Innowacja, czyli biznes

Innowacja, czyli biznes

Bez nowatorskich pomysłów firma nie ma co marzyć o ponadprzeciętnych zyskach, a bez ponadprzeciętnych zysków nie ma ponadprzeciętnego bogactwa. Proste, prawda?
Dwadzieścia jeden firm należących do stu najbogatszych Polaków z listy „Wprost" znalazło się w rankingu najbardziej innowacyjnych polskich przedsiębiorstw przygotowanym przez Instytut Nauk Ekonomicznych Polskiej Akademii Nauk. To dobrze, że tak wielu rodzimych przedsiębiorców rozumie potrzebę inwestowania w nowe technologie, produkty oraz procesy usprawniające funkcjonowanie ich biznesu i ograniczające koszty. Dzięki inwestycjom w innowacyjność nasza gospodarka staje się bardziej konkurencyjna na światowym rynku.

Czy polskie firmy mogłyby być bardziej innowacyjne? Zapewne tak, ale większości z nich to się po prostu nie  opłaca. Zadowalają się wykorzystywaniem prostych rezerw w postaci obniżania kosztów pracy. Są jednak firmy działające w branżach, w  których o atrakcyjności produktu czy usługi decydują nie niskie koszty wytwarzania, ale jakość oferowanego produktu. 

W takim sektorze działa dziś Polpharma, firma farmaceutyczna należąca do Jerzego Staraka, szóstego na liście najbogatszych „Wprost".

Polpharma zajęła pierwsze miejsce w rankingu INE PAN. Firma przeznaczyła w ubiegłym roku 54 mln zł na działalność badawczo-rozwojową, co stanowi prawie 6 proc. jej przychodów.

– W silnie konkurencyjnej branży farmaceutycznej innowacyjność to kwestia być albo nie być – mówi Jerzy Starak. – W ubiegłym roku podjęliśmy strategiczną decyzję o wejściu w  obszar biotechnologii, a na początku przyszłego roku otworzymy supernowoczesne laboratorium biotechnologiczne w Gdańskim Parku Naukowo-Technologicznym.

Polpharma chce pracować nad innowacyjnymi lekami biopodobnymi i bioulepszonymi. W centrum mają znaleźć zatrudnienie najlepsi absolwenci i specjaliści z branży farmaceutycznej. Będą pracować nad nowymi lekami pomagającymi w leczeniu chorób zagrażających życiu. Jakimi? To na razie tajemnica.

Polpharma należy do wąskiej grupy firm, które współpracują z ośrodkami naukowymi i znakomicie sobie radzą z transferem wiedzy z uczelni do produkcji. To w wyniku współpracy z  naukowcami z Politechniki Gdańskiej opracowano m.in. nową metodę otrzymywania alendronianu sodu, dzięki czemu Polpharma mogła rozpocząć produkcję leku stosowanego w terapii osteoporozy.

Taka współpraca to w  Polsce rzadkość. Większość przedsiębiorców, nawet tych, którzy działają w firmach innowacyjnych, narzeka, że uczelnie pracują we własnym rytmie i trudno je namówić, by przystosowały się do wymagań biznesu. W firmie czas to pieniądz, więc wiele badań trzeba prowadzić szybko, na bieżąco oceniać ich wyniki i szanse na sukces. Na uczelni wszystko idzie wolniej, a wyniki ocenia się dopiero po zakończeniu badań, nawet jeśli na jakimś etapie okazuje się, że ich dalsze prowadzenie nie ma większego sensu.

– Tworzenie innowacji nie jest dla nas sztuką dla sztuki. Na  produkt, który wypuszczamy na rynek, musi być popyt – mówi Grzegorz Kołodziej, dyrektor biura funduszy unijnych Comarchu. – Nasi inżynierowie już na wczesnym etapie wiedzą, dla kogo tworzą nowy produkt.

