Kaczyński pogodził się z TVN-em

Kaczyński pogodził się z TVN-em

Dodano:   /  Zmieniono: 
Jarosław Kaczyński (fot. PAP/Bartłomiej Zborowski) 
Ugodą pozasądową zakończył się proces cywilny wytoczony TVN przez prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego za spekulacje stacji o jego stanie psychicznym - poinformował Sąd Okręgowy w Warszawie. Rzecznik TVN Karol Smoląg poinformował, że ugoda ma charakter pozasądowy i nie zawiera żadnych wzajemnych zobowiązań stron poza zobowiązaniem powoda do wycofania pozwu.

Rzeczniczka Sądu Okręgowego ds. cywilnych sędzia Maja Smoderek poinformowała, że sąd umorzył postępowanie wobec cofnięcia pozwu przez powoda. Dodała, że stało się to w związku z zawarciem przez strony procesu ugody pozasądowej - w takim przypadku strony nie muszą przedstawiać sądowi treści ugody. Nie wiadomo, jakie są warunki ugody. Sędzia Smoderek poinformowała jedynie, że w pozwie o ochronę dóbr osobistych Kaczyński żądał od TVN przeprosin za bezprawne naruszenie swej prywatności - miało ono polegać na upublicznieniu, bez jego zgody, jego danych osobowych, wizerunku i informacji o stanie zdrowia psychicznego w kontekście postępowania karnego. Ponadto domagał się przeprosin za naruszenie godności i nieuprawnione "publiczne roztrząsanie możliwych dysfunkcji psychicznych". Prezes PiS żądał, by sąd nakazał zamieszczenie tych przeprosin na stronie portalu TVN24pl, w onet.pl oraz by odczytał je lektor w programie TVN między godz. 19:30 a 20.

W styczniu Sąd Okręgowy w Warszawie nieprawomocnie uwzględnił inny pozew Jarosława Kaczyńskiego - wobec Radia ZET - i nakazał tej stacji przeprosić lidera PiS za to, że publikując wynik sondażu na temat decyzji sądu o poddaniu lidera PiS badaniom psychiatrycznym, podało jego dane i wizerunek. Chodziło o sondaż Radia ZET z lata 2011 r., w  którym spytano o słuszność decyzji sądu w sprawie wysłania lidera PiS na  badania psychiatryczne.

Stołeczny sąd rejonowy chciał w 2011 r. badań na potrzeby prywatnego procesu karnego, który Kaczyńskiemu wytoczył Janusz Kaczmarek za  nazwanie go "agentem-śpiochem". Zanim sąd wycofał się z tego, radio w  lipcu opublikowało sondaż, z którego wynikało, że 43 proc. Polaków popiera decyzję sądu, a 41 proc. uważa ją za złą. Lider PiS żądał w  pozwie przeprosin za naruszenie jego dóbr osobistych - jego zdaniem radio, publikując te informacje, chciało mu zaszkodzić i naruszyło jego godność oraz cześć. Pozwani chcieli oddalenia pozwu, bo sondaże są "elementem debaty publicznej". - Zakaz publikowania danych i wizerunków osób, przeciwko którym toczy się postępowanie, jest zakazem kategorycznym i media nie mogą takich danych podawać bez zgody sądu, prokuratora czy samego zainteresowanego -  mówiła sędzia Paulina Asłanowicz, uzasadniając styczniowe orzeczenie w tej sprawie. Dodała, że prawo nie czyni w tym względzie żadnych wyjątków wobec osób publicznych, nie jest także usprawiedliwieniem to, że ktoś inny wcześniej naruszył ten sam zakaz.

PAP, arb