Milion złotych premii za zorganizowanie Euro 2012

Milion złotych premii za zorganizowanie Euro 2012

Marcin Herra (fot.KATARZYNA PLEWCZYNSKA/CYFRASPORT/Newspix.pl ) / Źródło: Newspix.pl
Blisko milion złotych premii za sukces końcowy, czyli przeprowadzenie w Polsce piłkarskich mistrzostw Europy, może otrzymać prezes spółki PL.2012 Marcin Herra - wynika z jego kontraktu, który upubliczniła minister sportu i turystyki Joanna Mucha.
Herra szefem rządowej spółki, która koordynuje i nadzoruje przygotowania do Euro 2012, został w lutym 2008 roku. Umowa określa jego miesięczne zarobki podstawowe na poziomie 25 902,40 złotych brutto. Dodatkowo za każdy rok pracy należy mu się premia w wysokości maksymalnie sześciu miesięcznych pensji, ale jest ona uzależniona od  oceny postępów przygotowań przez radę nadzorczą PL.2012.

Jego kontrakt przewiduje również nagrodę za końcowy sukces, czyli rozegranie w Polsce mistrzostw Europy. Ma ona wynieść połowę wszystkich wcześniejszych zarobków, czyli pensji i premii rocznych. Do momentu rozpoczęcia turnieju finałowego ME czas pełnienia funkcji przez Herrę wyniesie łącznie 52 miesiące. Do tego należy dodać pięć premii za każdy rok pracy.

Premia Kaplera wywołała burzę

Ujawnienie kontraktu Herry i jego zastępców w PL.2012 to skutek zamieszania wokół odwołanego 13 lutego szefa Narodowego Centrum Sportu Rafała Kaplera. Na podstawie kilku ekspertyz prawnych, minister sportu nakazała wstrzymanie wypłacenia mu premii zapisanej w  jego kontrakcie. Miała ona wynieść dziewiętnastokrotność miesięcznego wynagrodzenia podstawowego w wysokości 39 tys. złotych, czyli łącznie 741 tys. złotych brutto. - Po niejasnościach związanych z kontraktem prezesa spółki odpowiedzialnej za budowę Stadionu Narodowego poleciłam sprawdzenie i  upublicznienie pozostałych umów zawartych przez Ministerstwo Sportu i  Turystyki w związku z organizacją Turnieju UEFA EURO 2012 - napisała Mucha w oświadczeniu.

"Kontrakty z PL.2012 są bardziej precyzyjne"

- Dokładna analiza prawna wykazała, iż kontrakty z PL.2012 znacznie bardziej precyzyjnie określają zadania powierzone władzom spółki oraz  sposób oceny jakości ich pracy. Gdyby podobnie skonstruowano umowy z  zarządem Narodowego Centrum Sportu, wyraźnie uzależniając wypłatę wynagrodzenia od jakości wykonanych zadań, od strony prawnej nie mogłyby one budzić żadnych zastrzeżeń - dodała. Jak zaznaczyła, w przypadku PL.2012 bardzo jasno określone zostały kryteria, według których rozliczana jest praca władz spółki oraz  wypłacane wynagrodzenie, w tym tzw. wynagrodzenie dodatkowe.

"Umów trzeba przestrzegać"

- Zostało ono podzielone na kwoty należne za tzw. postęp prac, czyli skuteczne i terminowe zakończenie poszczególnych etapów, oraz kwotę wypłacaną jednorazowo za tzw. sukces końcowy. Etapy zostały opisane szczegółowo, a ich realizacja przebiega zgodnie z przyjętym terminarzem. Sukces końcowy, czyli jakość organizacji turnieju, ocenimy wspólnie po  jego zakończeniu - wyjaśniła. - Zdaję sobie sprawę, że wysokość kwot zapisanych w umowach będzie budziła emocje i stanie się przedmiotem komentarzy. W trakcie dyskusji nad kontraktem Pana Rafała Kaplera wielokrotnie powtarzano jednak, że  umów należy dotrzymywać. Zgadzam się z tym - o ile nie budzą one wątpliwości prawnych. Słusznie podkreślano również, że organizacja EURO 2012 jest zadaniem wymagającym zaangażowania najlepszych i najbardziej kompetentnych menedżerów. W mojej ocenie tak właśnie jest w tym przypadku - podsumowała.

ja, PAP

Czytaj także

 2
  • Poskramiacz Oszołomów IP
    A głupim Polaczkom wciska się ciemnotę, że nie ma kasy na nic i muszą przez to pracować dłużej, by system się nie zawalił. Jeśli kasta politycznych pasożytów rozbudowana jest do niebotycznych rozmiarów, jeśli za swoją publiczną \"pracę\" pasożyty dostają milionowe premie, to oczywiste jest, że szarak musi na to zapracować, tyrając do 70-tki.
    • zfrustrowany IP
      Za sukces milion- to nie dużo. Porażka przez złe przygotowanie imprezy oznaczałaby straty liczone w miliardach.