Masłowska w Królewskim Teatrze w Sztokholmie: lubię Pałac Kultury

Masłowska w Królewskim Teatrze w Sztokholmie: lubię Pałac Kultury

Dorota Masłowska (fot. M. Stelmach/Wprost)
Dorota Masłowska, ceniona w Szwecji, była we wtorek bohaterką wieczoru w Królewskim Teatrze Dramatycznym Dramaten w Sztokholmie. Masłowska opowiedziała m.in., dlaczego Polacy mają traumę we krwi, za co lubi Pałac Kultury i Nauki oraz czemu nie pisze bloga.

W rozmowie ze szwedzkim pisarzem Markiem Matthiensenem Dorota Masłowska powiedziała, że jej pokolenie w Polsce "uwikłane jest w  historyczną narrację". - Krzywda jest dziedziczna i nie jest to zjawisko jednorazowe. Ja jestem osobą wolną od traumy, ale mam ją w sobie. Została mi przekazana inną drogą - stwierdziła pisarka. Wspomniała o  roli, jaką w jej życiu odegrała opowiadająca wojenne przeżycia babcia.

To właśnie "konsekwencje wojny noszone w ludzkich ciałach" są tematem sztuki napisanej przez Masłowską "Między nami dobrze jest", która miała premierę w 2010 roku w Sztokholmie pod szwedzkim tytułem "Metallflickan" ("Metalowa Dziewczynka"). W Szwecji znana jest również inna sztuka pisarki - "Dwoje biednych Rumunów mówiących po polsku" -  wystawiona w Folkteatern w Goeteborgu. Oba przedstawienia miały pozytywne recenzje.

Dorota Masłowska opowiedziała szwedzkiej publiczności o polskiej debacie na temat Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie. - Co jakiś czas organizowana jest akcja, aby Pałac zniszczyć. Osobiście uważam, że jest bardzo ładny. Dla mojego pokolenia jest bardzo egzotyczny - ma szokującą estetykę, ale jest już wpisany w krajobraz na zawsze - powiedziała Masłowska. Zaznaczyła, że nie lubi jednak architektury socrealistycznej w  Warszawie. - To, czego nie mogę komunistom wybaczyć, to chaos architektoniczny i koszmarne blokowiska - wyznała.

Pisarka uważa Warszawę za idealne miasto do tworzenia. Podczas rocznego stypendium w Berlinie Masłowska zrozumiała, że będąc pisarką potrzebuje języka polskiego. - Życie pisarza bez języka jest trudne, pewnie musiałabym zmienić zawód, aby żyć poza Polską - tłumaczyła.

Dorota Masłowska powiedziała, że podchodzi sceptycznie do społecznych mediów w internecie. - Pełnią one rolę społeczną, informacyjną, ale nie mają wartości literackich - oceniła pisarka. - Nie mogłabym pisać bloga, nie mogę już pisać więcej niż piszę - wyjaśniła. Pisarka przyznała, że pisanie w ogóle nie przychodzi jej łatwo. Jedynie swoją pierwszą książkę ("Wojna polsko-ruska pod flagą biało-czerwoną") napisała w dwa miesiące, kolejne utwory, "Paw królowej" oraz dramaty, wymagały więcej namysłu.

Spotkanie z Dorotą Masłowską zostało zorganizowane przy współudziale Instytutu Polskiego w Sztokholmie w ramach cyklu rozmów w Dramaten "New European Drama". Rozmowę z autorką przeplatano czytaniem przetłumaczonych na język szwedzki fragmentów adaptacji scenicznych powieści Masłowskiej "Paw królowej" oraz tekstu "New York I love you but you are bringing me down: listy do Bijou".

em, pap

Czytaj także

 0

Czytaj także