Niespotykanie pogodny człowiek

Niespotykanie pogodny człowiek

Po sześciu latach z ramówki TVN znika „Szymon Majewski show”. Żarty się skończyły, jak mawiał Ędward Ącki? Nic podobnego.
Od razu uspokajamy: Majewski nie znika z anteny, zobaczymy go w nowym programie o wiele mówiącym tytule „ADHD TV". Jak mówi „Wprost” Rinke Rooyens, szef firmy Rochstar produkującej m.in. „Szymon Majewski Show”, satyryk wcieli się w rolę dyrektora programowego i prezesa pewnej stacji emitującej wiadomości oraz goszczącej polityków (parodiowanych przez aktorów). Wszystko jasne – „ADHD TV” ma być rozszerzoną wersją „Rozmów w  tłoku”, w której znajdzie się także miejsce na talk-show w stylu Davida Lettermana. – Szymon będzie go prowadził, ale również wcielał się w rozmaite role – opowiada Rooyens.

Majewski nadal więc będzie się wygłupiał, choć w dużo skromniejszej oprawie, bez rozbuchanej scenografii i fajerwerków, dzięki którym program satyryczny staje się „show". Czyżby telewizji nie stać już było na kosztowną rozrywkę? A może TVN uznało, że nie warto inwestować w samego Majewskiego? 

Rachunki i porachunki

– Po rozmowach z TVN zdecydowaliśmy zrobić przerwę na jeden sezon i w  tym czasie popracować nad nową formułą „Szymon Majewski Show" – tłumaczy Rooyens. Przekonuje, że autorów dopadła rutyna, że po sześciu latach emisji trudno wymyślać coś nowego, choć każdy sezon przynosił zmiany w  scenografii, nowe pomysły, nowe postaci. Rzeczywiście – w ostatnich sezonach, wyraźnie słabszych od tych sprzed dwóch, trzech lat. Być może to kwestia nacisków ze strony stacji, ale w „SMS” coraz częściej pojawiał się koszarowy humor. Nie śmieszyła „Pralnia towarzyska Baśki”, w której tytułowa Baśka komentowała artykuły z brukowców, coraz częściej pojawiały się dowcipy pokazujące, jak grany przez aktora prezydent Komorowski widzi na meczu „dwie piłki”, czyli damski biust. Zbyt nachalna była w „SMS” autopromocja, programy stały się paradą TVN-owskich gwiazdek.

Chodziłoby więc o „zmęczenie materiału", czyli redakcji i samego prowadzącego, a nie o zmęczenie Majewskim czy wyniki oglądalności. „SMS” w ostatnim sezonie przegrał z TVP 2 i Polsatem, ale  ani udziały w rynku, którymi mierzy się sukces programów, ani wpływy z  reklam, ani nawet liczba widzów niewiele różniły się od tych z ubiegłego roku. Jeśli cokolwiek mogło być problemem, to tylko to, że nie udało się pozyskać większej widowni.

Ale stacja mogła mieć jeszcze inny kłopot z  gwiazdą. – Mówi się, że zdejmując program, szefostwo stacji chciało pogrozić palcem Szymonowi. To kara za udział w reklamie – twierdzi osoba z TVN. Tę teorię powtarzają inni. – Chodziło o reklamę – potwierdza pracownica stacji. – TVN miał podpisać z Szymonem nowy kontrakt, ale  zwlekał, będąc najwyraźniej przekonany, że i tak go „ma". W tym czasie, nie będąc oficjalnie zatrudniony przez stację, Majewski podpisał umowę z  bankiem i to zirytowało szefów.

– Typowe korporacyjne myślenie – dorzuca osoba związana z rynkiem telewizyjnym. – TVN jest przekonany, że gwiazdy są jego własnością. Sądzą, że to oni stworzyli Szymona, że zawdzięcza im wszystko, a co za tym idzie – nie powinien zrobić kroku bez ich wiedzy i  zgody. Zabrali mu program, żeby pokazać, kto tu rządzi.

