Mistrz marionetek, czyli Putin wiecznie żywy

Mistrz marionetek, czyli Putin wiecznie żywy

Niedzielne wybory do rosyjskiej dumy to kolejne widowisko wyborcze, które organizuje Władysław Surkow. Ma na Kremlu wielką władzę. W wolnych chwilach pisze sensacyjne powieści i teksty rockowych piosenek.
Surkow zajmuje gabinet z widokiem na kremlowski plac Katedralny. Za  oknem ma cerkiew Dwunastu Apostołów i katedrę Wniebowzięcia. Kiedyś koronowano tam carów, dziś intronizuje się prezydentów. Na placu ćwiczy gwardia konna w carskich strojach, którą za jego radą reaktywował Władimir Putin, kiedy był prezydentem.

Pełni z pozoru mało eksponowaną funkcję zastępcy szefa prezydenckiej administracji, ale to on wymyślił obowiązujący od dekady system polityczny Rosji, nazwał go suwerenną demokracją i czuwa nad jego pomyślnym rozwojem. Półkrwi Czeczen po  studiach teatrologicznych z hipisowską przeszłością jest jedną z  najbardziej tajemniczych, a zarazem fascynujących postaci kremlowskiej kamaryli. Wśród zastępów oficerów KGB otaczających Putina Surkow to  wyrafinowany intelektualista, śledzący najnowsze trendy w światowej filozofii, autor tekstów piosenek dla zespołu rockowego Agata Kristi i  wzięty pisarz, który pod nazwiskiem żony opublikował poczytną powieść o  korupcji toczącej moskiewskie elity polityki, biznesu i mediów.

Najbardziej jednak Surkow spełnia się jako reżyser monumentalnych spektakli wyborczych, które zapewniają autorytarnym rządom w Rosji pozory demokracji.

Reżyser jednego aktora

W roli głównej Surkow od lat obsadza tego samego aktora, Władimira Putina, bo to on kreśli zarysy scenariusza. – Putina zesłał Rosji Bóg, by uratował naród w trudnej chwili – zadeklarował w jednym z wywiadów człowiek, który dba, by zbawiciel Rosji świecił pełnym blaskiem. Dlatego delegaci zjazdu partii Jedna Rosja, którą Surkow zmontował kilka lat temu, nie tylko niedawno wybrali Putina na kandydata na prezydenta przez aklamację, ale klaskali przy tym bez opamiętania. Entuzjazm się opłaca, bo Surkow, jak każdy dobry reżyser, dopieszczając gwiazdę, dba także o  role drugoplanowe i statystów.

Wszystko jest poukładane równo jak telefony w jego gabinecie. Zdjęcia biura Surkowa umieścił w internecie pewien rosyjski bloger. Widać na nich, że człowiek nazywany szarą eminencją Kremla ma w pracy portrety Johna Lennona, Che Guevary i  amerykańskiego rapera Tupaca Shakura. Najważniejsze są na tych zdjęciach telefony, analogowe aparaty z plastiku, z herbem Federacji i  zaślepionymi tarczami do wybierania numerów. Wiele mówią naklejki na  telefonach. Na niektórych są napisy: „prezydent" albo „przedstawiciel rządu”. Na innych widać nazwiska: Gryzłow (przewodniczący Dumy i lider partii Jedna Rosja), Mironow (były szef Rady Federacji i lider lewicowej partii Sprawiedliwa Rosja), Ziuganow (lider komunistów), Żyrinowski (lider nacjonalistów). Każdy z nich gra swoją rolę w teatrze stworzonym przez Surkowa. Zagospodarowują dla Kremla poszczególne grupy wyborców.

Swoją rolę gra też prezydent. Kilka dni przed namaszczeniem Putina na  trzecią kadencję prezydencką ustępujący mu miejsca Dmitrij Miedwiediew pojawił się z orędziem w telewizji. Stanął na baczność na tle sztandarów Federacji i w starym sowieckim stylu zagroził wycelowaniem rakiet w  Amerykę i zerwaniem traktatów rozbrojeniowych, jeśli Amerykanie nie  zrezygnują z budowy w Europie tarczy antyrakietowej. Mówił nie tylko do  Amerykanów, którzy wzruszyli ramionami na te pogróżki. Ten imperialny ton był przeznaczony głównie dla Rosjan. Zgodnie z napisanym na Kremlu scenariuszem naród ma za kilka dni zagłosować na proputinowską Jedną Rosję.

