Byli agenci nie mogą być ambasadorami Bułgarii

Byli agenci nie mogą być ambasadorami Bułgarii

Dodano:   /  Zmieniono: 
(fot. Wikipedia)
Parlament Bułgarii przyjął nowelizację ustawy o służbie dyplomatycznej, w której zakazano pełnienia przez byłych agentów komunistycznych służb specjalnych funkcji ambasadorów i szefów departamentów w MSZ.
Nowe przepisy nie nakazują zwolnienia z pracy w resorcie dyplomacji byłych etatowych pracowników i współpracowników SB, wywiadu i  kontrwywiadu wojskowego; będą oni mogli pracować również za granicą, lecz nie jako ambasadorzy i radcy, którzy w wypadku nieobecności ambasadora pełnią funkcje charge d'affaires. Nie będą mogli pełnić też kierowniczych stanowisk w centrali MSZ.

Pracować mogą, ale nie jako ambasadorzy

Taka nowelizacja ustawy była potrzebna, gdyż w Bułgarii - na mocy orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego z początku lat 90. - nie jest zakazane pełnienie funkcji publicznych przez byłych agentów komunistycznych służb specjalnych. - Nikt nie wprowadza wobec byłych agentów zakazu prawa do pracy. Mogą oni pracować zarówno w centrali, jak i za granicą w charakterze drugiego lub trzeciego sekretarza lub w  konsulatach - wyjaśniono u rzecznika resortu.

Opozycyjna lewica, która ostro sprzeciwia się ustawie, zapowiedziała zaskarżenie do TK nowych przepisów ustawy argumentując, że ograniczają one prawo do pracy i naruszają prawa człowieka. - Sprawowanie funkcji ambasadora, jeżeli poprzednio było się agentem, nie jest konstytucyjnie zagwarantowane - zauważył podczas parlamentarnej dyskusji minister spraw zagranicznych Nikołaj Mładenow.

40 proc. dyplomatów z agenturalną przeszłością

Konieczność znowelizowania ustawy była spowodowana opublikowaniem przez komisję badającą archiwa byłej SB danych o etatowych pracownikach wywiadu i współpracownikach służb specjalnych zatrudnionych w MSZ w  ostatnich 20 latach. Z ujawnionych w grudniu 2010 roku i lutym bieżącego roku danych wynika, że 40 proc. podlegających weryfikacji dyplomatów miało agenturalną przeszłość. W MSZ w ostatnich 20 lat zatrudnionych było około 200 byłych agentów, w tym obecnie pracuje 88. Na liście znalazło się 37 obecnych ambasadorów m.in. w Londynie, Rzymie, Watykanie, Berlinie, Madrycie, Lizbonie, Moskwie, Belgradzie, Pekinie, Tokio, w  przedstawicielstwach ONZ w Nowym Jorku i Genewie.

Nowela zezwala ministrowi spraw zagranicznych odwołać ich i powierzyć im stanowiska w centrali. Według opozycji daje to zbyt duże uprawnienia szefowi resortu. Nowelizacja ustawy nie rozwiązuje jednak obecnego problemu z  ambasadorami-agentami, gdyż ich odwołanie wymaga także dekretu szefa państwa. Prezydent Georgi Pyrwanow, który sam miał teczkę w byłej SB, odmówił zbiorowego odwołania ambasadorów i domaga się rozpatrywania każdej sprawy oddzielnie.

W ciągu ośmiu miesięcy od opublikowania pierwszej listy ambasadorów-agentów prezydent nie podpisał ani jednego dekretu i MSZ musiał wezwać dyplomatów do kraju na konsultacje, pozostawiając wiele placówek pod kierownictwem charge d'affaires. Dotychczas z bułgarskich placówek zagranicznych wezwano około połowy tych ambasadorów.

zew, PAP

Czytaj także

 0