Świat na diabelskiej kolejce

Świat na diabelskiej kolejce

Dodano:   /  Zmieniono: 
Akcje wielkich banków w poniedziałek spadły o 20 proc., we wtorek zyskały 15 proc., a w środę znów poleciały w dół. To już nie ekonomia, to huśtawka albo diabelski młyn. W Polsce frank przebił pułap 4 zł. Jest jeszcze jakiś ratunek przed ogólnoświatową recesją?
Jest tysiąc powodów, by kwestionować wiarygodność agencji Standard & Poor’s, która przed tygodniem obniżyła rating USA. To ona przez lata mydliła ludziom oczy zapewnieniami, że faktyczny śmieć (czyli kredyty subprime) ma ogromną wartość. To na niej i jej siostrzanych instytucjach (Fitch i Moody’s) spoczywa ogromna część odpowiedzialności za kryzys 2008 r. A za swoje kardynalne błędy S&P nigdy nie zapłacił. Gdyby notariusz omyłkowo poświadczył własność działki, toby beknął. Standard & Poor’s z otwartą przyłbicą wystawia kolejne cenzurki.

Łatwo więc w agencji ratingowej upatrywać winnego giełdowej paniki. Ale nie zmienia to faktu, że wypomnienie Ameryce fiskalnego awanturnictwa jest uzasadnione. Lektura decyzji S&P pokazuje głębię podziałów politycznych. Republikanie skoncentrowali się na tym jej fragmencie, gdzie mówi się, że cięcia wydatków rządowych były za małe. Ale agencja ratingowa za ważniejszą uznała całą naturę procesu niedawnych politycznych negocjacji (czy raczej szantażu) przed podwyższeniem limitu zadłużenia Stanów. Gdyby nie trwało to tak długo, gdyby nie zwlekano do ostatniej chwili – mówił szef komitetu ratingowego – nie podjęlibyśmy decyzji, którą podjęliśmy. Ale zwlekano. Pokazano na oczach całego świata, jak bardzo zdegenerowany i nieprzewidywalny jest proces decyzyjny w amerykańskiej polityce.

Więcej możesz przeczytać w 33/2011 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

-
 0

Czytaj także