Premier Japonii nie pójdzie do świątyni. W ramach zbliżenia

Premier Japonii nie pójdzie do świątyni. W ramach zbliżenia

Yoshihiko Noda (fot. Departament Skarbu USA)
Nowy premier Japonii Yoshihiko Noda zapowiedział, że podczas kadencji nie odwiedzi świątyni Yasukuni. Wizyty przedstawicieli japońskich władz w Yasukuni są punktem zapalnym w relacjach z Chinami i Koreą Płd.
Deklaracja Nody o zamiarze nieodwiedzania tokijskiej świątyni to  pierwszy krok na drodze do zapowiadanego zacieśnienia stosunków dyplomatycznych między Tokio a Pekinem i Seulem.

Symbol japońskiego okrucieństwa

Szintoistyczna świątynia Yasukuni stała się w Azji symbolem japońskiej agresji i okrucieństw popełnianych przez japońskich żołnierzy w czasie II wojny światowej, w tym m.in. masakry co najmniej 200 tys. cywilów w Nankinie i eksperymentów na ludziach. W Yasukuni oddaje się cześć japońskim ofiarom wojen, wśród nich dowódcom wojskowym uznanym za  zbrodniarzy wojennych przez Międzynarodowy Trybunał Wojskowy dla  Dalekiego Wschodu.

Chińskie i południowokoreańskie media odnosiły się krytycznie do  wyboru Nody na szefa rządu. Agencja Xinhua domagała się od nowego premiera gwarancji poszanowania "kluczowych interesów Chin". Do  istotnych kwestii w relacjach dyplomatycznych między obu państwami należy m.in. podejście do II wojny światowej w Azji.

"Noda ma militarystyczne poglądy"

Południowokoreański dziennik "Dzoson Ilbo" przewidywał w  korespondencji z Tokio, że Noda "jako że ma skrajnie prawicowe, militarystyczne poglądy, najprawdopodobniej odwiedzi świątynię Yasukuni". Agencja Yonhap wskazywała natomiast na "skrajnie prawicowe poglądy Nody na temat historii", przywołując jego wypowiedź z 15  sierpnia, kiedy oświadczył, że członkowie japońskiego kierownictwa państwowego z czasów II wojny światowej "nie powinni być nazywani zbrodniarzami wojennymi pomimo skazania ich przez Trybunał". Seulska telewizja YTN w relacji z Tokio ostrzegała, że wybór Nody jest oznaką, iż relacje Seul-Tokio mogą napotkać trudności.

Wizyty ochładzające

W przeszłości wizyty członków japońskich rządów w świątyni Yasukuni skutecznie ochładzały relacje dyplomatyczne z Chinami i Koreą Płd. W 2006 roku Chiny potępiły wizytę w Yasukuni ówczesnego premiera Junichiro Koizumiego. Ta wizyta "poważnie rani uczucia osób, które padły ofiarą japońskiego militaryzmu podczas II wojny światowej i narusza podstawy polityczne stosunków między Chinami a Japonią, narusza zasady międzynarodowej sprawiedliwości oraz depcze poczucie humanitaryzmu" -  napisano wtedy w oświadczeniu chińskiego MSZ.

Rok wcześniej na tle polityki historycznej Tokio doszło do zamieszek przed ambasadą japońską w Pekinie. Tłum wybił w budynku wszystkie szyby, manifestując sprzeciw wobec planów uzyskania przez Japonię stałego miejsca w Radzie Bezpieczeństwa ONZ.

zew, PAP

 0

Czytaj także