Odczepcie się od naszej wolności

Odczepcie się od naszej wolności

Dodano:   /  Zmieniono: 2
Wystąpienie Zbigniewa Ziobry w europarlamencie było nie tylko nieprzyzwoite, ale także obrzydliwe.
Pochód wolności trwa w XX i XXI w. Jak każda zmiana, ma on charakter stopniowy: dwa kroki do przodu, jeden w tył, ale niepowstrzymany. Nie wszystkie formy wolności są godne zachwytu, ale rzecz polega na tym, że jeżeli stworzymy instancję, która będzie osądzała, które postaci wolności są dopuszczalne, a które nie, to staniemy się natychmiast niewolnikami. Wolność, ta wolność, do jakiej obecnie przywykliśmy, wcale nie pojawiła się dawno temu. Dopiero w 1960 r. zniesiono cenzurę (zwłaszcza wobec rzekomo erotycznych treści), a w 1968 r. przestano homoseksualizm uważać za przestępstwo karane więzieniem. To w Wielkiej Brytanii i w cywilizowanym świecie, a i cenzura, i inne formy penalizacji ludzkich zachowań wciąż istnieją w wielu pozaeuropejskich krajach. Jednak w świecie zachodnim o powrocie do takich i innych ograniczeń wolności nie ma mowy, trwa natomiast dyskusja na temat następnych form korzystania z wolności indywidualnej i zbiorowej.

Na tym tle zdumiewają postawy w Polsce, gdzie niemal każdego dnia ktoś, najczęściej partie polityczne lub inne ugrupowania, domaga się ograniczenia naszej wolności. Żądania te mają bardzo różną postać, więc warto je wyliczyć. Korpus Obrony Wyborów – proponowany przez Prawo i Sprawiedliwość, czyli założenie, że jak się nie przypilnuje, to oszukają. Kolejne przedwyborcze manipulowanie sprawą aborcji i związków partnerskich. Otóż, odnośnie tych kwestii można mieć wątpliwości, czy ustawodawca ma prawo się wymądrzać i regulować decyzje mojego sumienia. Temat to bardzo poważny i niedostatecznie w Polsce rozważany. Jednak prędzej czy później związki partnerskie zostaną zalegalizowane, bo przecież małżeństwo cywilne jest także formą legalizacji związku partnerskiego i niczym więcej. A że kobieta z mężczyzną, lub inaczej – doprawdy nie widzę problemu, chociaż (tu na pewno się różnię z Magdą, sąsiadką z łamów) nie jestem pewien, jak rozwiązać sprawę posiadania dzieci, to na pewno potrwa dłużej. Na tym nie koniec. Trybunał Konstytucyjny wydaje, delikatnie mówiąc, dziwaczną decyzję o utrzymaniu prawa chroniącego prezydenta przed zniewagami.

Wszyscy chcą nas pilnować, jakbyśmy dążyli do tego, żeby natychmiast nadużywać naszej wolności, której – przypominam – granice znakomicie określił John Stuart Mill, powiadając, że wolno wszystko, o ile nie ograniczamy cudzej wolności. Nic zatem dziwnego, że w takiej atmosferze, w wolnym kraju, pojawiają się bezczelni i cyniczni obrońcy wolności, jak o. Rydzyk czy ostatnio Zbigniew Ziobro, którego wystąpienie w Parlamencie Europejskim po przemówieniu Donalda Tuska było nie tylko nieprzyzwoite, ale także obrzydliwe. Obrońcą wolności, a naprawdę nieszczęsnego internauty, którego sprawę premier już załatwił, bardzo ostro potępiając odpowiednie służby, okazał się ten, który sprawiał, że baliśmy się (poważnie!), czy o szóstej rano ktoś do nas nie przyjdzie.

Zostawcie wy, politycy, ludzi w spokoju. My potrafimy poradzić sobie z naszą wolnością, chociaż na pewno czasem czynimy to ułomnie, a czasem błądzimy. Jednak kto nie ryzykuje, kto nie ma odwagi być wolnym człowiekiem, ten nie błądzi. A na błędach na ogół się uczymy. Już dość jest prawa, które różnych rzeczy zakazuje lub na rozmaite zachowania nie pozwala. Bardzo niebezpieczne jest dalsze tworzenie takiego prawa i kwestia aborcji – o której nie będę tu szerzej pisał – stanowi znakomity przykład koniecznego minimalizmu prawnego. Albo ufamy ludziom, że mają sumienie i że chcą go czasem słuchać, albo będziemy stopniowo zmuszeni do dalszych ograniczeń wolności.

Szczęśliwie wszystkie te próby ludzi, którzy w istocie nienawidzą lub boją się ludzkiej natury, na razie nie przynoszą konkretnych rezultatów. Jednak sama tendencja jest nie tylko niebezpieczna, ale też całkowicie sprzeczna z naturą społeczeństwa liberalnego. Powtarzam, nie wszystko w liberalizmie jest godne podziwu, ale proszę mi przedstawić inną propozycję moralnego zaplecza demokracji. Poza liberalizmem wszystkie formy wyznaczenia ludziom ich zachowań muszą być represyjne. Represyjne w formie cywilizowanej lub niecywilizowanej, a zarazem niekoniecznie skuteczne. To tak jak zmuszać dzieci do respektowania wartości narodowych i czytania „Zająca" Dygasińskiego czy nawet „Nad Niemnem” Orzeszkowej. Przyjdzie pora, kiedy człowiek mądry doceni urok książki Orzeszkowej, a młodzież zmuszana na pewno ją znienawidzi.

Każda władza chce więcej władzy, a zatem więcej kontroli także nad naszym prywatnym życiem. Tak sądzą radykalni liberałowie. Ja radykalny nie jestem i myślę, że władza w Polsce obecnie nie ma aż takich zamysłów, ale wciąż zdarzają się jej wpadki. Wynika to z samej natury władzy. Dlatego w imię wolności wołajmy głośno: im mniej władzy, im mniej drobiazgowego prawa, im mniej nadzoru, im mniej wtrącania się w ludzkie sumienia – tym lepiej. I nie dajmy się zastraszyć ani zwolennikom kontroli uczciwości wyborów, ani takiemu pętakowi jak Ziobro.

Więcej możesz przeczytać w 28/2011 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

-
 2

Czytaj także