Matka Boska Kożuchowska

Matka Boska Kożuchowska

Dodano:   /  Zmieniono: 12
Niechętni mówią: Małgorzata Kożuchowska to celebrytka, która roztrwoniła talent na serialową drobnicę. Życzliwi prostują: to aktorka niezwykle pracowita, która bardzo świadomie buduje swoją karierę.
O jejku, to pani żyje?! – dziwią się czasem ludzie na jej widok. W sumie może to zrozumieć, przez ostatnie 11 lat była dla nich Hanką Mostowiak, bohaterką telewizyjnego tasiemca „M jak miłość". A Hanka przecież już blisko dwa miesiące temu umarła!

Trudno to było przeoczyć, bo po emisji 862 odcinka. rozpętało się szaleństwo. O śmierci Hanki pisały bulwarówki, internauci domagali się pogrzebania jej na Wawelu, produkowali parodie feralnego odcinka, a nawet tworzyli żałobne elegie. Sama Kożuchowska przyznaje, że zaskoczyła ją skala tego szaleństwa. Owszem, spodziewała się, że po 11 latach w „M jak miłość" śmierć Hanki może wywołać poruszenie, ale że aż takie? – To mnie nie bardzo dotykało, bo mój wewnętrzny podział na mnie samą i na postać, która gram, jest silny – twierdzi Kożuchowska.

Dlatego nie zgodziła się, by na grobie bohaterki umieszczono jej zdjęcie. Pustki po Hance nie czuje, choć przyznaje, że pożeg- -nanie z rolą, w której na tyle lat utkwiła, nie  było łatwe. – Nie chciałam zawieść widzów, którzy się z Hanką przez te  wszystkie lata zżyli – tłumaczy aktorka. A potem prosi: – Ale nie  rozmawiajmy tylko o Hance, dobrze?

Muza Jarockiego

O tym, że chce grać, zdecydowała już w podstawówce. Po maturze w  rodzinnym Toruniu złożyła papiery w warszawskiej szkole teatralnej i  dostała się za pierwszym razem. Kiedy zobaczyła swoje nazwisko na liście przyjętych, rozpłakała się ze szczęścia. To był dobry rok: Dominika Ostałowska, Agata Kulesza, Bartosz Opania, Katarzyna Herman i wielu innych świetnych aktorów.

Ale to do niej zaraz po przedstawieniu dyplomowym przyszedł dyrektor Teatru Dramatycznego Piotr Cieślak i  zaprosił na rozmowę. – Byłam wniebowzięta, a on wrócił za pięć minut i  powiedział, że właściwie to ma już dla mnie rolę. To była Dulcynea w  „Człowieku z La Manchy" – opowiada.

Kilka lat później, w 2001 r., temu samemu dyrektorowi Cieślakowi odmówiła zagrania Kurwy Pomarańczowej w  sztuce „Morderstwo" Hanocha Levina. To było tuż po zamachach z 11 września, więc uznała, że to fatalny moment na wystawianie takiego mrocznego spektaklu. Tłumaczyła, że w takiej chwili aktorzy powinni dawać ludziom nadzieję, a nie ją zabijać. – Kierowała mną uczciwość. Nie  wyobrażałam sobie, że mogłabym w tym zagrać, bo byłoby to wbrew temu, w  co wierzę. Piotr Cieślak powiedział, że rozumie, ale nie może się zgodzić, bo to byłoby nie fair wobec całego zespołu. I powiedział: „Wiesz, jakie jest rozwiązanie”. Kiwnęłam głową: „Poproszę o urlop bezpłatny” – wspomina Kożuchowska. Przez rok nie grała w Dramatycznym.

Więcej możesz przeczytać w 51-52/2011 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

-
 12

Czytaj także