Rostowski: brak solidarności największym zagrożeniem dla Europy

Rostowski: brak solidarności największym zagrożeniem dla Europy

Fot. Wprost
Europa w czasie kryzysu potrzebuje solidarności, jej brak jest największym zagrożeniem – ocenił w sobotę minister finansów Jacek Rostowski na konferencji po nieformalnym posiedzeniu rady Ecofin we Wrocławiu.

Rostowski, pytany o komentarz do międzynarodowej demonstracji związków zawodowych, odbywającej się w sobotę pod hasłem "Tak dla  europejskiej solidarności, nie dla polityki cięć", powiedział: „Tak dla  solidarności europejskiej, myślę, że dokładnie o tym mówiłem na debacie o  kryzysie w Parlamencie Europejskim i mówię to we wszystkich wywiadach. Brak solidarności to największe zagrożenie dla Europy w czasach dzisiejszych".

- Ratowanie europejskiej stabilności ekonomicznej to najlepsza droga do zapewnienia, utrzymania i zwiększenia ilości miejsc pracy" – dodał. Według Rostowskiego skuteczna walka z kryzysem wymaga współpracy „nie tylko w ramach rodziny europejskiej, ale całej zachodniej rodzin. Ta solidarność -  dodał - pozwoli utrzymać miejsca pracy, a może także zwiększyć ich liczbę i pozwoli uniknąć cięć. Zastrzegł jednak, że "jeżeli ten kryzys wymknie się nam spod kontroli, to chcąc nie chcąc, cięć nie unikniemy, ale idziemy dobrą drogą i idziemy razem, bo możemy więcej zrobić razem". Jeszcze raz przypomniał o porozumieniu rządów z PE ws. pakietu legislacji wzmacniających dyscyplinę budżetową państw (tzw. sześciopak), podkreślając, że to sukces polskiej prezydencji.

 

Jak twierdzi minister Rostowski, udział sekretarza stanu USA Timothy Geithnera w rozmowach ministrów finansów UE we Wrocławiu miał pokazać jedność. - Chodziło o zademonstrowanie jedności, która jest konieczna w  obrębie naszej transatlantyckiej rodziny, na której nam w Polsce specjalnie zależy - powiedział minister finansów Jacek Rostowski na  kończącej dwudniowe nieformalne posiedzenie Ecofin konferencji prasowej. Podkreślił, że udział amerykańskiego sekretarza Stanu Timothy Geithnera w Ecofinie ma miejsce po raz pierwszy i jest to "ewenement bezprecedensowy i historyczny".

- Chciałem, żeby mógł nam wskazać tę ich inną perspektywę na to  wszystko i żeby też zrozumiał, z jakimi wewnętrznymi problemami się borykamy i myślę, że zrozumiał i przekazał obawy, jakie istnieją po  drugiej stronie Atlantyku - dodał minister. Podkreślił, że należy "zacząć się zastanawiać nad propozycjami, (...) jak zapewnić stabilność Europie na skutek współpracy międzynarodowej".

Zaproszenie Geithnera pochwalił komisarz ds. rynku wewnętrznego Michel Barnier. - Nie wiem, czy kolejna prezydencja zaprosi chińskiego ministra finansów, ale doceniam zaproszenie Geithnera, bo mamy wiele rzeczy do zrobienia razem - powiedział francuski komisarz.

Jak mówili już w piątek uczestnicy Eurogrupy we Wrocławiu, USA i  Europa różnią się jednak w ocenie, jak walczyć z kryzysem. To dotyczy budżetowych programów stymulowania gospodarki, na które - jak wyjaśnił szef Eurogrupy Jean-Calude Juncker - Europa nie może sobie pozwolić, bo  koncentruje się na konsolidacji fiskalnej. Nie chcieli też - jak wyraźnie dał do zrozumienia Juncker - rozmawiać z Geithnerem o jego postulacie zwiększania Europejskiego Funduszu Stabilizacji Finansowej (EFSF), tak, by był on gotowy na ewentualne ratowanie większych państw, jak Włochy czy Hiszpania. USA obawiają się wpływu kryzysu w strefie euro na globalny system bankowy.

Austriacka minister finansów Maria Fekter,  mówi, że jedną z  głównych kości niezgody z USA jest propozycja europejskiego podatku od  transakcji finansowych. Europejczycy przekonywali, że powinien to być transatlantycki projekt, na co nie zgodził się Geithner. - To  nielogiczne, by tłumaczyć Europejczykom co mają robić, a jednocześnie odrzucać taki środek - powiedziała Fekter. - Teraz, jak Amerykanie kompletnie odrzucili tę propozycję, będziemy pracować razem nad wprowadzeniem europejskiego podatku od transakcji finansowych w UE, a  jak i to nie będzie możliwe, to w strefie euro - dodał ze swej strony Juncker. W podobnym duchu wypowiadał się niemiecki minister finansów Wolfgang Schaeuble: - Jak spojrzeć na budżetową sytuację w USA, to trudno zrozumieć, czemu Kongres nie zacznie tej debaty - powiedział.

