Papusza wyklęta

Papusza wyklęta

Była dumna z poezji – i wstydziła się własnych wierszy. Wychwalał ją Tuwim, Romowie potępiali. Uciekła od nich, tak jak potem uciekła z literatury. Papusza, cygańska poetka, wraca jako bohaterka filmów i książek.
Jest zima 1950 r. Cygańskie wozy kolebią się na polnej drodze. „Sami jechaliśmy, dzieci spod pierzyn głowy wystawiały i śpiewały kolędę. Na  samą Wiliję nocowaliśmy w pięknym lesie, śnieg odrzucili, ogień napalili, i stary, i mały koło ogniska kolędowali, i kartofle piekli, bo  nie było co jeść, dwa tygodnie w jeździe. Ten rok dziwny, feralny i  fatalny. Mamusia pojechała naprzód pociągiem, brat był gdzie indziej, siostra gdzie indziej. Cały karawan, sześć wozów, posuwał się naprzód, świętego opłatka nie jedliśmy w tym roku". Tak tamtą zimę wspominała Bronisława Wajs, Papusza, poetka odrzucona przez Romów.

Ta, która pierwsza pisała o ich tęsknotach. Życiorys Jest tyle życiorysów Papuszy, ilu tych, którzy się Papuszą zajmują. Ktoś mówi, że niechętnie zdradzi, jaka była, bo sam pracuje nad wspomnieniami o poetce. Ktoś inny, że to nie ona jest najważniejsza w jej własnej historii. Ważniejsi w tej opowieści o sukcesie, a potem odrzuceniu są poeci, którzy pomagali Papuszy.

Większość interesujących się Papuszą twierdzi, że jej historia jest zbyt trudna, żeby opowiadać szybko, przywołując anegdoty. Owszem, istnieje jedna, kanoniczna wersja opowieści o Papuszy. Ta, do której wszyscy się odwołują. To opowieść z  książek Jerzego Ficowskiego, zmarłego pięć lat temu poety i tłumacza. To  on jako pierwszy pochylił się nad cygańską poetką. – To jest Bronka Wajsowa, żona tego starego z siwym wąsem, wołają ją Papusza, ona sama układa pieśni cygańskie, poetka! – usłyszał, kiedy zaczął się ukrywać przed bezpieką w cygańskim taborze.

Była drobna, miała błyszczące ciemne oczy, smutny uśmiech, na policzku skośną bliznę – podobno ślad po nożu, którym jakiś mężczyzna ukarał ją za zdradę. O szczęśliwych związkach przestała marzyć, kiedy wydano ją za 25 lat starszego Dionizego Wajsa. Ficowski zaprzyjaźnił się z Papuszą. Namówił do zapisywania wierszy. Wreszcie opowiedział o niej Julianowi Tuwimowi. Melodia Jest tyle życiorysów Papuszy, ilu tych, którzy się Papuszą zajmują. –  Była połączeniem delikatności z niezłomnością charakteru – mówi Angelika Kuźniak, reporterka, która pisze książkę o Papuszy.

Okładka tygodnika WPROST: 51-52/2011
Artykuł jest zamknięty
Więcej możesz przeczytać w 51-52/2011 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 2
  • maria IP
    papusza mam dziś 60- lat , jestem Polką, ale twoje i moje życie wyglądało tak samo. Zawsze czytałam po kryjomu tak jak Ty. Utosamiamię z Tobą.Jesteś Wielka. Maria.
    • Matylda IP
      Jakie to smutne...

      Czytaj także