"Lepper nie planował śmierci. Ktoś musiał mu w tym pomóc"

"Lepper nie planował śmierci. Ktoś musiał mu w tym pomóc"

Dodano:   /  Zmieniono: 67
Andrzej Lepper, fot. Wprost
Dawka wykryta we krwi mieściła się w normie, więc najprawdopodobniej zażył je rano w dniu śmierci. A to oznacza, że nie miał zamiaru odbierać sobie życia - mówi o wynikach sekcji zwłok Andrzeja Leppera były poseł Samoobrony Janusz Maksymiuk.
We krwi Leppera znalazły się środki farmakologiczne - zdaniem biegłych były to jednak lekarstwa dopuszczone do obrotu przyjęte w "dawkach terapeutycznych". Prokuratorzy czekają obecnie na wyniki badań genetycznych i opinię z zakresu daktyloskopii (chodzi o linie papilarne znalezione w biurze, w którym Lepper popełnił samobójstwo).

Sekcja zwłok wykazała też, że śmierć byłego wicepremiera trwała kilka minut i nastąpiła w wyniku uduszenia. – Jeśli to prawda, to nie ma cudów, żeby nie wykonywał gwałtownych ruchów, próbując się ratować. Łapałby się za szyję, machał nogami, może próbował oprzeć się o parapet. Jednak w gabinecie nie było żadnych śladów, ściana nie była pobrudzona, tak jakby wisiał nieruchomo – mówi Maksymiuk.

O lekach, których ślady wykryto we krwi Leppera, Maksymiuk mówi: – Jeśli okaże się, że wziął je rano, w dniu, kiedy znaleziono go martwego – a tak prawdopodobnie było, jeśli stwierdzone we krwi ślady są w normie – to znaczy, że nie miał zamiaru odbierać sobie życia. Gdyby chodziło mu po głowie samobójstwo, nie brałby leków, bo po co? Skoro je zażył to znaczy, że miał zamiar dalej żyć – spekuluje były poseł Samoobrony.

Maksymiuk mówi też, że wyniki badań toksykologicznych utwierdzają go w przekonaniu, że Andrzej Lepper nie popełnił samobójstwa. – On nie planował śmierci. Ten wynik pokazuje, że ktoś musiał mu w tym pomóc, że była ingerencja z zewnątrz – mówi Maksymiuk.

wp.pl, ps

+
 67

Czytaj także