Właściciel niewolników

Właściciel niewolników

Dodano:   /  Zmieniono: 35
Nie wiem, czy wypada się dzisiaj do tego przyznawać, ale niech tam. Najwyżej trochę wstydu się najem. Otóż kupuję książki, płyty z muzyką, filmy i seriale. Serio. Również przez internet, ale zawsze płacąc. Jeśli kolejny sezon, dajmy na to, „Californication”, „Big Bang Theory” albo „Trawki” nie jest jeszcze dostępny, to czekam jak ten frajer.
Chociaż na  swoją obronę mam to, że kiedyś by, się wkupić w łaski handlarza na  Stadionie Dziesięciolecia – bo chciałem zdobyć informacje do tekstu –  kupiłem od niego piracką płytę Sade. Więc potencjał luzu i postępowości we mnie jakiś jest i proszę tak od razu nie skreślać – jak to mawiają politycy – mojej osoby.

Pochwalę się jeszcze, że kupiłem parę muzycznych piratów w Maroku. Co prawda nie było alternatywy, bo w promieniu stu albo więcej kilometrów nie uświadczyłeś niczego przypominającego sklep muzyczny z legalnymi nagraniami. Mój tytuł do chwały jest więc trochę naciągany.

Ale uprzejmie donoszę, że są gorsi ode mnie. Taki Kazik Staszewski. Powiedział kiedyś, że podobał mu się zespół Duman, który często puszczałem w świętej pamięci „Mellinie" w Radiu Roxy. Co ładnie się komponowało, bo zawsze podkreślałem, że Duman to taki turecki Kult. Jako że płyt Dumana w Polsce kupić nie można, w sklepach internetowych też nie mieli, tedy przegrałem Kazikowi the best of. I wiecie co? Bardzo podziękował, powiedział, że mu bardzo miło, ale nie może przyjąć pirackiej kopii. No świr. Więc zadzwoniłem do przyjaciółki w Stambule. Kupiła mi ten cholerny oryginał, a kiedy przyleciał do Polski, to nie mogłem się jakoś umówić z Kazikiem, odłożyłem płytę na półkę i  kompletnie o prezencie zapomniałem, aż do wybuchu zadymy wokół ACTA. Więc to dla mnie kolejny argument wspierający protestujących: dzięki nim Kazik dostanie wreszcie swojego Dumana.

A ja będę musiał sprzedać swoich niewolników. Jak bowiem celnie zauważył w radiu Tok FM Jacek Żakowski: „Mamy do czynienia z historyczną zmianą, jaka dokonała się w Stanach Zjednoczonych, w odniesieniu do prawa do własności niewolnika. Dobra kultury, dostęp do kultury podlega podobnej emancypacji". Ja poszedłbym dalej. Po co ograniczać się do dóbr kultury? Jak emancypować, to po całości. W końcu jak by to wyglądało, gdyby wyzwolić tylko niewolników powyżej metra osiemdziesięciu? Tradycja w końcu jest: polska szkoła emancypacji samochodów zyskała nam trochę sławy, zwłaszcza u zachodnich sąsiadów.

Trapi mnie jednak taki problem: jak już się kultura całkowicie wyemancypuje, to kto ją będzie tworzył? No Jacek Żakowski, wiadomo, napisze za darmo, artykuł czy książkę, rachu-ciachu, wrzuci do sieci, miło. Z czego będzie żył, pytać nie będę, bo to takie wilczo kapitalistyczne. A może jest bogaty z domu, nikomu nic do tego.

Jednak nawet sam Jacek Żakowski, który, jak wiemy – zna się praktycznie na wszystkim, nie nagra, dajmy na to, płyty z folk- -punkiem. Choć mogę się tu mylić. Ale jak miałaby wyglądać twórczość w świecie powszechnego piractwa, pardon, wyemancypowanej kultury, zwłaszcza w takim kraju jak Polska, gdzie ludzie w ogóle mało wydają na kulturę w wersji niewyemancypowanej? Kto wyłoży pieniądze na produkcję płyty, kto da zaliczkę na napisanie książki, kto rozpocznie kręcenie serialu, jeśli w  tym idealnym, wyemancypowanym świecie nie byłoby szans zwrotu nakładów?

