Zastaw się, a ożeń się

Zastaw się, a ożeń się

Śmigłowiec zrzuca na nowożeńców pół tony płatków róż, na scenie wita gości sobowtór Dody, Maryli Rodowicz albo Michaela Jacksona. Pożegnaliśmy przaśne zabawy typu „poznaj żonę po kolanku”. Nie tylko pod względem budżetów polskie wesela zaczynają przypominać telewizyjne superprodukcje.
Pan Przemysław, biznesmen z Trójmiasta, na wymarzony ślub czekał 15 lat. Swojej partnerce (mają już dwójkę dzieci) oświadczał się trzy razy. Nie  mówiła „nie", ale zawsze coś stawało na przeszkodzie. Aż wreszcie padł przed nią na kolana w bajkowej scenerii plaży na Seszelach. Skutecznie! Parze, którajuż kilkanaście lat żyje w nieformalnym związku, ksiądz doradzał wzięcie cichego ślubu. Ale biznesmen uważa, że nie ma się czego wstydzić. Zdecydował, że zorganizuje niezapomniane widowisko.

– Najpierw oszczędzaliśmy na mieszkanie. Potem przyszły na świat dzieci i znowu były wydatki. Przez kilka lat zarobione pieniądze inwestowałem w firmę. Dopiero teraz, kiedy mamy już ustabilizowaną sytuację finansową, nadszedł czas, aby zorganizować ślub jak z bajki – opowiada pan Przemysław. A jego wybranka, pani Monika, kiwa głową, uśmiecha się i  dodaje: – Taki, jaki od zawsze chcieliśmy mieć.

Scenariusz układali pół roku. Kiedy okazało się, że zaplanowany budżet nie gwarantuje wystarczająco eleganckiej i „europejskiej" uroczystości, zwiększyli wydatki. Nie żałują. Zmierzający do kościoła orszak poprzedzały anioły na szczudłach sypiące płatki róż pod nogi młodej pary. A po ceremonii życzeniom składanym nowożeńcom towarzyszył kwartet smyczkowy. Na  przyjęciu bawiło się 130 osób. Na stołach pojawiły się homary, ostrygi, przepiórki i przysmaki kuchni włoskiej. Na scenie z kabaretowym show wystąpił znany mim Ireneusz Krosny. Na koniec dwudniowej imprezy każdy z  gości dostał po dwie butelki włoskiego wina, osobiście wybrane przez pana młodego w toskańskiej winnicy.

– Nie udało się jedynie sprowadzić „mozartiany", fontanny, z której w rytm utworów Mozarta tryska woda podświetlana kolorowymi reflektorami – mówi pani Monika. Ważące 20 ton urządzenie było zbyt ciężkie, by je przewieźć i ustawić w ogrodzie.

Gołębie na czczo

– Czas wesel przy rosole i schabowym definitywnie odchodzi do  przeszłości – mówi Zuza Kuczbajska, zawodowa organizatorka wesel i  właścicielka firmy Ślubna Pracownia.

Dekoracje niczym z filmowych scenografii, jupitery oraz trójwymiarowe projekcje laserowe zastępują wystrój z balonikami i tkaninami udrapowanymi na ścianach. Nowożeńcy nie chcą przysięgać miłości w kościele czy urzędzie, tylko na  plaży przed Grand Hotelem w Sopocie albo podczas rejsu luksusowym jachtem po Zatoce Gdańskiej. W Venecia Palace w podwarszawskich Michałowicach młoda para może ugościć 300 osób w stylizowanej na wenecki pałac Sali Dożów i zstąpić na uroczystość z jachtu motorowego albo sfrunąć z nieba śmigłowcem. To jedno z najbardziej popularnych, a  zarazem ekskluzywnych miejsc na ślubne bankiety.

– Odczuwamy pragnienie sławy, chcemy być kimś innym choćby przez jeden dzień. Dlatego śluby też muszą być niepowtarzalne. W dodatku wierzymy, że podkreślenie niezwykłości tego dnia przełoży się na trwałość małżeństwa, choć statystyki rozwodowe temu przeczą – mówi docent Katarzyna Popiołek ze  Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej w Katowicach.

Zdaniem psycholog tylko wiejskie wesela są od lat takie same – z tłumem gości pijących do  upadłego. Natomiast miastowym nie wystarcza chwalenie się uginającym się od mięs biesiadnym stołem, a dekady PRL skutecznie zatarły dawne polskie tradycje. Dlatego stylistyka ślubów miejskich ewoluowała w kierunku telewizyjnych show. A wraz z wielkimi ślubnymi spektaklami pojawił się nowy zawód: konsultant ślubny. Taki – przekładając to na terminologię filmową – scenarzysta, reżyser i producent widowisk w jednej osobie. Pilnuje nie tylko tego, by kwiaty w kościele komponowały się z kolorem oczu panny młodej i żeby zupa nie była za słona. Zajmuje się nawet takimi szczegółami, jak to, by wypuszczane przez młodą parę gołębie były na czczo i nie zabrudziły ubrań gości weselnych.

