Czyni cuda?

Czyni cuda?

Fachowiec z niezwykłą intuicją czy futbolowe wcielenie Nikodema Dyzmy? To będzie najważniejszy rok w życiu Franciszka Smudy. Po Euro 2012 może być narodowym bohaterem. Albo wrogiem publicznym numer 1.
Ja nie jestem miękkim ch… robiony. Nie padam na kolana, nie lamentuję. Ja jestem Smuda. Mam swój charakter i dzięki temu dotrę do celu – mówił selekcjoner naszej reprezentacji dziennikowi „Polska" przy okazji konfliktu z bramkarzem Arturem Borucem. Niewyparzony język i kłopoty z  polszczyzną to jego znaki firmowe. Ale jeśli osiągnie cel, nikt nie  będzie o tym pamiętał. Jeśli.
Więcej możesz przeczytać w 1/2012 wydaniu tygodnika e-Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

Czytaj także

 0

Czytaj także