DME w lekkiej atletyce: Polska szósta, Rosja pierwsza

DME w lekkiej atletyce: Polska szósta, Rosja pierwsza

Dodano:   /  Zmieniono: 
Szóste miejsce w gronie 12 zespołów zajęli polscy lekkoatleci w 3. drużynowych mistrzostwach Europy w Sztokholmie. Tytuł obronili Rosjanie. W ekipie biało-czerwonych zwycięstwa odnieśli Adam Kszczot w biegu na 800 m i Anna Rogowska w skoku o tyczce.
Ośmiusetmetrowcy rywalizowali w niedzielę w deszczu i chłodzie, zresztą tak jak pozostali uczestnicy zawodów. Może dlatego tempo, jakie narzucił Hiszpan Antonio Reina, było mocne jak na imprezę, w której liczą się bardziej miejsca niż wynik. Kszczot był początkowo na trzeciej-czwartej pozycji. Po 600 m prowadził Rosjanin Iwan Tuchtaczew, ale wtedy długim finiszem popisał się zawodnik RKS Łódź i jako pierwszy minął metę (1.46,50).

- Miałem zacząć mocno, ale nie spodziewałem się, że rywale od początku pójdą z taką siłą do przodu. Sporo nadrabiałem, biegnąc na łukach po drugim torze. Ale opłaciło się, dało mi to dobrą pozycję wyjściową do ataku. Ten bieg sporo mnie kosztował, warunki pogodowe były trudne, mieliśmy też przepychanki. Przeziębienie, jakiego się niedawno nabawiłem, cały czas daje o sobie znać - powiedział halowy mistrz Europy.

Fajdek zaskoczył

W niedzielę dwie drugie lokaty zajęli Kamil Kryński (KS Podlasie Białystok) na 200 m (20,83) za Francuzem Christophe Lemaitre (20,28) i Paweł Fajdek (KS Agros Zamość) w rzucie młotem (76,98 - rekord życiowy) za Niemcem Markusem Esserem (79,28). Jak podkreślił w rozmowie z PAP prezes PZLA Jerzy Skucha, najmilszą niespodziankę sprawił Fajdek. W tym sezonie dwukrotnie pokonał mistrza olimpijskiego z Sydney (2000) i świata z Edmonton (2001) Szymona Ziółkowskiego i dlatego pojechał do Sztokholmu.

Z kolei jak powiedział trener Czesław Cybulski, który ma swój udział w sukcesach Ziółkowskiego, Kamili Skolimowskiej i Anity Włodarczyk, jego podopieczny sprawił mu wspaniały prezent. - Lepszego nie mogłem sobie wymarzyć - 76 metrów na 76. urodziny. Świetny debiut w reprezentacji kraju - zaznaczył. Prezes Skucha wspomniał również o dobrej postawie syna mistrza świata Karola Hoffmanna (MKS Aleksandrów Łódzki), który wynikiem 16,78 m, przy korzystnym wietrze 2,2 m/s, był czwarty w konkursie trójskoku. - Drużyna zajęła szóste miejsce, a więc takie, jakiego się spodziewałem. Z drugiej strony mam poczucie niedosytu, bo niektórzy lekkoatleci nieco mnie zawiedli, ale z kolei inni, na których może mniej liczyłem, spisali się lepiej od oczekiwań - ocenił.

Rogowska bezkonkurencyjna

W sobotę jedyne zwycięstwo w zespole biało-czerwonych odniosła Anna Rogowska (SKLA Sopot). Mistrzyni świata pokonała o tyczce poprzeczkę na wysokości 4,75 m w pierwszej próbie. To najlepszy w tym roku wynik na świecie. Tyle samo skoczyła za drugim podejściem Niemka Silke Spiegelburg. Jej młody rodak, niespełna 21-letni David Storl, wygrał konkurs pchnięcia kulą rezultatem 20,81. Na drugiej pozycji uplasował się kapitan polskiej reprezentacji Tomasz Majewski (AZS AWF Warszawa) - 20,51.

- Z takim beznadziejnym pchaniem nie ma co wygrywać. Dlatego może i lepiej, że Storl mnie pokonał. To był dzień, w którym nikomu nie pchało się lekko, wszyscy knocili, klęli, stąd słabe wyniki. Wszystko przebiegało sennie. Była tu przecież dobra stawka, a tylko trzech z nas pokonał granicę 20 metrów. Słaby konkurs, a w moim wykonaniu bardzo cienki. Kapitan powinien wygrywać - powiedział mistrz olimpijski.

Z powodu fatalnej pogody w niedzielę nie przeprowadzono rywalizacji w skoku o tyczce mężczyzn. W pierwszych mistrzostwach Europy w 2009 roku w portugalskiej miejscowości Leiria Polska zajęła piąte miejsce (zwyciężyli Niemcy), a rok temu w Bergen siódme (pierwsze Rosja).

zew, PAP

Czytaj także

 0