyga, założyciel firmy Hoop, a obecnie deweloper, zabytkową dwupiętrową kamienicę (mieszkał w niej m.in. Antoni Ponikowski, premier i rektor Politechniki Warszawskiej), wybudowaną we wczesnych latach 20. XX stulecia, kupił nie po to, żeby być bliżej polityków. Kierowały nim względy praktyczne (lokalizacja w sercu Warszawy, 200 m od biura Wojdygi) i sentymenty. Ulica Profesorska zbiega się z Myśliwiecką, przy której biznesmen mieszkał w dzieciństwie, w pobliżu jest technikum budowlane, do którego uczęszczał. – To naturalne, że chcąc zamieszkać w sercu miasta, wybrałem właśnie tę kamienicę. Była w tak złym stanie, że musiałem wymienić wszystkie ściany wewnętrzne, przy jednoczesnym zachowaniu ścian zewnętrznych w nienaruszonym stanie. Kosztowało mnie to wiele nerwów. Sporo wysiłku wymaga też znalezienie odpowiednich materiałów wykończeniowych. Kładę 200-letnie podłogi, a umeblowanie chcę mieć w stylu z okresu międzywojennego – opowiada Wojdyga, zarządzający biznesem i nadzorujący remont kamienicy z apartamentu na Florydzie. Na Profesorską zamierza się wprowadzić jeszcze w tym roku. Czeka na niego 700 m2 czystej wygody. Wartość kamienicy właściciel ocenia na ponad 20 mln zł. SS

Willa Wersal w Konstancinie pod Warszawą właściciel: Janusz Lutzow

Wszyscy, którzy tam byli, zgodnie twierdzą, że to perła wśród konstancińskich rezydencji. Przed wojną należała do Edmunda Gwizdalskiego, znanego warszawskiego przedsiębiorcy, właściciela m.in. kawiarni w hotelu Bristol, który podarował tę willę Wiktorii Kaweckiej, diwie operetki petersburskiej. Obecny właściciel poświęcił niemal 10 lat na dokumentowanie historii rezydencji i odtworzenie z pietyzmem każdego jej szczegółu: począwszy od klamek i szyldów przez uratowane historyczne parkiety, piece kaflowe, odrestaurowane zdobienia ścian i sufitów po odnowioną werandę oszkloną taflami ciągnionego szkła z włoskiej manufaktury. Aby wysłuchać pasjonującej opowieści o wszystkich detalach tej rezydencji, potrzeba około dwóch godzin. O pieniądzach wydanych na rzemieślników i ekspertów od renowacji zabytkowych wnętrz właściciel nie chce mówić. Aktualna cena sprzedaży (19,5 mln zł), to – jak mówią prowadzący transakcję agenci nieruchomości – „duża okazja". Zabytek kryje wiele nowinek technicznych: klimatyzowaną salę kinową z nagłośnieniem firmy Bose, nowoczesną windę, sterowany pilotem system zraszania trawników. W skład posiadłości wchodzi także kort tenisowy, współczesny, ale zgodny ze stylem budynek klubowy z garażami i ogród o powierzchni 0,6 hektara. TM

Willa Odpoczynek w Konstancinie pod Warszawą właściciel: Wojciech Fibak

Przed wojną mieścił się tu elegancki pensjonat. Potem, jak wiele jej podobnych, dewastowana przez lokatorów z kwaterunku willa chyliła się ku upadkowi. W latach 90. budynek został sprzedany inwestorowi wraz z lokatorami, co sprowokowało spór o to, kto ma im zapewnić lokale zastępcze. Po latach willa trafiła w ręce legendarnego polskiego tenisisty Wojciecha Fibaka, dziś znanego w branży nieruchomości inwestora. Fibak nie mieszka w Konstancinie. Już wcześniej kupował podupadające nieruchomości, odrestaurowywał je, a następnie odsprzedawał za duże pieniądze. Atutami willi Odpoczynek są m.in. ponadhektarowy park i wnętrza odbudowane w stylu epoki, z której pochodzi. Tylko renowacja okien kosztowała milion złotych. W rezydencji jest też basen i garaż na 10 samochodów. Wystawiona na sprzedaż za 20 mln zł czeka teraz na właściciela, który dopisze jej nową historię. TM

