Desant z Warszawy

Dodano:   /  Zmieniono: 
Przed wyjazdem do Lizbony rządowi doradcy podkreślali, że premierzy Polski i Portugalii dobrze się rozumieją i łączy ich duża sympatia
 Potwierdzić to miały dłuższe, niż jest to przyjęte, rozmowy szefów rządów (Jerzy Buzek i António Guterres rozmawiali łącznie sześć godzin). Czy zadecydowały o tym tylko względy osobiste? Z pewnością nie. Długa była lista spraw do omówienia. Portugalia przejęła na pół roku przewodnictwo w Unii Europejskiej i będzie miała decydujący wpływ na tempo naszych negocjacji z Brukselą.
Lobbing był więc jak najbardziej uzasadniony, także ze względu na osobę gospodarza. Premier António Guterres jest jednym z najbardziej wpływowych polityków europejskich. W listopadzie ubiegłego roku na XXI Kongresie Międzynarodówki Socjalistycznej w Paryżu został wybrany na przewodniczącego tej organizacji, skupiającej 143 partie socjalistyczne i socjaldemokratyczne ze wszystkich kontynentów. Jego zastępcami są m.in. premier Wielkiej Brytanii Tony Blair, Niemiec - Gerhard Schröder, Holandii - Wim Kok, Austrii - Viktor Klima, Szwecji - Göran Persson i Grecji - Kostas Simitis.
Gdy w ubiegłym roku poszukiwano nowego przewodniczącego Komisji Europejskiej, Guterres był jednym z najpoważniejszych kandydatów i faworytem m.in. Tony?ego Blaira. Gdyby stanął do wyścigu, z pewnością by go wygrał. W tym czasie jednak w Portugalii trwała kampania przedwyborcza i Guterres jako lider socjalistów nie chciał porzucać krajowej sceny politycznej. Bez problemu wygrał wybory i został zaprzysiężony na kolejną czteroletnią kadencję. Wszystko wskazuje więc na to, że to on będzie współdecydował, jakie kraje i kiedy przyjąć do Unii Europejskiej.
Buzek ma inne korzenie polityczne niż Guterres i ich poglądy na wiele spraw się różnią. Szef naszego rządu nie ma jednak innego wyjścia, jak szukać wspólnego języka z socjalistami. Gdy za pół roku odwiedzi Paryż (Francja przejmie wtedy półroczne przewodnictwo w UE), jego gospodarzem będzie także socjalista Lionel Jospin, a pół roku później polityk z tego samego obozu, premier Szwecji Göran Persson. W Komisji Europejskiej połowa z dwudziestki komisarzy to socjaliści, w tym odpowiedzialny za rozszerzenie UE Günter Verheugen. Oznacza to, że rozszerzenie nie musi być priorytetem kolejnych prezydencji. Socjaliści zawsze najwyżej stawiali rozwiązywanie problemów społecznych w unii. Widać to także w programie portugalskiej prezydencji w UE. Jedyny nadzwyczajny szczyt zaplanowany na marzec poświęcony będzie walce z bezrobociem w Unii Europejskiej. Wielkie znaczenie będzie miał więc nieustanny lobbing naszych polityków i dyplomatów, by kwestie rozszerzenia nie zeszły na dalszy plan. Co pół roku powinniśmy jasno i zdecydowanie określać nasze oczekiwania wobec kolejnych przewodniczących UE. Nie wiadomo, czy premier jest o tym w pełni przekonany. Na kończącej wizytę konferencji prasowej nieoczekiwanie stwierdził, że nie będąc członkami unii, musimy być ostrożniejsi w dialogu z Brukselą.
Czy wizyta spełniła spore oczekiwania, których przed wyjazdem nie ukrywali rządowi doradcy? Nie do końca. Pozytywne było na pewno potwierdzenie przez Portugalczyków, że w tym półroczu rozpoczną się rozmowy we wszystkich obszarach negocjacyjnych. W tym w tak dla nas istotnej dziedzinie jak rolnictwo. Niestety, w Lizbonie nie udało się wywalczyć dodatkowej rundy negocjacyjnej w lutym. Nie uzyskaliśmy także pozytywnej odpowiedzi w sprawie możliwości objęcia polskich rolników bezpośrednimi dopłatami, gdybyśmy zostali przyjęci w poczet członków przed 2006 r. Polska propozycja, by nie wykorzystane fundusze przedakcesyjne przeznaczyć właśnie na finansowanie tych dopłat, spotkała się z przychylną reakcją, lecz konkretnej odpowiedzi nie otrzymaliśmy. Niewielkie są także szanse, by w czasie portugalskiego przewodnictwa podano datę przyjęcia nowych członków. "Wcześniejsze deklaracje na temat terminu rozszerzenia nie mają racjonalnego uzasadnienia i należy oceniać je jako nieodpowiedzialne - stwierdził sekretarz stanu ds. europejskich Seixas da Costa. - W przeszłości kanclerz Kohl i prezydent Chirac ogłosili, że Polska znajdzie się w unii w 2000 r. Jaka jest waga tych deklaracji". Portugalczycy uważają, że ważniejsze jest utrzymywanie tempa negocjacji niż wyznaczanie dat.
Jest jeszcze jeden ważny powód, który sprawia, że powinniśmy rozwijać bliskie stosunki z Portugalią. Od Lizbony możemy się najlepiej nauczyć, jak skutecznie wykorzystać szanse, jakie otwierają się wraz ze wstąpieniem do UE. Dzięki mądremu wykorzystaniu funduszy z Brukseli i konsekwentnej polityce gospodarczej PKB per capita w Portugalii wzrósł z 53 proc. średniej wartości we wspólnocie w 1986 r. do 74 proc. w roku ubiegłym.

Więcej możesz przeczytać w 5/2000 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.