Rozumiem młodych protestujących, bo jak się nie przelewa, a przez całe życie przyzwyczailiśmy się, że pewne rzeczy są za darmo, i teraz ktoś nam chce to zabrać, to normalne, że człowiek się wkurza. Rozumiem nawet polityków, którzy wczoraj popierali ACTA, a dzisiaj już nie bardzo albo wręcz podlizują się protestującym. Taki zawód, jest okazja się podczepić, to korzystamy. Nie rozumiem jednak dziennikarzy, którzy uśmiechają się na myśl o powszechnej darmowości w sieci. Trochę jak karpie robiące imprezę z okazji Bożego Narodzenia. A bo to od dzisiaj widzimy, jak internet powoli poddusza prasę? Padają gazety, te, które walczą, redukują zespoły, rezygnują z korespondentów, likwidują placówki terenowe i zagraniczne. Mówię o oczywistościach, ale żeby stworzyć taki tekst śledczy, potrzeba nakładów, czasem sporych. Darmowy internet nie  wypełnia i nie wypełni tej luki. Dlatego więc z lekkim strachem myślę o  perspektywie wielkiej kulturalnej emancypacji. MARCIN MELLER Dziennikarz, redaktor naczelny „Playboya", prowadzi „Drugie śniadanie mistrzów” w TVN 24

Więcej możesz przeczytać w 5/2012 wydaniu tygodnika e-Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

Czytaj także

 35
  • z dolnej półki   IP
    Stare przysłowie mówi,że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, a komentarze pana na dowolne tematy zawsze opadają na nas z bardzo wysokiego stołka. A przecież jako \"dziennikarz\" powinien pan przynajmniej starać się być obiektywny.
    Jedna z celebrytek gwiazda naszej rodzimej muzyki i ktoś z pana \"półki\" - w programie TV na temat piractwa - na wypowiedź studenta, który powiedział że nie stać go na kupowanie płyt za 70zł, bo jego budżet jest bardzo ograniczony - odpowiedziała że w takim wypadku proponuje aby osoby takie zbierały się w grupy i kupowały płytę na spółkę, a później pożyczały sobie na ustalony czas. Myślę, że to cudowne panaceum na wszystkie nasze problemy!!! Po prostu zbierajmy się wszyscy w grupy i kupujmy na spółkę domy, samochody a nawet spodnie i majtki. A jeśli komuś uda się namówić do \"grupingu\" pana Marcina to może być pewien że choć przez chwilę, ale będzie nosił majtki z najwyższej półki.
    ps. a to \"przyznanie się\" do przegrania płyty to pewnie coś w stylu amerykańskiego - \"tak paliłem, ale nigdy się nie zaciągałem\"
    • anigga   IP
      Panie Marcinie
      Witam na planecie Ziemia! Gdzie przeciętny Polak zarabia 2-2,5 tysiąca. Nie, nie pomyliłam się nigdzie o 0. I nie, nie mogę zarabiać więcej: zapraszam do lektury ofert pracy. Jeśli Pan nie wie, wystarcza na jedzenie,ubranie się, zapłacenie rachunków i wyjście raz w miesiącu do kina. Tak, do kina. Resztę piracę.Jak mnie będzie stać na sprowadzanie filmów z USA, czy Europy, to zacznę. Póki co zastanawiam się, jak przeżyć do 1go. Tyle.
      Pozdrawiam
      • Igor   IP
        no przeciez jak nie ma na w Polskim sklepie to mozna sobie przywiesc z wycieczki z Maroka. Easy.
        • kalesony marki sony   IP
          Proszę nie odbierać tego jako ataku na pana, jednak pan - jak to się potocznie mówi - żyje z pisania. Felietonistą wybitnym pan nie jest (są gorsi, są lepsi), a to co pan uprawia w swoich felietonach jest niczym innym jak przetwarzaniem opinii innych (nie jest to zarzut, jest tylko kilku dziennikarzy którzy wnoszą konkretne propozycje czy oryginalne opinie), \"pożyczaniem\" argumentów, rekonfiguracją, ulepszaniem. Rozumiem że to jest okej? Wygłosi pan zlepek opinii będących w obiegu, użyje argumentów powtarzanych przez zwolenników, skasuje honorarium wszystko okej. A gazetami tak bym się nie martwił, gdyż dobry dziennikarz zawsze zarobi. w Polsce jeszcze nie jest to popularne, ale wielu dziennikarzy na zachodzie pobiera opłaty za dostęp do swoich opinii i jakoś potrafią się z tego utrzymać. A tak, kupując Wprost muszę pośrednio finansować pana, nie mam wyboru a to mi się nie podoba, z drugiej strony nie będę rezygnował z prenumerowania tylko przez pana. Wolę żeby było kilkudziesięciu publicystów na tzw. \"wysokim poziomie\" niż setki nic nie wnoszących. A to już naprawdę nie moja wina że pan zalicza się do tej drugiej grupy :)
          • Iwan Poważny Człowiek   IP
            Cieszę się, że pana Mellera stać na pełne sezony zagranicznych seriali, i muzykę i filmy! Ależ masz fajnie, Panie Meller! A reszty nie stać, więc niech nie kupuje. Na to jest termin: wykluczony. Wytłumaczę jaśniej: W USA studia są płatne. Tam pan Meller tłumaczyłby, że ma studia jedne i drugie, słono za nie zapłacił i go stać. A że wy nie macie? cóż, to nie jego wina. Jesteś biedny, jesteś gorszy i tyle.