Oligarchia pod ostrzałem

Oligarchia pod ostrzałem

Dodano:   /  Zmieniono: 
Na sztandarach ruchu „oburzonych z Wall Street” koktajl postulatów: prawa człowieka, równość płci, ochrona środowiska, prawa zwierząt. Ale chodzi głównie o obrzydzenie kondycją moralną współczesnego kapitalizmu.
Publicznie bankierzy mówią, że rozumieją gniew demonstrantów. Prywatnie, że protestują ekstremiści, tłumek fanów „sex, drugs and rock’n’roll", którzy mają za dużo czasu. „Usługi finansowe to jedna z ostatnich rzeczy, które robimy w tym kraju, i robimy to dobrze. Więc miejmy do  tego szacunek” – cytuje „New York Times” opinię pracujących na Wall Street. Bankierzy mają pretensje do kongresmenów, których wspierają swymi pieniędzmi, że się za nimi nie wstawiają.

Podstawowa rekomendacja – siedź cicho, nie gardłuj, aby cię nie wzięli na celownik. Kilka gwiazd finansów zerwało z tą zasadą. John Paulson, który zarobił miliardy, stawiając na krach rynku nieruchomości, głośno się broni: „W Nowym Jorku górny jeden procent mieszkańców płaci 40 proc. podatków dochodowych" – napisał i przypomniał, że jego firma stworzyła 100 świetnie płatnych miejsc pracy. Prezes Citibanku Vikram Pandit obrał inną taktykę: uznał sentymenty demonstrantów za zrozumiałe, przyznał, że  „zaufanie między instytucjami finansowymi i obywatelami USA zostało złamane” i że Wall Street powinna je odbudować.

Więcej możesz przeczytać w 43/2011 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

-
 0

Czytaj także