Wilk w owczej skórze

Wilk w owczej skórze

Zatrzymanie przez policjantów Centralnego Biura Śledczego Jeremiasza Barańskiego ps. "Baranina", rezydenta gangu pruszkowskiego w Austrii pod zarzutem zlecenia zabójstwa Jacka Dębskiego można już dziś nazwać wielkim sukcesem. Do tej pory bowiem "Baraninie", którego policjanci od dawna uważali za groźnego i bardzo wysoko usytuowanego w grupie przestępczej gangstera wszystko uchodziło na sucho.
Był m.in. organizatorem przemytu spirytusu. Kiedy oskarżano i skazywano jego wspólników - jego samego nie było już w Polsce. Kiedy w 1994 roku ścigany listem gończym przez Interpol /za przemyt/ sam zgłosił się na  policję za granicą - został wydalony do Polski. W Opolu przesłuchiwała go prokurator Wiolantyna Matyniak. "Baranina", mający za adwokata mec. de Viriona, wyszedł z aresztu na podstawie zaświadczenia o zaburzeniach psychicznych. Wkrótce potem pani prokurator Matyniak została oblana na ulicy przez nieznanego do dziś sprawcę żrącym kwasem. Choć dla policjantów jest jasne, że za zleceniem stał właśnie "Baranina" nie znaleziono na to przekonywujących sąd dowodów. Śledztwo zostało zawieszone, a Baranina już nigdy nie stawił się na żadne wezwanie prokuratury.
Na jego zlecenie miał zginąć m.in. Andrzej Kolikowski ps. Pershing. "Baranina" widząc w tym swoją korzyść bez oporu grał na 2 fronty współpracując z austriacką i niemiecką policją i wsypując innych gansgeterów. Za to właśnie dostać miał obywatelstwo austriackie.
Tym razem udało się go złapać dzięki współpracy w  z policją austriacką /pierwsza wymiana informacji na temat Baraniny współpraca zaczęła się na międzynarodowym spotkaniu policji zwalczającej przestępczość jakie odbyło się w Warszawie wiosną tego roku/. Obecnie trwają rozmowy na temat statusu Barańskiego. Jako obywatel austriacki może być sądzony tylko w Austrii. Tamtejsza policja sprawdza czy otrzymał obywatelstwo legalnie, co już dziś może sugerować, że w tej sprawie były nieprawidłowości. Marek Biernacki, minister spraw wewnętrznych i administracji nie wykluczył takiej możliwości, gdyż "działalność (Barańskiego) w Austrii była od dłuższego czasu patologią bardzo widoczną". W każdym razie wydaje się, że czas ochronny dla Jeremiasza Barańskiego minął.
Violetta Krasnowska

Czytaj także

 0