Nieprzypadkowo w gabinecie Surkowa obok portretów Che i Tupaca jest „Słowar w pomoszcz izbiratieljiu", czyli „Słownik z pomocą wyborcy”. Sfatygowana broszura wydana w 1937 r., w stalinowskiej Rosji.

Jak statek na wietrze
Zmiany w scenariuszach Surkowa nie są mile widziane. Przekonał się o tym miliarder Michaił Prochorow, któremu wyznaczono rolę charyzmatycznego lidera liberalnej opozycji. Stawiając go na czele kanapowej partyjki Sprawiedliwa Rosja, Kreml chciał zagospodarować fukającą na putinizm wykształconą klasę średnią. Tyle że wart 14 mld dolarów Prochorow zaczął wciągać na listy wyborcze opozycjonistów i przebąkiwał, że idzie do  polityki, by przejąć władzę, a nie pajacować. To był błąd. W ciągu kilku dni we wrześniu tego roku powołano nowy zarząd partii. Odstawiony na  boczny tor Prochorow grzmiał o władcy marionetek Surkowie, który manipuluje sceną polityczną, jednak Putin zignorował te pomruki. Prochorowa wsparła piosenkarka Ałła Pugaczowa, mówiąc wprost: – Surkow zwariował!

Na reakcję władz nie trzeba było długo czekać. Odezwała się posłuszna Kremlowi telewizja NTV, której gwiazdor Władimir Sołowiow jest kolegą Surkowa z czasów studenckich. Wyemitowany w NTV reportaż zdemaskował finansowe malwersacje Pugaczowej. Caryca rosyjskiej sceny muzycznej straciła też pozycję narodowej artystki, którą utrzymywała przez 40 lat. Surkow pokazał, że za twarzą cherubinka kryje się bezwzględny gracz.

Nie może być inaczej w przypadku człowieka, który do  piątego roku życia nazywał się Asłambek Dudajew. Po rozwodzie rodziców chłopak przeprowadził się do Rosji i przyjął słowiańskie nazwisko matki. W latach 80. długowłosy student Moskiewskiego Instytutu Stali i Stopów zaczął kręcić się w kręgach stołecznej bohemy, robiąc wśród dziewcząt furorę poezjami wyśpiewywanymi przy akompaniamencie gitary. Studiów nie  skończył, bo jako fan Pink Floyd zadarł z komsomolskimi lalusiami. Za  bójki z kolegami relegowano go z uczelni i wysłano do wojska. I to nie  byle jakiego. – Z tego, co pamiętam, Surkow służył na Węgrzech w  specnazie wywiadu wojskowego GRU – ujawnił w 2006 r. w telewizji były minister obrony Siergiej Iwanow.

Po powrocie z wojska Surkow wziął się do teatrologii, ale i tych studiów nie skończył. Podobnie jak bohater powieści Wiktora Pielewina „Generation P" humanista Surkow odnalazł się w drapieżnych czasach raczkującego kapitalizmu jako spec od PR i  reklamy. Skrzydła rozwinął u Michaiła Chodorkowskiego, tworząc nowy wizerunek rosyjskiego oligarchy: nie chciwego kapitalisty rozkradającego majątek narodowy, lecz nowoczesnego biznesmena światowego formatu.

Jego talenty w dziedzinie propagandy zostały dostrzeżone na Kremlu, gdzie trafił pod koniec kadencji Jelcyna. – Sława jest jak statek na wietrze, za Jelcyna był demokratą, za Putina stał się autokratą – mówił o nim Borys Niemcow. Pod koniec pierwszej kadencji Władimira Putina młodego urzędnika nazywano już godnym następcą Michaiła Susłowa, legendarnego ideologa KPZR z czasów Chruszczowa i Breżniewa.

Z ujawnionych przez WikiLeaks depesz z ambasady USA w Moskwie wynika, że  spin doktor Kremla uważa się za niespełnionego artystę. To chyba jednak mało trafna analiza, bo Surkowowi nie brakuje artystycznych sukcesów. Gotycki zespół rockowy Agata Kristi dorobił się nawet epitetu „pudle Kremla", wyśpiewując teksty pisane przez Surkowa.

Niedawno do rosyjskich księgarni trafiła książka „Prawie zero", smacznie opisująca mechanizmy rządzące skorumpowaną moskiewską elitą. Autorem jest nieznany nikomu Natan Dubowicki, choć cała Moskwa szeptała, że „Prawie zero” napisał Surkow, podpisując się panieńskim nazwiskiem drugiej żony. Salonowe plotki przypisują mu także autorstwo serii apokaliptycznych horrorów o  wampirach mających swoją siedzibę na stacji metra Krasnoarterskaja, które podpisuje pseudonimem G.A. Zotow. Prawdziwe ambicje Surkow realizuje jednak w marketingu politycznym.

