Czas średniaków

Czas średniaków

Wiele lat temu demagog Periander dał radę tyranowi Trazybulowi, by ten zawsze „ścinał wystające kłosy”, czyli eliminował ze swego otoczenia ważne sprawy, wielkie osobowości i stawiał na średniaków. Z rady tej korzysta po dziś dzień wielu szefów partii. Polska na średniactwie stoi.
Z rady Periandra korzysta Tusk, budując politykę partii i nowy rząd. Już dziś widać, że PO, wbrew oczekiwaniom niektórych, nie popłynie na pełnych żaglach swojej hegemonicznej pozycji, nie będzie prowadziła ofensywnej polityki antykryzysowej, nie przewietrzy stanowisk, szukając silnych osobowości, nie wzmocni pozycji świeckiego państwa, nie zaprowadzi nas ku nowoczesnej Polsce. PO właśnie zwija żagle, kapitan porządkuje sprawy wewnętrzne i płynie do spokojnego portu o nazwie Trwanie. Zapowiada to zarówno koalicja z PSL, jak i dominujący głos prawego, XIX-wiecznego skrzydła PO (czyli Gowin we wszystkich mediach). Będziemy nadal rządzeni zgodnie ze sprawdzoną polityczną zasadą – byle polska wieś zaciszna, byle polska wieś spokojna. A więc: dużo kosmetyki i mało reform; dużo krzyży i mało etyki, nagłośnione sukcesy i wyciszona debata; silny Kościół (po zlikwidowaniu funduszu wzmocniony kilkoma miliardami złotych z kieszeni wiernych podatników) i słabe społeczeństwo obywatelskie, no bo lepiej zarządza się tymi, którzy wierzą, że wszelkie życiowe niepowodzenia wynagrodzi im Pan Bóg w raju, niż tymi, którzy stawiają władzy roszczenia zamknięte w granicach doczesności.

Tuskowi sprzyja też to, co się dzieje w innych partiach: żadnej poważnej konkurencji, żadnego kąsania, żadnych osobowości; wszyscy zajęci są sprawami wewnętrznymi, czyli powszechnym równaniem do średniactwa.

SLD – dodatkowo i na własne życzenie – postanowiło się pogrzebać. Bo czym innym, jak nie gwoździem do trumny, jest wybór Leszka Millera na szefa klubu? W czasach, gdy przez świat idzie ruch „oburzonych", gdy kryzys odsłania śmiertelny konflikt między garstką bogaczy a rzeszą biedaków, gdy renesans przeżywa język młodego Marksa, będący wyrazem rzeczywistej i głębokiej świadomości społecznej niesprawiedliwości i wykluczenia, gdy lewica ma ogromne pole do działania – wybór Leszka Millera, cynicznego pragmatyka, którego polityczna oferta składa się wyłącznie z jego medialnego wizerunku, jest decyzją więcej niż kuriozalną.

Może jednak SLD potrzebuje najpierw umrzeć, by potem odrodzić się pod jakąś inną postacią? Polityka potrzebuje wszak lewicy! Teraz jak nigdy przedtem. Ale może SLD o tym ciągle nie wie. Tak jak nie wie, czym jest lewica.

W PiS wyraźne pogubienie. Ani tragedia smoleńska, z której przydatki PiS w rodzaju klubów i pisma Sakiewicza zrobiły prawdziwą machinę wyborczą, ani uroczyste wyciszenie samego prezesa na czas kampanii nie przyniosły oczekiwanych skutków. Prezes oniemiał, tylko nie wiadomo, czy ze złości, czy z nieszczęścia. Czy przygotowuje rozliczenia, czy przeszeregowania? Nie jest jednak już tak silny jak dawniej ani tak tragiczny jak niegdyś. Po spotach PO nawet krótkie chwile chwały i triumfu na Krakowskim Przedmieściu (10. dnia każdego miesiąca) mają dziś inne znaczenie, bo – jak się okazało – nie tylko ci „spod krzyża" poszli głosować.

Z poziomu nicości do poziomu średniactwa rośnie Tadeusz Cymański. Pierwszy raz w całej karierze udało mu się powiedzieć coś, co nie jest po myśli jego szefa Jarosława Kaczyńskiego. Choć nie wiadomo, czy nie zrobił tego w imieniu potencjalnego nowego szefa, jakim może być Zbigniew Ziobro. „Brawura" Tadeusza Cymańskiego, który przez lata nie wychodził z roli krotochwilnego motyla PiS (paź królowej? Bielinek kapustnik?) świadczy o naprawdę osłabionej kondycji Jarosława Kaczyńskiego. Wypowiedź zaś jego rzecznika, że partia przegrała z powodu mylnych przewidywań frekwencyjnych, przejdzie do historii. Okazuje się, że prócz Bugaja i Rokity całe PiS liczyło na załamanie się demokracji w Polsce, bo tylko to dawałoby mu wygraną. Nie ma lepszego potwierdzenia dla opinii, że PiS jest partią pozasystemową. I to niezależnie od tego, czy Ziobrze uda się „dobić" prezesa teraz, czy później.

PSL – jak zwykle – mierzy swoją siłę słabością pozostałych, a Palikot stara się zorientować w strukturze i walorach własnej drużyny. Jeśli będzie konsekwentny w swoim radykalizmie, spójny w programie, spokojny w działaniach i opiekuńczy wobec „wystających kłosów", może wyrośnie na ważną siłę polityczną. Bo dla Polski czas średniaków jest czasem straconym.

Okładka tygodnika WPROST: 43/2011
Więcej możesz przeczytać w 43/2011 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 23
  • jastrzebiec2@vp.pl IP
    Wszystkim NAM \"profesorskie\" okaż wyżyny SWOICH Z GRONA ŚWIATŁYCH WYBITNYCH !!!! Zadziwisz jeszcze większą MIERNOTĄ.Pod powierzchnią DNA- brak pożądania- TYLKO TĘSKNOTA ZA TWARZĄ KRETYNA.
    • bez-nazwy IP
      Środa jest bardziej piękna, niż inteligentna.
      • bez-nazwy IP
        Środa jest bardziej piękna, niż inteligentna.
        • Krzysztof IP
          Środzina lokuje się w samym centrum systemu antycywilizacyjnego powodującego upadek moralności ,kultury,zepsucia życia politycznego,prawnego,gospodarczego,owocującego powołaniem Ruchu Palikota.
          • \"Reksio\" IP
            Kłopotek chłop jak dąb, rozum jak żołędzie.
            Motłoch wybiera motłoch.