Karzai - mąż opatrznościowy, czy zakładnik?

Karzai - mąż opatrznościowy, czy zakładnik?

Akceptacja kandydatury pasztuńskiego dowódcy i polityka Hamida Karzaiego na stanowisko premiera tymczasowego rządu afgańskiego oznacza, że petersberska konferencja w sprawie przyszłości Afganistanu zakończy się najprawdopodobniej sukcesem.
Jeśli za taki uznać przyjęcie zasad funkcjonowania przyszłego rządu i rozstrzygnięcie najbardziej dyskusyjnych kwestii personalnych. Jeszcze w weekend jako potencjalnego premiera wymieniano Abdula Sattara Sirata, żyjącego na emigracji zwolennika króla Zahira Szaha. Nie ma jednak wątpliwości, że znacznie młodszy, 44-letni Karzai lepiej zna miejscowe realia. Przyszły gabinet ma być rządem zgody narodowej, a zgoda taka byłaby niewyobrażalna bez udziału stanowiących większość Pasztunów. Karzai to Pasztun. Dla wielu Afgańczyków wojna z talibami była walką zdominowanego przez Tadżyków i Uzbeków Sojuszu Północnego o władzę nad całym krajem. Aby zmienić to wrażenie potrzebny był ktoś, kto nie pochodząc z północy kraju także odznaczył się w walce z fanatycznym reżimem. Najlepszym kandydatem okazał się Karzai, który najpierw walczył z okupującymi kraj Rosjanami, a dziś jego żołnierze zdobywają Kandahar, ostatnią twierdzę talibów.
Ustalenie ram porozumienia nie oznacza bynajmniej, że w Petersbergu zdarzył się cud pozwalający w ciągu tygodnia zakończyć trwający ponad 20 lat okres wojen i anarchii w Afganistanie. Na razie zgoda między ugrupowaniami, które połączyła wspólna walka z talibami (ale które nieraz wcześniej walczyły ze sobą) pozostaje tylko dokumentem. Ile jest on wart pokaże próba czasu - choćby najbliższe pół roku, które musi upłynąć do zwołania wielkiej rady Loja Dżirga.
Jarosław Giziński

Czytaj także

 0