Smoleńsk - reaktywacja

Smoleńsk - reaktywacja

Dodano:   /  Zmieniono: 2
Kiedy wydawało się, że temat katastrofy smoleńskiej zniknął już ostatecznie z pola zainteresowania polityków i opinii publicznej - "Rzeczpospolita" ujawniła, że polscy biegli, którzy analizowali kopie zapisów z czarnych skrzynek (oryginalne czarne skrzynki wraz z zawartością wciąż znajdują się w Moskwie) ustalili, iż słowa przypisywane dotychczas przez MAK i komisję Jerzego Millera dowódcy sił powietrznych gen. Andrzejowi Błasikowi w rzeczywistości wypowiadał drugi pilot mjr Robert Grzywna. Oznacza to, że gen. Błasika mogło w ogóle nie być w kokpicie. To z kolei podważa tezę o presji wywieranej na pilotów, która pojawiła się w obu oficjalnych raportach dotyczących katastrofy smoleńskiej.
Antoni Macierewicz nie ma żadnych wątpliwości - ogłosił już, że zarówno raport MAK-u, jak i raport komisji Jerzego Millera, zostały sfałszowane. Według niego należy powołać nową komisję, która zajmie się badaniem przyczyn katastrofy smoleńskiej. Również Jarosław Kaczyński wezwał do powołania nowej rządowej komisji, w której nie byłoby już miejsca dla Jerzego Millera - mieliby się w niej natomiast znaleźć ludzie, "którzy mieli rację". Prezes PiS przypomniał też, że pod adresem generała Błasika były formułowane oskarżenia o wywieranie presji na pilotów. Przebieg dotychczasowego postępowania, zmierzającego do wyjaśnienia okoliczności katastrofy smoleńskiej, Kaczyński nazwał "czymś momentami obrzydliwym", a o niektórych komentarzach pod adresem prezydenta Lecha Kaczyńskiego i gen. Błasika mówił, że prezentowały one "poziom lumpenproletariatu".

Nieco ostrożniej wypowiada się płk Edmund Klich, polski akredytowany przy MAK i przewodniczący Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych, który zwraca uwagę, że nawet ewentualny brak gen. Błasika w kokpicie Tu-154 nie zmienia najważniejszych wniosków dotyczących przyczyn katastrofy smoleńskiej. Klich zaznacza dodaje, że na razie - opierając się na materiałach przekazanych przez stronę rosyjską - obecność gen. Błasika w kokpicie samolotu jest w zasadzie bezdyskusyjna. Dodaje jednocześnie, że gdyby ta informacja okazała się nieprawdziwa, to należałoby zadać sobie pytanie o to co jest prawdą w raporcie MAK.

Czy polscy biegli z Instytutu Ekspertyz Sądowych im. prof. Jana Sehna w Krakowie rzeczywiście odczytali nagrania z czarnych skrzynek w sposób zdecydowanie odbiegający od tego, co ustalili eksperci MAK-u, a następnie członkowie komisji Jerzego Millera? Tego dowiemy się dopiero 16 stycznia - Naczelna Prokuratura Wojskowa na ten dzień zaplanowała bowiem konferencję na temat efektów prac biegłych. - Mamy dużo do przekazania; proponuję poczekać do 16 stycznia - przekonuje prok. kpt. Marcin Maksjan z Naczelnej Prokuratury Wojskowej.

Jedno jest pewne - w najbliższych dniach znów będziemy dyskutować o Smoleńsku.

O nowych faktach w sprawie katastrofy smoleńskiej - czytaj na Wprost.pl:

Edmund Klich dla Wprost.pl: przeproszę żonę Błasika, jeśli Rosjanie nie mówili prawdy

 

Kaczyński: śledztwo smoleńskie było obrzydliwe. To poziom lumpenproletariatu

Wassermann oburzona słowami Grasia. "Rząd Tuska kłamał"

Błasika nie było w kokpicie. Piloci znali prawdziwą wysokość

Klich: jestem pewny, że Błasik był w kokpicie

Prokuratura o Smoleńsku: mamy dużo do przekazania. Poczekajcie

Macierewicz: raporty MAK i Millera zostały sfałszowane

 2

Czytaj także