Leczenie śmiertelnie chorego kroplówką

Leczenie śmiertelnie chorego kroplówką

Wydłużamy wiek emerytalny﹐ Żeby inaczej podzielić się przyszłą biedą﹒ Tymczasem trzeba się skupić na tym, żeby pracować mądrzej﹐ a niekoniecznie dłużej.
Najpierw była wizja. Wysportowany emeryt z burzą siwych włosów, we flanelowych spodniach i rozpiętej koszuli w kratę przechadza się po plaży w towarzystwie zgrabnej emerytki wyglądającej jak Jane Fonda. Obok biegnie piękny pies, jego futro lśni w słońcu, a w turkusowych falach odbija się dach domu położonego tuż przy plaży, pod palmą. A teraz są realia. Łączna emerytura z I i II filaru według symulacji specjalnego komitetu Unii Europejskiej będzie prawie o połowę niższa niż obecnie w relacji do przeciętnego wynagrodzenia. Dla wielu kobiet, które pracują krócej, zarabiają mniej i żyją dłużej, emerytury będą głodowe, nie starczy nawet na podstawowe potrzeby człowieka w wieku seniora. Jeżeli uwzględnimy komentarz premiera Pawlaka, z którym się zgadzam, że za 20-30 lat finanse państwa będą w tak kiepskim stanie, że ZUS nie będzie w stanie wypłacić całych należnych nam emerytur, to mamy pełen obraz. Jeśli sobie sami nie odłożymy, to na emeryturze będziemy dziadować, no, chyba że będziemy pracować dłużej.

Rząd szacuje, że jeśli popracujemy dłużej, to emerytury będą większe, na przykład licząc w dzisiejszych pieniądzach – jeśli kobieta popracuje do 67. roku życia zamiast do 60. – to dostanie emeryturę w wysokości 3400 zł zamiast 2000 zł. Jeżeli jednak weźmiemy poprawkę na zbyt optymistyczne założenia (bo rząd zawsze zakłada, że w długim okresie będzie lepiej, niż będzie) oraz „poprawkę Pawlaka", że ZUS wypłaci połowę tego, co od nas pobrał w formie haraczu, to emerytura będzie znacznie bliższa 2000 zł niż szacowanym 3400. To nie wszystko. Banki centralne świata drukują tyle pieniędzy, że w końcu może się pojawić wysoka inflacja i realna wartość emerytury będzie jeszcze niższa. Drodzy rodacy, macie zatem następującą propozycję pod rozwagę. Ponieważ finanse państwa będą w opłakanym stanie za 20-30 lat i nie dostaniecie w całości tego, co macie zapisane w ZUS, musicie pracować dłużej. I nie ma innej możliwości, bo jeśli nie będziecie pracować dłużej, to będzie wielki kryzys finansowy i ZUS wam wypłaci jeszcze mniej. Więc zakasać rękawy i do roboty, ciężkiej i długiej.

Niestety, w tym rozumowaniu rządu tkwi fundamentalny błąd. Wydłużanie wieku emerytalnego do 67. roku życia rozłożone na dekady jest jak kroplówka wzmacniająca dla być może terminalnie chorego pacjenta. Tymczasem tego pacjenta trzeba postawić na nogi i wyleczyć. Zamiast kroplówki trzeba silnych leków, bo to choroba śmiertelna. Tylko jakich leków?

Przypomnijmy, że system emerytalny to umowa społeczna, która reguluje, jaką część bieżącego dochodu narodowego dostają emeryci, a jaką pozostali. Ponieważ według oficjalnych prognoz PKB ma rosnąć coraz wolniej, a liczba emerytów ma rosnąć coraz szybciej, albo emeryci zagarną olbrzymią część PKB, albo dostaną głodowe emerytury. My w Polsce wybraliśmy ten drugi scenariusz, bo pierwszy mógłby skutkować wojną pokoleń o pieniądze. A teraz wydłużamy wiek emerytalny, żeby inaczej podzielić się przyszłą biedą. Tymczasem trzeba się skupić na tym, żeby pracować mądrzej, a niekoniecznie dłużej. Mądrzej, czyli w taki sposób, żeby polskie firmy wytwarzały innowacyjne produkty, które będą sprzedawane na całym świecie. Jeśli będziemy zarabiać, sprzedając towary miliardom konsumentów na świecie, tak jak robią to Niemcy czy Koreańczycy z Południa, to będziemy dobrze zarabiać, od dobrych pensji będziemy odprowadzali wysokie składki i będziemy mogli pracować krócej.

Proste, prawda? Tylko jak to zrobić? Trzeba zacząć od oseska. Osesek ma się urodzić zdrowy i chodzić do przedszkola, bo badania pokazują, że w wieku przedszkolnym kształtują się kompetencje kluczowe dla późniejszego sukcesu zawodowego. Tymczasem rząd w świetle jupiterów wydłuża wiek emerytalny, a po cichu przygotowuje przepisy, które wykończą prywatne przedszkola w Polsce, bo odbiorą im finansowanie. Jeśli dziecko nie pójdzie do przedszkola, bo przecież w publicznych nie ma miejsca, tam tylko po znajomości, szczególnie w miastach, to potem będzie słabiej rozwinięte, będzie mniej zarabiało, płaciło mniejsze składki i faktycznie pozostanie nam tylko praca do 67., a może i 75. roku życia. Zamiast wykańczać prywatne przedszkola, trzeba sprywatyzować publiczne, to jeszcze będą oszczędności. A skoro już dziecko posiądzie właściwe kompetencje od przedszkola po uczelnie wyższe, które mają być blisko biznesu, to powinno otrzymać wsparcie logistyczno-finansowe w stworzeniu takiej firmy, która odniesie globalny sukces.