Komisarz Barnier potwierdził w sobotę, że KE przygotuje "za kilka tygodni" propozycje podatku od transakcji finansowych w UE. - Pokażemy, że jest to technicznie łatwe do wykonania, finansowo produktywne, do  poniesienia z punktu widzenia gospodarczego, a także politycznie sprawiedliwe - powiedział komisarz.

Minister Rostowski ocenił, że podatek od transakcji finansowych to  nie jest "kluczowy element w ustabilizowaniu sytuacji fiskalnej". Podkreślił też, że sama "UE jest bardzo podzielona w tej sprawie". Choć nie wskazał na nikogo palcem, od dawna publicznie przeciwko takiemu podatkowi protestuje Wielka Brytania w obawie, że najbardziej dotknie on londyńskie City.

Schaeuble wyraził nadzieję, że jak propozycja będzie już na stole, to  wtedy będzie można porozmawiać o niej i z Londynem. "Już teraz powiem: jak zrobimy to tylko w strefie euro, to nie będzie szansy", by  wprowadzić podatek w całej UE - powiedział. W kwestiach podatkowych obowiązuje w UE jednomyślność, co oznacza, że Londyn będzie mógł zablokować projekt na poziomie UE.

Tymczasem prezes Europejskiego Banku Centralnego Jean-Claude Trichet przypomniał po zakończeniu w sobotę posiedzenia Ecofinu, że strefa euro ma się pod względem ekonomicznym lepiej niż inne wielkie państwa rozwinięte, co też odebrano jako uwagę w kierunku USA. "Wzięta jako całość UE i strefa euro, są prawdopodobnie w lepszej sytuacji niż inne wielkie gospodarki państw rozwiniętych" - oświadczył. Przypomniał, że  deficyt strefy euro osiągnie w tym roku około 4,5 proc. PKB, podczas gdy "w innych wielkich gospodarkach rozwiniętych wynosi on około 10 proc.". Stany Zjednoczone przewidują w tym roku deficyt wysokości 8,8 proc. PKB, czyli o 1,7 pkt proc. więcej niż w 2010 r.

Sobotnie posiedzenie Ecofinu nieco przyspieszono z powodu międzynarodowej manifestacji związków zawodowych, tak, by umożliwić ministrom dotarcie na lotnisko. Związkowcy podawali, że w odbywającej się pod hasłem "Tak dla europejskiej solidarności, nie dla polityki cięć" demonstracji bierze udział około 40 tys. osób.

Prezes NBP Marek Belka podsumowując spotkanie Ecofinu, powiedział, że  z polskiego punktu widzenia szczególnie interesująca była wymiana poglądów między krajami strefy euro a tymi, które do niej nie należą. A  to dlatego - wyjaśnił - że to co się dzieje w strefie euro ma wpływ na  rynek wewnętrzny i integrację finansową całej UE. Dodał, że jest to też szczególnie ważne z punktu widzenia krajów, "które widzą się jako przyszli członkowie eurolandu".

„Jeśli mamy w przyszłości zdecydować świadomie o naszym członkostwie w  strefie euro, musimy rozumieć i znać posunięcia w strefie euro. I to było bardzo jasno powiedziane" – stwierdził.

Belka dodał, że dyskutowano też o związku między kryzysem zadłużenia, a systemem bankowym. "Wskazaliśmy na konieczność umocnienia kapitałowego banków, w tym na decyzję, którą Rada Europejska podjęła już, iż część środków z EFSF będzie temu mogła służyć" - powiedział Belka. W sobotę rozmawiano też o tzw. stress testach (czyli testach warunków skrajnych, jakie w tym roku przeszły europejskie banki) - o tym jak można je zmodyfikować w przyszłym roku, tak by były bardziej wiarygodne dla rynków.

Prezes NBP Marek Belka podsumowując spotkanie Ecofin, powiedział, że z  polskiego punktu widzenia szczególnie interesująca była wymiana poglądów między krajami strefy euro a tymi, które do niej nie należą. -  Jeśli mamy zdecydować o naszym członkostwie w strefie euro, musimy rozumieć i znać posunięcia w strefie euro – powiedział.


pap, em
 1
  • Zawiedziony ,glosowalem na PO, zaluje IP
    Jedz chlopie do Ameryki i zostan tam. nie chcemy miec za ministra tchórza, który jak cos sie dzieje to zawija kite i ucieka. Wlasnie w takim momencie Naród liczy na pomoc.

    Czytaj także