Sam zainteresowany, który jest na wakacjach, sprawy nie chce komentować, ale  irytację szefów TVN można zrozumieć. I nie chodzi o to, że jeden z  największych celebrytów i dochodowych gwiazdorów za plecami mocodawców podpisał opiewający podobno na przeszło 3 mln zł kontrakt, ale o to, że  w reklamie udało się to, co nie powiodło się w „SMS": w ciągu czterech miesięcy Szymon Majewski, który w spotach wciela się w pracownika banku, pozyskał dla PKO BP 160 tys. nowych klientów i sprawił, że otwarto 300  tys. nowych rachunków.

To niespotykany dowód popularności showmana, intrygujący tym bardziej że Majewski już dobre 20 lat z sukcesem funkcjonuje na rynku kreującym i wypluwającym nowe gwiazdy co kilka minut. Jakby tego było mało, po owych dwóch dekadach z hakiem, które przepracował w radiu i telewizji, nie sposób znaleźć osobę, która miałaby o nim złe zdanie. Żaden z naszych rozmówców nie opowiedział off the record jakiejś złośliwości na jego temat, nie zarzucił przykładami karygodnych zachowań, nie zdradził brzydkich sekretów Majewskiego. Najwyraźniej takie sekrety nie istnieją. Wygląda na to, że wszyscy kochają Szymona.

– To mój serdeczny przyjaciel, znamy się od paru lat, razem jeździmy na  wakacje – opowiada Rinke Rooyens (a w nas rodzi się podejrzenie, że  Szymon Majewski leży na hamaku obok i słucha). – Ma totalne ADHD, to  człowiek orkiestra z niesamowitym medialnym potencjałem. A przy tym wrażliwy chłopak, któremu zupełnie nie grozi sodówka.

– Wyłącznie dobre rzeczy! – rzuca do słuchawki, zanim ostatecznie nas rozłączy, Wojciech Jagielski ( jego też dopadamy gdzieś na wakacjach).

Michał Wójcik, niegdyś dziennikarz Radia Zet, dziś naczelny „Focusa": – To człowiek, za  którego wydałbyś swoją córkę. (To by wyjaśniało, dlaczego wśród widowni „Szymon Majewski Show” przeważają kobiety po 50. roku życia!).

Marta Więch, producentka „Szymon Majewski Show": – Co rzadkie u osób pracujących w telewizji, Szymon jest bezpretensjonalny. Potrafi z  wdziękiem wygłaszać zdania, które w ustach innej osoby brzmiałyby wulgarnie.

Na czym polega fenomen Szymona Majewskiego? Ludzie, którzy pracowali z nim na różnych etapach jego kariery, podkreślają, że po  wyłączeniu mikrofonu czy kamery pozostaje tą samą osobą, która przed chwilą wygłupiała się na radiowej czy telewizyjnej antenie. Nie ma  Szymona profesjonalnego i prywatnego, który po programie unika ludzi, przemyka w milczeniu po korytarzach, nagle poważnieje. – Dzień Szymona zaczynał się od tego, że wchodził do budynku radia i jeszcze na parterze wygłupiał się przed ochroniarzem, który sikał ze śmiechu – opowiada Michał Wójcik. – W windzie przychodziły mu do głowy kolejne żarty, po  czym wchodził do sekretariatu i sypał nimi jak z rękawa, a po chwili wszyscy leżeli i kwiczeli. Nie było w tym żadnego scenariusza, to był dowcip sytuacyjny, abstrakcyjne żarty wymyślone na poczekaniu.

