Miller: to Komorowski podjął decyzję ws. budowy korwety. Niech zabierze głos

Miller: to Komorowski podjął decyzję ws. budowy korwety. Niech zabierze głos

Leszek Miller (fot. PAP/Radek Pietruszka)
Lider SLD Leszek Miller oczekuje, że w sprawie zaprzestania budowy korwety "Gawron" głos zabierze Bronisław Komorowski. Decyzję o rozpoczęciu budowy tego okrętu podjęto, kiedy na czele MON stał obecny prezydent i zwierzchnik Sił Zbrojnych.
- Szkoda, że obecny zwierzchnik Sił Zbrojnych, prezydent w tej sprawie nie interweniuje, bo decyzja o rozpoczęciu inwestycji zapadła wtedy, kiedy Bronisław Komorowski był ministrem obrony narodowej. I  wtedy przekonywano, że budowa tych okrętów jest właściwa, bo zaplanowano budowę nie jednej korwety, lecz dwóch - powiedział Miller. Zdaniem szefa SLD byłoby dobrze, gdyby Komorowski zajął w tej sprawie stanowisko. - Jak sądzę stanowisko prezydenta Komorowskiego mogłoby być inne od stanowiska obecnego kierownictwa Ministerstwa Obrony Narodowej -  ocenił.

Szefowa prezydenckiego biura prasowego Joanna Trzaska-Wieczorek podkreśliła, że "według prezydenta decyzję co do  realizacji danych inwestycji podejmuje minister, biorąc pod uwagę bieżącą sytuację i okoliczności". Zaznaczyła, że to minister "musi też ocenić konkretne zadania pod kątem ich aktualności lub dezaktualizacji".

Idzik kłamał?

Polityk SLD zarzucił jednocześnie kłamstwo wiceministrowi obrony Marcinowi Idzikowi, który powiedział, że to rząd Millera nie dał żadnych pieniędzy na budowę korwety. - Plany korwety powstały oczywiście za czasów ministra Komorowskiego. Natomiast umowa na korwetę została podpisana za premierostwa pana Leszka Millera, a dzień po podpisaniu tej umowy ścięto finansowanie tego projektu na cztery lata - powiedział Idzik. -Dlatego przez lata urzędowania premiera Leszka Millera nie było żadnych środków finansowych na korwetę "Gawron". Pierwsze duże środki pojawiły się w 2005 r. -  dodał wiceminister.

- To jest kłamstwo. I to dowodzi, że MON jest w rękach ludzi niekompetentnych, ludzi bezrozumnych i w dodatku jeszcze ludzi, którzy kłamią - powiedział Miller. Dodał, że za jego rządów przekazano „co najmniej 140 mln zł" na budowę „Gawrona". - To są rzeczy, które łatwo udokumentować. Przykro mi, że wysocy urzędnicy MON po prostu kłamią –  mówił. Jego zdaniem wycofanie się MON z budowy korwety jest decyzją "bezrozumną i szkodliwą".

"To osłabia zdolność bojową polskiej marynarki"

- Jeśli Sztab Generalny, czy MON likwiduje budowę okrętu to znaczy, że  osłabia zdolność bojową polskiej Marynarki Wojennej, bo bez okrętów nie  ma Marynarki. Jeśli zatem taki jest cel, to niech minister obrony narodowej powie, że nie chce, żeby Polska miała Marynarkę Wojenną, to  wtedy okaże się też, że nie ma potrzeby funkcjonowania ministra obrony narodowej. I wtedy będą to naprawdę wielkie oszczędności - dodał szef SLD.

400 milionów w błoto

Budowa korwety "Gawron" ruszyła w listopadzie 2001 r. Początkowo planowano budowę siedmiu, później trzech-czterech, potem dwóch okrętów, ostatecznie w stoczni powstawała jedna jednostka. Zbudowany kadłub próbnie zwodowano w 2009 r.; przewidywano wtedy, że  korweta pod nazwą ORP "Ślązak" wejdzie do służby w 2012 r. Pod koniec zeszłego roku minister obrony Tomasz Siemoniak mówił, że sprawę budowę korwety "nie bez przyczyny" bada prokuratura. Projekt korwety kosztował ponad 400 mln zł. Według szacunków MON do ukończenia trzeba by jeszcze co najmniej 1,1 mld zł.

Kontynuacja budowy nie znalazła się w zatwierdzonym na początku lutego wykazie 276 zadań o podstawowym znaczeniu dla bezpieczeństwa. Środków nie przewidziano też w budżecie MON na 2012 rok. Premier Donald Tusk zapowiedział, że program korwety "Gawron" zostanie przerwany, a Siemoniak powiedział, że planuje próbę sprzedaży kadłuba okrętu.

ja, PAP

 2
  • Kamil IP
    Zamiast Rządu mamy stado baranów i nieuków,kiedy tym wszystkim zajmie się społeczeństwo i rozliczy to dziadostwo.

    Czytaj także