Skoczkowie protestują: główna nagroda... za wysoka

Skoczkowie protestują: główna nagroda... za wysoka

(fot. sxc.hu) / Źródło: FreeImages.com
Im bliżej końca jubileuszowego 60. Turnieju Czterech Skoczni, tym więcej pojawia się kontrowersji na temat głównej nagrody 1 mln franków szwajcarskich (800 tys. euro) za wygranie wszystkich konkursów.
Przeciwny tak wysokiej premii dla jednego zawodnika jest trener reprezentacji Niemiec Werner Schuster. - 800 tysięcy euro powinno zostać rozdzielone wśród dziesięciu najlepszych. Każdy z nich czułby się tak, jakby wygrał dziesięć konkursów - powiedział szkoleniowiec. Opinię Schustera podziela jego podopieczny 23-letni Severin Freund, który uważa, że "pieniądze powinny pójść do wspólnego kotła".

W połowie drogi do celu znajduje się triumfator dwóch pierwszych zawodów Austriak Gregor Schlierenzauer. Do pełni szczęścia brakuje mu sukcesu w pozostałych. Kibice austriaccy obiecują, że nie będą żałować dopingu dla popularnego "Schlieriego".

Dotychczas wygraniem wszystkich czterech konkursów w jednej edycji TCS może szczycić się tylko Niemiec Sven Hannawald, który uczynił to w  sezonie 2001/2002. Otrzymał wtedy za swój wyczyn 80 tys. euro. Teraz Schlierenzauer ma szansę na sumę 10 razy większą. 37-letni Hannawald już skończył ze skokami, koncentruje się na sportach samochodowych. Początkowo prognozował, że nieprędko pojawi się zawodnik, który powtórzy jego wyczyn. Teraz zmienił zdanie. "Gregor to nie tylko utalentowany skoczek. To człowiek »maszyna«" - napisał na blogu "Hanni".

Po zawodach w Oberstdorfie i Garmisch-Partenkirchen Schlierenzauer wyprzedza o 22,2 pkt lidera klasyfikacji generalnej Pucharu Świata swojego rodaka Andreasa Koflera oraz o 33,5 Japończyka Daiki Ito. Najlepszy z Polaków Kamil Stoch jest dziewiąty i traci do prowadzącego 68,7 pkt.

zew, PAP

Czytaj także

 0

Czytaj także