W Radiu Zet Majewski pracował od 1990 do 2004 r., był tam DJ-em, a potem prowadził legendarne dziś satyryczne programy: „Sponton", „Czuj mózg”, konkurs „Od Zetki do gazetki” czy „Dynastię”. – Na żywo streszczał słuchaczom bieżący odcinek dokładnie o tej porze, o której serial był emitowany w telewizji – wspomina Janusz Weiss, dziennikarz i satyryk, który z Majewskim spotkał się właśnie w Zetce. – Świetny pomysł i  znakomite wykonanie, szczególnie jeśli weźmiemy pod uwagę, że to była improwizacja, a w „Dynastii” nic się nie działo. Szalenie mi się to  podobało.

W króciutkich skeczach w „Spontonie" wymyślał reklamy (na przykład „konfrontacyjno-porównawcze”), żartował z polityków („Prze… przee… przeeee… przepraszam pana… która jest godzina?” – tak miał przepraszać Wałęsę i Wachowskiego Lech Kaczyński) i medialnych gwiazd („Z wami nie warto rozmawiać, bo siedzicie pośród tych, z którymi nie  warto rozmawiać” – parodiował Jana Pospieszalskiego).

– Swego czasu jako dziennikarz obsługiwałem w Zetce PSL – wspomina Wójcik. – To były czasy, kiedy Waldemar Pawlak nie był w stanie wydusić z siebie słowa, a  Zdzisław Podkański przekonywał na konferencjach prasowych, że kultura to  ciężki ugór do zaorania. Po nagraniach wlokłem się do radia i tam odżywałem, bo spotykałem Szymona, który akurat wypuścił coś z rozporka i  to coś go goniło. Był takim „klasowym" błaznem, który sprawiał, że cała „klasa” rżała. Pełnił właściwie ważną funkcję społeczną, dzięki niemu dostawaliśmy w pracy – za darmo! – megapozytywną energię.

Sympatyczny program dla miłych ludzi

Materiał na showmana telewizyjnego dostrzegła w nim Alicja Resich-Modlińska, to w jej „Wieczorze z Alicją" (TVP) prezentował swoje wynalazki, takie jak maszyna do zdejmowania spodni czy giczer do  zakładania nogi na nogę. „Szymon mówi show”, „Sympatyczny program dla  miłych ludzi” (Canal +), „Słów cięcie gięcie” (TVP), „Mamy cię” (TVN) –  to kolejne etapy jego telewizyjnej kariery. – Ma wielki zapał do pracy i  przez tyle lat nie opuściły go pomysły – mówi Janusz Weiss. Rzeczywiście, miał je już w szkole podstawowej, gdzie wśród wpisów do  dzienniczka znalazł się i ten: „Biega po korytarzu w drugą stronę”.

No właśnie, biegał w drugą stronę, ale nie podstawiał nogi. Sukcesu Szymona Majewskiego można upatrywać w poczuciu humoru pozbawionym złośliwości. Nasi rozmówcy chętnie opisują go jako przeciwieństwo Kuby Wojewódzkiego. – Wojewódzki flekuje, Majewski obśmiewa rzeczywistość, konkretne cechy, a nie ludzi; w jego dowcipach nie ma agresji – tłumaczy Marcin Dziedzic, jeden ze scenarzystów „Szymon Majewski Show". W ciągu sześciu lat emisji programu naprawdę urażone poczuły się tylko dwie osoby: Danuta Hojarska i Szewach Weiss. Nie spodobał mu się żart z wymianą pomarańczy z Hajfy na kamienice w Polsce – rzeczywiście nieszczególnie wyrafinowany.

– Na  pewno w programie nie przeszłyby dowcipy rasistowskie – dodaje Marcin Dziedzic, gdy pytamy o to, czy istnieją tematy, z których Majewski nie  chce się śmiać. – Szymon uważa też, by żartami nie wyrządzić nikomu krzywdy. Poza skrajnościami typu ojciec Rydzyk nie wyśmiewa się również z Kościoła.

