Votum nieufności dla Sejmu

Votum nieufności dla Sejmu

Gdyby nie decyzje minister Aldony Kameli-Sowińskiej, za kilka tygodni mielibyśmy zablokowany system komputerowy Totalizatora, co oznaczałoby pozbawienie kasy państwa setek milionów złotych z gier losowych. Rząd głowiłby się ponadto skąd wziąć kolejnych kilkaset milionów złotych na ratowanie kilkudziesięciu cukrowni skupionych w wymuszonym przez kilkunastu nawiedzonych posłów megaholdingu Polski Cukier. Nadal także trwałyby dyskusje o ile milionów w każdym miesiącu spada wartość ciągle niesprywatyzowanego PZU. Kamela-Sowińska tak naprawdę nie zrobiła nic nadzwyczajnego. Jedynie to, co powinien robić każdy rozumiejący swoją misję minister skarbu i to co nakazuje Konstytucja. Po prostu dba o to, za co odpowiada, czyli za Skarb Państwa. Sęk w tym, że kilku jej poprzedników (a zwłaszcza osławiony minister Andrzej Chronowski) nie potrafiło lub nie chciało tego czynić. I dlatego na ich tle prezentuje się ona jak supermen w spódnicy, co nie wszystkim się podoba. Gdyby wniosek 120 posłów o wotum nieufności wobec pani minister znalazł uznanie większości sejmowej, oznaczałoby to, że nasz Sejm jest po prostu przeciwnikiem normalnej pracy i odpowiedzialności. Byłoby to zarazem wotum nieufności wobec Sejmu. Mirosław Cielemęcki

Czytaj także

 0