Osiemnaście lat temu prof. Janusz Filipiak, kierownik Katedry Telekomunikacji AGH, stwierdził, że w nauce niewiele pozostało do  odkrycia i postawił na biznes. Comarch na początku zajmował się opracowywaniem systemów bilingowych oraz obsługi klientów. Jego pierwszym znaczącym klientem była Telekomunikacja Polska. Dziś współpracuje z Vodafone, Amplico czy Alior Bankiem.

Dzięki autorskim rozwiązaniom, które powstają w głowach inżynierów tej spółki, operator sieci komórkowej jest w stanie zliczyć nasze połączenia, sprzedawca wystawić fakturę, a my sami możemy załatwić sprawę w urzędzie bez wychodzenia z domu. Comarch oferuje też programy do zarządzania przedsiębiorstwem. Najnowszym „dzieckiem" firmy jest projekt całkowicie zautomatyzowanego, samoobsługowego supermarketu. W niedawno rozpoczętej kampanii reklamowej możemy oglądać młodego mężczyznę korzystającego z  supernowoczesnych paneli dotykowych, który z łatwością wybiera najpotrzebniejsze produkty. – Nie mamy wydzielonego działu do spraw badań i rozwoju, jego członkami są właściwie wszyscy pracownicy. Rozwój technologiczny traktujemy jako proces, a nie jednorazowy skok – tłumaczy Grzegorz Kołodziej.

Innowacyjność tradycyjnie kojarzona jest z sektorami wysokich technologii, ale w rzeczywistości mamy z nią do czynienia niemal na każdym kroku. Fakro Ryszarda Florka (36. na liście „Wprost") zatrudnia 70 inżynierów i wydaje kilkadziesiąt milionów złotych rocznie na badania, by produkowane w Nowym Sączu okna dachowe wygrywały w  starciu z produktami zagranicznego konkurenta. Amica Jacka Rutkowskiego (86. miejsce) pracuje nad coraz bardziej energooszczędnymi urządzeniami do domu. Irena Eris (54. miejsce), Wojciech i Dorota Soszyńscy, właściciele firmy Oceanic (65. pozycja), i Zenon Ziaja (96. miejsce) myślą o coraz skuteczniejszych kremach, a Kazimierz Pazgan (43) – o tym, jak uszczęśliwić swoje kurczaki, by ich mięso było jeszcze zdrowsze i  smaczniejsze.

Innowacji można dokonać nawet w zakresie parzenia herbaty. Najlepszym przykładem firma Mokate Teresy Mokrysz i jej rodziny (58. miejsce), która w rankingu INE PAN zajmuje 163. pozycję. Trzy lata temu udało jej się coś, co wydawało się niemożliwe. Wprowadziła na rynek alkohol w proszku. Udało jej się zamknąć alkohol w mikrokapsułkach, które rozpuszczają się podczas parzenia herbaty grzańca Loyd Tea. Podobno po wypiciu więcej niż pięciu filiżanek niewskazane jest prowadzenie samochodu. Mokate pracuje też nad nowym sposobem pakowania herbaty. – Saszetki w kształcie piramidki, gdzie liście mogą swobodnie się rozwinąć sprawiają, że napar jest bogatszy. Oprócz jednej firmy, która zastosowała już to rozwiązanie, jesteśmy w tym zakresie pionierami wśród polskich przedsiębiorstw – tłumaczy Sylwia Mokrysz z zarządu Mokate w Ustroniu. W zakładach produkcyjnych w Polsce, należących do  grupy Mokate, wdrażane są nowe rozwiązania służące ochronie środowiska. Jednym z nich jest instalacja odzyskująca ciepło wytworzone przy produkcji i urządzenia służące do mineralizacji odpadów. – Ekologia to  ważny trend, który chcemy rozwijać – dodaje Mokrysz.

Okładka tygodnika WPROST: 26/2011
Więcej możesz przeczytać w 26/2011 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

Czytaj także