UE nie chce współpracować z białoruskimi firmami

UE nie chce współpracować z białoruskimi firmami

Biznesmeni popierający Łukaszenkę trafią na czarną listę UE (fot. sxc)
UE ma przyjąć nowe sankcje wobec 29 firm należących do trzech wpierających reżim Białorusi biznesmenów. Obok Jurego Czyża i Uładzimira Piefcieua na celowniku jest też aktywny w branży paliwowej Anatol Tarnauski.

W odpowiedzi na pogarszającą się sytuację w dziedzinie praw człowieka na Białorusi UE ma przyjąć nowe sankcjami, w tym ekonomiczne, wobec wspierających reżim Alaksandra Łukaszenki biznesmenów i ich firm. Decyzja jest spodziewana w piątek, ma zapaść na posiedzeniu szefów dyplomacji, o ile będzie jednomyślność, której zabrakło w lutym, na  ostatnim posiedzeniu szefów dyplomacji. Sankcje ekonomiczne zawetowała Słowenia, wspierana przez Łotwę. Przygotowany na piątek kompromis obejmuje rozszerzenie unijnej listy z zakazem wizowym o 12 nowych osób oraz zamrożenie aktywów 29 firm należących do trzech oligarchów.

Kompromis?

Osoba mająca dostęp do negocjacji powiedziała, że ten kompromis jest wstępnie akceptowany przez wszystkie 27 państw. Tylko jeden dyplomata - z Łotwy - zapowiedział, że musi go jeszcze skonsultować z  parlamentem. Jeden z trzech biznesmenów - Uładzimir Piefcieu, gospodarczy doradca prezydenta Łukaszenki i drugi najbogatszy człowiek na Białorusi, już w  czerwcu został objęty zakazem wizowym do UE. UE zamroziła już też aktywa trzem jego firmom: produkującej broń firmie Biełtiecheksport, która handlowała m.in. z reżimem libijskiego przywódcy Muammara Kadafiego, hazardowej Sport-Pari oraz BT Telekomunikacji, która jest zaangażowana m.in. w budowę infrastruktury na mistrzostw świata w hokeju na lodzie w  2014 roku. W piątek UE ma dołożyć do listy kilka nowych powiązanych z  nim firm.

Dwóch nowych biznesmenów, którzy znajdą się na czarnej liście zakazu wizowego i zamrożenia aktywów to Anatol Tarnauski i Jury Czyż. Ten pierwszy, który jest generalnym przedstawicielem budowlano-inwestycyjnej grupy Univest we Wspólnocie Niepodległych Państw (WNP), na terenie Białorusi działa stosunkowo niedawno, bo od 2001 r., ale jest dobrze znany w Rosji i na Ukrainie. Przez długi czas stał na czele ukraińskiej firmy przetwórstwa ropy TNG „Runo", a pod koniec lat 90. i na początku XXI w. był wiceprezesem państwowej firmy rosyjsko-białoruskiej Sławnieft. Białoruska filia Univestu od 2006 r. jest jednym z 10 największych podatników na Białorusi. Media donosiły też, że ma własny tabor kolejowy oraz bazę paliwową pod Homlem. To także jeden z  największych deweloperów Mińska i okolic.

Czyż, też wywodzący się z kręgu Łukaszenki, dorobił się na rynku paliwowym i nieruchomości, posiada m.in. sieć hipermarketów i zakłady mięsne. Jest też prezesem klubu piłki nożnej Dynamo Mińsk. Z sankcji wyłączone będą cztery firmy białoruskie Czyża, współpracujące z Łotwą i Słowenią. Chodzi m.in. o  firmę powiązaną ze słoweńską Riko Group, która działa na Białorusi od  2000 r., pomaga Czyżowi m.in. w wartej 57 mln dolarów budowie hotelu Kempinski w Mińsku.

Wyłączenie tych firm z sankcji to warunek, jaki Słowenia i Łotwa postawiły, by w ogóle zgodzić się na nowe restrykcje ekonomiczne wobec reżimu. Inne kraje nie mają wyjścia, jeśli chcą, żeby w ogóle był jakiś postęp w nakładaniu środków represyjnych na Białoruś - wyjaśniły źródła. Ten kompromis jest "zgniły" - ocenił dyplomata jednego z krajów UE, dodając, że wielu dyplomatów nie ukrywało "zniesmaczenia".

Dwa kraje, Wielka Brytania i Francja, zgłosiły nawet zastrzeżenia co  do kompromisu. Ale nie dlatego, że są orędownikami najsurowszego obchodzenia się z reżimem Łukaszenki. - Nie chcą tworzyć precedensu w  postaci wyjątków. Bo potem inny kraj zażąda tego samego, jeśli będą zapadać decyzje o kolejnych sankcjach wobec Syrii czy Iranu - wyjaśnił dyplomata we wtorek.

Zniesienie zastrzeżeń

Ale w środę osoba mająca dostęp do negocjacji powiedziała, że  zarówno Francja, jak i wielka Brytania "zniosły swe zastrzeżenia", bo w  deklaracji, jaką w piątek przyjmą ministrowie, ma być stwierdzenie, że  "UE będzie kontynuowała prace nad obejmowaniem sankcjami biznesmenów i  ludzi czerpiących korzyści finansowe z reżimu". Poza biznesmenami na poszerzonej liście Białorusinów objętych zakazem wizowym znajdą się w piątek także kolejni przedstawicieli władz białoruskich odpowiedzialnych za łamanie praw człowieka i represje wobec opozycji (jak sędziowie i prokuratorzy). Unijna "czarna lista" liczy już 231 przedstawicieli reżimu.

Wciąż nie zapadła decyzja w sprawie powrotu ambasadorów państw UE do  Mińska, którzy wyjechali w geście solidarności, gdy białoruskie władze wezwały 28 lutego ambasadora Polski i UE do wyjazdu z Białorusi. Otoczenie szefowej unijnej dyplomacji Catherine Ashton zapewnia, że choć decyzja należy do kompetencji narodowych, to będzie "skoordynowana" i  na razie ambasadorowie "powinni pozostać jeszcze trochę na  konsultacjach."

eb, pap

Czytaj także

 0