To jest właściwe lekarstwo na naszą potencjalnie śmiertelną chorobę. A my zamiast leczyć, jedną ręką podajemy kroplówkę, a drugą łapiemy pacjenta za gardło.

Okładka tygodnika WPROST: 9/2012
Więcej możesz przeczytać w 9/2012 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 17
  • Michu IP
    Panie skończ Pan z tymi swoimi filozofiami, wszyscy to co Pan mówi wiedzą .Niech Pan coś zrobi dla dobra naszego a nie gada gada i gada.Pan jesteś gorszy od tych jasnowidzów
    i wróżbitów w telewizji.Do roboty się Pan weź !!!
    Bacznie Pana obserwuję i z tej pańskiej paplaniny chleba nie będzie, z mojej tutaj zresztą też.
    • maja IP
      I rząd, i Pan Rybiński nie mają racji. Rozwiązanie jest tak oczywiste, ze aż banalne, ale wszyscy boja się to powiedzieć: należy ZNIEŚĆ EMERYTURY i powrócić do systemu, w którym najpierw rodzice opiekują się dziećmi, a potem dzieci rodzicami. Obecny system, jak i proponowany zmiany, są nie do zaakcepowania. Jestem mamą trójki dzieci. Mnie i mojego męża oraz nasze dzieci państwo okrada miesięcznie na kilkaset złotych. I co z tego będziemy mieć? Nic. I tak będa musiały nas utrzymywać nasze dzieci bo państwowych emerytur i tak nie zobaczymy. Niech państwo przestanie wreszcie nas okradać i okłamywać!
      • Andrzej IP
        Cokolwiek się stanie, Rybiński będzie to krytykować. Taką już ma urodę.
        • mzak IP
          Rząd buduje zamki na ruchomych wydmach! Przyszłość pracy to nowoczesne zawody i technologie o których nie mamy pojęcia! Aby w nich funkcjonować- potrzeba dobrze wykształconych pracowników. A nasza edukacja robi się dramatycznie zacofana! Do tego ponad 2 mln dzieciaków w wieku 7-15 lat dotkniętych ubóstwem. Niektóre są 3 pokoleniem dziedziczącym biedę. Chodzących do zacofanych szkół, za niewiele lat,źle wykształcone trafią do kolejek pomocy społecznej. Do zmian na rynku pracy rząd się nie przygotowuje. Wiek zatrudnienia jest najmniej istotnym elementem.
          Bez reformy rynku pracy, podjęcia walki z tzw. czarną strefą zatrudnieniową, czyli zwiększenie wpływu składek do ZUS zmian nie będzie! Firmy poprzenosiły pracowników do samozatrudnienia. Płacą oni minimalny ZUS kombinują na podatkach. Rozwija się tzw. prywatna przedsiębiorczość ale kosztem funduszy emerytalnego, skarbowego itd. No i utrzymywanie gigantycznej populacji wsi. Polityczne i tchórzliwe- bo wieś nie jest w swojej
          większości siermiężnych chłopów w sukmanach. Są obszary biedy, ale też doskonale rozwijające się gospodarstwa,biznesy. Tam weszły dziesiątki miliardów złotych unijnej pomocy. Dlaczego państwo ma utrzymywać tą patologię? Dyskusja o zmianach wieku emerytalnego to temat zastępczy. Kraj ma o wiele poważniejsze problemy gospodarcze. Kto wie, ze 2-3 lata
          czeka nas energetyczny lokaut czyli rozpad sieci, w które nie inwestowano od Edwarda towarzysza Gierka? Zużycie sięga 95 proc. Na  inwestycje po prostu nie ma pieniędzy. Takich trupów w gospodarczej szafie jest w Polsce więcej! Problem emerytów będzie narastał. mamy totalny kryzys finansowy. I totalny brak pomysłów rządzących, co z tym zrobić.
          • wladek IP
            No tak. Może i ja przeżyję \"wiek emerytalny\". Na razie to 67 lat, na razie. Ciekawe, kiedy TO będzie 75, albo 85. Cholerka, nawet JA nie wiem czy doczekam. 85 lat, qurczę, w pełnym zdrowiu. HaHaHa.
            Donald będzie JUŻ pewnie w Gablocie, jak Lenin. Ale, ..., Lenim miał chociaż SexApil. W MouseOleum nawet Donald POzyska jakieś POprawki wyglądu: Może będzie się NORMALNIE uśmiechał.
            Liczę na to, ze MOJA Urna będzie DALEKO od MouseOleum Donalda.

            Czytaj także