Dał nam przykład Podolski

– Na największej imprezie, jaką obsługiwaliśmy, pojawiło się 500 gości, a prezentami dla młodej pary było m.in. mieszkanie i luksusowy samochód. Budżet przyjęcia dorównywał wartości prezentów – mówi pracownica jednego z podwarszawskich centrów weselnych.

Ale to i tak nic wobec rozmachu ślubu piłkarza Lukasa Podolskiego. Część ze 140 gości przyleciała z Kolonii wyczarterowanym samolotem. Impreza odbyła się w  połowie czerwca w wynajętym pod Warszawą pałacu i trwała trzy dni. Grał na niej m.in. zespół Feel, a gości bawił Marcin Daniec. Młoda para była strzeżona przez kilkudziesięciu agentów ochrony, którzy parasolami zasłaniali „Poldiego" i Monikę przed paparazzi. – 

To największe wydarzenie w branży ślubnej w tym roku – mówi odpowiedzialna za  przygotowanie uroczystości Katarzyna Gajek z Aspire. Na nową drogę życia wyprawiła już ponad 160 par. Organizowała m.in. ślub Małgorzaty Kożuchowskiej, Doroty Zawadzkiej i syna Jana Krzysztofa Bieleckiego. –  Dzisiejsze wesela to imprezy wizerunkowe. Młodzi zapraszają nie tylko rodzinę i przyjaciół, ale często także partnerów biznesowych, ważnych klientów swoich firm. Stąd potrzeba organizacji profesjonalnych imprez –  mówi Gajek. Najczęściej ludzie stawiają na elegancką klasykę. Ślub w  katedrze, wesele w wynajętym na wyłączność pałacyku, przejażdżka karetą.

Obsypywanie młodej pary ryżem jest passé, bo na zdjęciach ryż wygląda jak łupież. Coraz częściej zamiast pieczonego prosiaka z wbitymi sztucznymi ogniami pojawiają się specjały kuchni włoskiej, wykwintne alkohole, barki cygarowe. Podczas wesela standardem jest pokaz fajerwerków. Na oczepinach nikt nie zbiera „na wózek", nie ma zabaw w  rodzaju przeciągania panu młodemu jajka przez nogawkę. Organizuje się kwizy i konkursy w stylu „Familiady”, „Kocham Cię, Polsko” czy „Tańca z  gwiazdami”. Za 3 tys. zł konsultant ślubny ściągnie na imprezę finalistę programu „Mam talent” czy uczestnika któregoś z innych muzycznych show. Niektórzy artyści z wyższej półki też nie odmawiają. Agencja Aspire ma w  ofercie Emiliana Kamińskiego, Krystynę Sienkiewicz i Katarzynę Skrzynecką.

Ikony ślubnej mody

Ślubną modę kreują telewizja, reklamy i sesje zdjęciowe z przyjęć celebrytów. Po „ślubie stulecia" – Kate Middleton i księcia Williama –  najbardziej rozchwytywanym towarem w polskich firmach jubilerskich były pierścionki z szafirem – podobne do pierścionka zaręczynowego Kate. Zaprojektowana przez Macieja Zienia suknia, w której na ślubnym kobiercu stanęła trzy lata temu Kasia Cichopek, także została powielona w setkach egzemplarzy. Druga w rankingu popularności jest kreacja Małgorzaty Kożuchowskiej, która podczas ślubu miała na sobie zwiewną sukienkę od  Gosi Baczyńskiej. Wkrótce przyćmi je zapewne sięgająca połowy uda sukienka, w której ślub wzięła Anja Rubik. Jedna z najbardziej rozchwytywanych modelek na świecie wybrała skromne dzieło Petera Dundasa z domu mody Pucci. Przygotowania do ślubu Rubik i Saszy Kneżevicia zajęły siedem miesięcy. Ślub i wesele odbyły się w bajkowym hotelu La Residencia w miejscowości Deia na Majorce. W uroczystości wzięło udział jedynie 60 gości – najbliższa rodzina i przyjaciele.

– Sądząc po  zainteresowaniu tym ślubem i liczbie komentarzy na portalach plotkarskich, wszystko, co towarzyszyło tej ceremonii, zostanie odtworzone przez osoby, dla których Anja jest ikoną stylu – mówi Helena Palej z firmy jubilerskiej Apart (Rubik reklamuje jej wyroby). Apart liczy na to, że wśród „odtwarzanych" elementów znajdą się także zaprojektowane przez Anję, a wyprodukowane przez Apart obrączki.

