Castellani znów będzie trenował polskich siatkarzy?

Castellani znów będzie trenował polskich siatkarzy?

Daniel Castellani (fot.Nula/Anna Kłeczek/Wikipedia)
Były trener polskiej reprezentacji siatkarzy Daniel Castellani uważa, że PlusLiga nadal poziomem sportowym ustępuje włoskiej i rosyjskiej, mimo iż w finałach europejskich rozgrywek znalazły się aż cztery polskie zespoły.
- Oczywiście w ostatnich latach kluby w Polsce zrobiły niesamowity postęp. Poprawiło się pod każdym względem - sportowym, finansowym, organizacyjnym, infrastrukturalnym, ale nadal nie można tego porównać z  ligą włoską i rosyjską. Moim zdaniem to właśnie tam grają najlepsze zespoły na świecie - powiedział Argentyńczyk.

Cztery polskie drużyny w finale

Po raz pierwszy w historii zdarzyło się, że aż cztery polskie drużyny znalazły się w finale europejskich rozgrywek. Dotychczas rywalizacja rozstrzygnęła się jedynie w Lidze Mistrzów. W rozegranym w weekend w  Łodzi turnieju Final Four PGE Skra Bełchatów zajęła drugie miejsce, w  decydującym meczu ulegając Zenitowi Kazań 2:3.

- Tu akurat nie można mówić o dużej przewadze. Nie zdziwiło mnie, że  Trentino Volley, które sięgało po trofeum przez ostatnie trzy lata, tym razem skończyło na trzecim miejscu. W takim turnieju liczy się dyspozycja dnia, szczęście i przede wszystkim trzeba grać na 100 procent w każdym elemencie. Jak coś pójdzie nie tak, dużo to kosztuje, najczęściej przegraną - ocenił Castellani, który w latach 2006-09 był szkoleniowcem Skry, a obecnie pracuje z Fenerbahce Stambuł i  reprezentacją Finlandii.

"Rzeszowscy siatkarze wygrają"

Trener, który doprowadził polską kadrę do pierwszego w historii złotego medalu mistrzostw Europy uważa, że większe szanse na zwycięstwo w  finale europejskiego pucharu ma w rozgrywkach CEV Asseco Resovia Rzeszów. - Oni powalczą także z rosyjskim zespołem - Dynamem Moskwa, ale ta  drużyna jest do pokonania przez Polaków. Resovia ma bardzo wyrównany skład, silną ławkę rezerwowych i rozumieją się na parkiecie bardzo dobrze - powiedział.

W finale Pucharu Challenge zmierzą się z kolei dwa polskie zespoły - AZS Politechnika Warszawska i Tytan AZS Częstochowa. - To znak, że polska liga zrobiła olbrzymi postęp. I to nie tylko męska, ale i żeńska. To bardzo dobry znak dla reprezentacji. Ona też rośnie w siłę i ma szansę na bardzo duże sukcesy - dodał Castellani.

Castellani wróci do Polski?

Argentyńczyk uważa, że teraz właśnie widać efekty konsekwentnego szkolenia młodzieży. - Praca od podstaw daje rezultaty, ale trzeba na nie poczekać. W  Polsce trwało to około 6-8 lat, ale teraz zbierane będą owoce -  podkreślił. Castellani bardzo dobrze wspomina pracę w Polsce i chętnie by tutaj wrócił. - Do końca sezonu związany jestem z Fenerbahce Stambuł i dopełnię kontrakt do końca. Później rozpocznę poszukiwania nowego pracodawcy i  nie wykluczam powrotu do Polski. Bardzo bym chciał tam znowu pracować -  przyznał.

ja, PAP

 0

Czytaj także