Chavez rządzi Wenezuelą dzięki... Twitterowi

Chavez rządzi Wenezuelą dzięki... Twitterowi

Dodano:   /  Zmieniono: 
Hugo Chavez (fot. Wikipedia) 
Prezydent Wenezueli Hugo Chavez, który od prawie tygodnia przebywa na Kubie, gdzie leczy chorobę nowotworową, rządzi swoim krajem na odległość - za pośrednictwem komunikatów na Twitterze.

W ponad 40 wiadomościach, które opublikował w tym tygodniu na  Twitterze, Chavez zakomunikował m.in., że przyznał równowartość 51 mln dolarów rządowi i ponad 25 mln dolarów nowej firmie wywożącej śmieci w  Caracas. Pochwalił też projekt budowy parku im. Simona Bolivara na  terenie lotniska wojskowego w stolicy i kibicował reprezentacji narodowej Wenezueli w piłce nożnej. 21 lipca w czasie meczu Wenezueli z Paragwajem w ramach piłkarskich mistrzostw Ameryki Południowej rozgrywanych w Argentynie, prezydent krytykował na Twitterze decyzje sędziego i pisał, że ogląda spotkanie z Fidelem Castro.

Kilka godzin później w mediach pojawiły się zdjęcia ze spotkania Chaveza z Fidelem i Raulem Castro oraz prezydentem Ekwadoru Rafaelem Correą. W internecie można było przeczytać, że przywódcy odśpiewali razem wenezuelską patriotyczną pieśń. Chavez wysłał także wiadomość do prezydenta Meksyku, Felipe Calderona, z  podziękowaniami dla "przyjaciela" za dobre słowa.

Profil internetowy Chaveza stał się miejscem dyskusji wszystkich popierających go Wenezuelczyków, życzących przywódcy szybkiego powrotu do zdrowia. Publikowane są na nim także patriotyczne hasła: "Będziemy żyć i zwyciężymy". Chavez ma na portalu prawie 2 miliony zwolenników, a nadawane przez niego krótkie wiadomości pojawiają się regularnie na pasku informacyjnym wenezuelskiej telewizji publicznej.

W czerwcu Chavez, który skończy wkrótce 57 lat, przeszedł na  Kubie operację usunięcia nowotworu. 17 lipca wrócił na Kubę, żeby poddać się chemioterapii. 22 lipca prezydent oświadczył, że ukończył pierwszy cykl chemioterapii i przygotowuje się do kolejnego - jego telefoniczną wypowiedź na ten temat transmitowała wenezuelska telewizja. Zdaniem komentatorów choroba i nieobecność prezydenta w polityce mogą wywołać podziały i walkę o władzę wśród jego najbliższych sojuszników.

PAP, arb