Także projektant Maciej Zień wie, jak zarabiać na ślubach. Co roku wypuszcza nową kolekcję sukien. Kreacje z jego metką kosztują od 4 do 16  tys. zł. Jak podkreśla projektant, górny poziom cen to kwestia umowna, bo w przypadku „pracochłonnych i ekstrawaganckich projektów indywidualnych" cena może być wielokrotnie wyższa. „Ekstrawagancka” była np. suknia ślubna Karoliny Sołowow, córki giełdowego miliardera Michała Sołowowa. Gdy przeszkadzała w tańcu, Zień złapał za nożyczki i osobiście w trakcie wesela dokonał koniecznych cięć. – Był to zamierzony performance – śmieje się projektant.

Ale nie tylko suknia, także taniec nie może być byle jaki. Wraz z popularnością „Tańca z gwiazdami" coraz więcej młodych par przykłada się do nauki parkietowych figur. Godzina pod okiem zawodowego tancerza Marcina Hakiela kosztuje 150 zł. – A  zdarzają się pary, które pracują nad układem przez 40-50 zajęć, bo chcą, żeby pierwszy taniec wypadł idealnie i wyglądał niczym w telewizyjnym show – opowiada Hakiel. Dodaje, że teraz w modzie jest, by razem z parą młodą uczyli się świadkowie. Wbiegają na parkiet na  ostatnie pół minuty pierwszego tańca i razem z młodymi tańczą boogie-woogie albo motyw z „Dirty Dancing”.

Aktor jako ksiądz

Moda na ślubnych konsultantów przyszła do Polski z Zachodu. Zuza Kuczbajska na pomysł biznesu wpadła, studiując antropologię kultury. Organizowała sporo imprez kulturalnych i wernisaży, a w liceum występowała w kościołach, grając na skrzypcach. – Sama doświadczyłam, jak niedopracowane są polskie ceremonie. A to para najadła się wstydu, bo ktoś zapomniał zapłacić artystom za występ, a to wujek się upił i  podszczypywał druhny. Postanowiłam otworzyć biznes, który sprawi, że  polskie wesele przestanie kojarzyć się z kiczem i tandetą – wspomina wedding plannerka.

Dostała unijną dotację na założenie firmy. Po  miesiącu miała już pierwszych klientów. Dziś jej Ślubna Pracownia ma  sześć oddziałów – m.in. w Olsztynie, Gdańsku i Warszawie, a za miesiąc rusza filia w Krakowie.

Konsultanci ślubni mają nawet swoje stowarzyszenie branżowe, które chce wylobbować ustawową zgodę na śluby w  plenerze. Dziś wszystko zależy od dobrej woli proboszcza czy kierownika USC. – Zdarzały się pary, które brały cichy ślub, a następnie organizowały uroczystość w ogrodzie z aktorem w roli duchownego – mówi jedna z konsultantek ślubnych.

O klienta warto zawalczyć. Co roku Polacy zawierają ok. 260 tys. małżeństw. Jeśli założyć, że przeciętne wesele kosztuje 20-30 tys., to nasz rynek weselny może być wart 5-7 mld zł. Eleganckie wesele na ponad 100 gości da się wyprawić za 80 tys. zł. W  warszawskich hotelach Sobieski, Victoria czy Hilton należy się liczyć z  wydatkiem od 150 do 200 tys. zł. Na wystawne wesele Polacy pieniędzy nie  żałują – zgodnie ze staropolską zasadą „zastaw się, a postaw się".

– Młode pary często planują śluby z kilkuletnim wyprzedzeniem, by odłożyć trochę pieniędzy na tę uroczystość. Jeśli uzbierają ich za mało, to  wybierają szybki kredyt gotówkowy, który później spłacają po  uroczystości z otrzymanych prezentów – mówi Krzysztof Olszewski, rzecznik mBanku.

Po ślubie idealnym – czyli zorganizowanym przez kwalifikowanego doradcę, w sukni od Zienia i z choreografią Hakiela –  pozostaje tylko zmontowanie filmu i wysłanie go do stacji Wedding TV. Kanał telewizji ślubnej ogląda w Polsce już prawie 300 tys. osób, a  jednym z najbardziej popularnych programów są „transmisje" polskich wesel.
Okładka tygodnika WPROST: 31/2011
Więcej możesz przeczytać w 31/2011 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 1
  • jack IP
    Nie wiadomo co jest bardziej \"obciachowe\" : wesele w remizie strażackiej czy takie wyreżyserowane.

    Czytaj także