Putin błyskający raz po raz nagą klatką piersiową, Putin – pogromca tygrysów, Putin pilotujący odrzutowce i przemierzający za kierownicą kombajnu bezkresne rosyjskie pola – to dzieło Surkowa. Pod koniec października pokazał światu swoje najnowsze osiągnięcie: filmik, na którym Dmitrij Miedwiediew zachęca naród do gry w badmintona.

– Mam nadzieję, że po obejrzeniu tego filmu przyjdzie wam ochota, by także cieszyć się pięknem tej gry – mówił do  obywateli prezydent, po czym odwracał się od kamery, by pograć w kometkę z samym Putinem. Przez dobrych kilka minut Rosjanie mogli oglądać spokojne pyk, pyk, pyk między dwoma najważniejszymi ludźmi w państwie. Wystąpienie uśmiechniętego Miedwiediewa namawiającego Rosjan do  cieszenia się przerzucaniem lotki między nim a Putinem było PR-owskim majstersztykiem. Zaledwie kilka dni wcześniej Putin ogłosił, że zamienia się miejscami z Miedwiediewem i po czterech latach kierowania rządem od  przyszłego roku wraca na Kreml jako prezydent. Cały świat zaczął mówić o nowej rosyjskiej doktrynie badmintona.

Ale Surkow nie spoczął na laurach. Kilka tygodni przed wyborami do Dumy do  Rosji zjechała z klasztoru na greckiej górze Atos relikwia Matki Boskiej. Obwożono ją triumfalnie od Władywostoku po Moskwę, a w tym czasie Putin objeżdżał regiony z gospodarskimi wizytami. Można go było zobaczyć, jak wymachuje wiertłem dentystycznym przed nosem przerażonego gubernatora, który nieodpowiednio wyposażył wiejski gabinet stomatologiczny.

Media ochoczo podchwytywały te obrazki, ale Rosjanie coraz mniej chętnie je kupowali, najwyraźniej zmęczeni spektaklem trwającym już kilka kadencji parlamentarnych i prezydenckich. Zniechęcenie widowni można było zobaczyć tydzień temu na żywo w  telewizji, podczas transmisji finału turnieju sztuk walki MMA, który wygrał rosyjski czempion Fiodor Jemielianienko. Gdy na ring wskoczył Putin, by uścisnąć rękę narodowemu mocarzowi, tłum, zamiast wiwatować, zaczął buczeć i gwizdać. Miliony Rosjan mogły usłyszeć gwizdy i zobaczyć zmieszaną minę byłego i przyszłego prezydenta.

– To koniec ery Putina –  ogłosił w internecie znany opozycyjny bloger i prawnik Aleksiej Nawalny. W telewizyjnych migawkach z meczu posłuszne wobec Władysława Surkowa telewizje wyciszyły buczenie, podkładając aplauz widowni, ale notowania władz i tak spadają systematycznie. Oficjalne wyniki mówią o spadku poniżej 60 proc. z prawie 80 proc. rok temu, co przy apatii rosyjskich wyborców jest wynikiem dramatycznym. Niezależne Centrum Lewady twierdzi, że w niektórych regionach Rosji poparcie dla władz przed niedzielnymi wyborami do parlamentu zjechało nawet do 20 proc.

Kremlowski mistrz marionetek pewnie poradzi sobie jakoś z tą drobną niedogodnością, ale  jego artystyczna dusza na pewno cierpi, obserwując, jak potulni dotąd klakierzy klaszczą już tylko jedną ręką.
Okładka tygodnika WPROST: 48/2011
Więcej możesz przeczytać w 48/2011 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 4
  • gosc II IP
    I znowu po wyborach zginie albo zaginie kilka dziesiat dziennikarzy i kontrpolitykow,taka jest tradycja cara putina,
    • mccusa IP
      Na politycznym horyzoncie rosji widzimy tylko jedna rzec - wojne domowa - wyzwala sie caly swiat arabski a kraje muzulmanskie w rosji sa systematycznie mordowany i niszczone przez \'normalnego\' putina. Interesujacy bedzie nastepny krok putina aby rozpadajace sie imperium utrzymac pod controla - odpowiedz jest prosta -  gulagi.....
      • pinokio IP
        ale was wkurza ,ze rosja bedzie rzadzil normalny facet ,a nie slabt gorbaczow ,czt pijaczyna jelcyn.

        Czytaj także