– Nie jest skłonny żartować z religii – przyznaje Marta Więch. – A już na pewno nie z symboli czy rytuałów religijnych. Nawet jeśli chodzi o sypanie kwiatków pod nogi, co mogłoby się kojarzyć z procesją, on się na to nie zgodzi. Owszem, zdarza się, że Kościół sam się podkłada, wtedy pozwalamy sobie na skecze, jak wówczas gdy harcerze wnieśli Szymona do studia, a on oświadczył, że skoro harcerze go  wnieśli, to będzie już tu stał. Ale to był komentarz do afery wokół krzyża na Krakowskim Przedmieściu, a nie kpiny z symbolu religijnego.

Majewski, który najchętniej wyśmiewa się z polityki, stworzył postać, która przejdzie do historii telewizji: Ędwarda Ąckiego, antypolityka, który swoimi wygłupami spuszczał balon z salonowego zadęcia, ujawniał absurdy naszej polityki, obnażał mechanizmy nią rządzące i „ąckość" politycznej klasy, ukrytą pod dobrze skrojonymi garniturami. Przede wszystkim Ącki wyszedł ze studia, jego wybryki były rodzajem performance’u, anarchistyczną działalnością. Rooyens przyznaje, że  myślał nawet o wystawieniu Ąckiego w wyborach: – Obywatele naprawdę mogliby na niego głosować i wtedy trzeba byłoby go zaprosić do debaty z  Donaldem Tuskiem. Jestem Holendrem, osobą na luzie, i uważam, że byłoby zabawnie, gdyby w trakcie ciszy wyborczej Ącki zrezygnował z  kandydowania i oddał swoje głosy na konkretną osobę. Może wtedy wybralibyśmy kogoś sensownego?

Dupą w Majewskiego

A zatem wszyscy kochają Szymona. Ale jest też jedna osoba, która publicznie sobie z niego zażartowała. – Swego czasu w którymś z  telewizyjnych programów, zapytany o to, czy wszystko mu wolno, Szymon Majewski odpowiedział: – Ależ oczywiście. Mogę na przykład powiedzieć „dupa". Dupa dupa, dupa! – opowiada Janusz Weiss. – Zaraz po tym Marek Raczkowski narysował w „Przekroju” faceta, który ogląda Majewskiego mówiącego „dupa” i komentuje przed telewizorem: „Powiedz: pizda albo chuj, cwaniaczku!”. Zadzwoniłem do Szymona, żeby mu o tym powiedzieć, i  on się bardzo dowcipem Raczkowskiego przejął. Wiem, że głowił się strasznie długo, jak mu odpowiedzieć, jak na antenie przemycić wulgaryzmy. Ale mu się nie udało – śmieje się Weiss.

Wychodzi na to, że  choćby nie wiadomo jak Majewski stawiał się pracodawcom, mając wsparcie Rooyensa, jest częścią komercyjnej machiny, w której pewne rzeczy nie  przejdą. Zarazem jednak sprawa z reklamą dowodzi, że Majewski jest dla  TVN zbyt cenny, by jego szefowie chcieli go ukarać naprawdę surowo, np. rezygnując z podpisania kolejnego kontraktu. – To kura przynosząca złote jaja każdemu, kto ma ją w swojej stacji – mówi Wójcik. Dlatego nawet jeśli sprawia pracodawcom kłopoty, to w telewizji wciąż wiedzą: na  kłopoty – Majewski.

Okładka tygodnika WPROST: 30/2011
Więcej możesz przeczytać w 30/2011 wydaniu tygodnika „Wprost”

Czytaj także

 2
  • ok IP
    Rozszerzyć rozmowy w tłoku i \"ale osso chodzi\", a zrezygnować z nudnego talk show z zapraszanymi gwiazdami.
    Jeżeli to ma iść w tym kierunku - to tylko można przyklasnąć.
    • Fanka sporo przed 50-tką IP
      Szymon Majewski to KLASA sama w sobie.Uwielbiam jego poczucie humoru.Genialne! Ręce precz od Szymona!

      Czytaj także