Majątek Jabłonna pod Lublinem właścicielka: Maria Nowińska

W skład majątku położonego 11 km od Lublina wchodzi klasycystyczny pałacyk, 12-hektarowy park i zabudowania gospodarcze. Posiadłość należy do Marii Nowińskiej. W okresie międzywojennym jej właścicielem był Julian Vetter, znany lubelski przedsiębiorcya i filantrop. Po wojnie Jabłonna została upaństwowiona – mieściła się tu szkoła podstawowa, komenda wojewódzka milicji, a w końcu posterunek. Według właścicielki najtrudniej było odtworzyć liczącą 400 lat tkankę parku, niszczoną przez 30 lat przypadkowymi nasadzeniami. Na szczęście udało się odratować zdewastowane przez wilgoć wnętrza pałacyku – oryginalne piece, freski w stylu pompejańskim i sztukaterie. Szacunkowa wartość posiadłości to kilkanaście milionów złotych. JF

Posiadłość w Śmiłowie (powiat pilski) właściciel: Henryk Stokłosa

Senator i przemysłowiec z majątkiem wycenianym na 1,3 mld zł wybudował w 2004 r. imponującą rezydencję o powierzchni 1,6 tys. m2 we wsi Śmiłów w powiecie pilskim. O wykończeniu wnętrz Stokłosa nie chce opowiadać, posiadłość wybudował z dala od wzroku wścibskich sąsiadów. Ciekawskich, którzy chcieliby podejść bliżej, ostrzega tablica: „teren prywatny". Na 165 hektarach „terenu prywatnego" jest także ponad 700-metrowy pawilon myśliwski (w pobliżu rośnie gęsty las, więc jest gdzie polować), budynek gospodarczy, hangar na maszyny rolnicze i basen. Stokłosa nie ma problemów z przemieszczaniem się po olbrzymiej posiadłości – zimą może to robić na skuterze śnieżnym, a w pozostałych miesiącach – na motocyklu Harley-Davidson (FS2 PP 2000). Jeśli zaś zechce wszystko objąć spojrzeniem, może się wzbić w przestworza na jednej ze swych dwóch motolotni. Gdyby zaś spóźniał się na obrady Senatu, może polecieć samolotem z przydomowego lądowiska. Stokłosa ma licencję pilota i samolot Iskra. Posiadłość ubezpieczona jest na 7 mln zł, ale zdaniem agencji nieruchomości jej cena rynkowa może być nawet o połowę wyższa. SS

Willa Witkiewiczówka w Zakopanem właściciel: Jerzy Starak

Jedna z trzech polskich rezydencji Jerzego Staraka znajduje się w Zakopanem. Witkiewiczówkę zbudowano w latach 1903-1904 według projektu Jana Koszyca-Witkiewicza, siostrzeńca Stanisława Witkiewicza. Mieścił się tu m.in. pensjonat prowadzony przez Marię Witkiewiczównę. W latach 30. XX w. Stanisław Ignacy Witkiewicz miał tu pracownię malarską. Po wojnie willę dzierżawiły, a potem posiadały instytucje państwowe. Obecny właściciel kupił zniszczony budynek i poddał go remontowi. Otrzymał dyplom od generalnego konserwatora zabytków za wzorowo wykonane renowacje. Pośrednicy w branży nieruchomości twierdzą, że ze względu na jej historyczne znaczenie willę trudno wycenić. Podobnej wielkości współczesne domy kosztują tu kilka milionów złotych.

Okładka tygodnika WPROST: 23/2011
Więcej możesz przeczytać w 23/2011 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 1
  • Sceptyk   IP
    A co pan Lis chce sprzedać swój domek w Konstancinie i kazał podkręcić atmosferę?
    No sorry, parę błotnistych ulic w lesie, a ceny wyższe niż w Zurychu, gdzie byłem tydzień temu.
    A przecież w Zurychu bogactwo aż się przelewa z trotuaru na jezdnię. I jakie wspaniałe widoki - jezioro, nieopodal góry z estetycznymi świstakami.
    No i gdzie w Polsce ci nowi milionerzy, żeby wykupywać te apartamenty i wille. Bo ci starzy sobie już kupili.
    A nowych na razie nie widać, bo w naszej gospodarce układy i solidny szklany sufit.
    Pozdrawiam!