Liverpool uczci ofiary z Hillsborough

Liverpool uczci ofiary z Hillsborough

W półfinale Pucharu Anglii zagrają m.in piłkarze Chelsea Londyn, fot. PAP/EPA/GERRY PENNY
W najbliższy weekend odbędą się półfinały piłkarskiego Pucharu Anglii, w których zmierzą się lokalni rywale. W sobotę Liverpool zagra z Evertonem, a dzień później o awans do finału walczyć będą londyńskie kluby Tottenham i Chelsea.

Sobotni mecz rozpocznie się o godzinie 12.30 czasu polskiego na  stadionie Wembley w Londynie. Zdaniem szkoleniowca Evertonu Davida Moyesa to Liverpool jest faworytem spotkania. Piłkarze trenera Kenny'ego Dalglisha grali z lokalnymi rywalami w tym sezonie dwukrotnie, zdobywając komplet punktów i nie tracąc bramki. - Skład Liverpoolu i jakość ich gry sugerują, że to oni wygrają mecz, ale półfinał jest tylko jeden, więc wszystko może się zdarzyć -  przekonywał Moyes.

Z kolei Dalglish przypominał sukces z lutego tego roku, kiedy jego zespół właśnie na Wembley pokonał w finale Carling Cup ekipę Cardiff. - Dla naszych kibiców to będzie powrót do miejsca, z którym związane są miłe wspomnienia. Czeka nas wielki mecz, bo każdy półfinał jest wielki, ale emocje potęguje fakt, że będą to też derby - powiedział Szkot.

Liverpool bez bramkarzy

Liverpool FC zmaga się obecnie z problemem bramkarzy. Nie zagra numer jeden w bramce "The Reds", Hiszpan Jose Reina, który dostał czerwoną kartkę w ligowym meczu z Newcastle United i został zawieszony na trzy mecze.

Jego zmiennik, Brazylijczyk Alexander Doni, został z kolei wyrzucony z  boiska w spotkaniu z Blackburn Rovers i również nie ma prawa wystąpić w  sobotę. Dalglish będzie zmuszony wystawić w pierwszym składzie trzeciego bramkarza dryżyny, Brada Jonesa. Jedyną alternatywą jest ściągnięty w pośpiechu z wypożyczenia do Hull City Węgier Peter Hulacsi.

Liverpool FC wygrywał Puchar Anglii siedem razy w historii. Ich ostatni triumf miał miejsce w 2006 roku, kiedy w finale po rzutach karnych pokonali londyński West Ham United. Ich sobotni rywale wznosili trofeum pięciokrotnie, ale od ostatniego zwycięstwa w 1995 roku tylko raz udało im się awansować do finału - w 2009 roku przegrali z Chelsea 1:2.

Spotkanie dwóch drużyn z Liverpoolu odbędzie się w przeddzień rocznicy tragedii na Hillsborough. 15 kwietnia 1989 podczas meczu w  Sheffield zginęło 96 kibiców "The Reds". Sobotnie derby poprzedzi minuta ciszy ku pamięci ofiar tego wydarzenia.

Chelsea odpocznie

Drugi półfinał pomiędzy Tottenhamem a Chelsea rozpocznie się w  niedzielę o godzinie 18.00 czasu polskiego, również na Wembley. W tym sezonie londyńczycy grali ze sobą dwa razy, dwukrotnie padł remis.

Trener Chelsea Roberto Di Matteo prawdopodobnie nie wystawi przeciwko Tottenhamowi najlepszego składu, bowiem będzie chciał dać odpocząć piłkarzom, którzy rozegrają w środę pierwszy mecz półfinałowy Ligi Mistrzów z FC Barcelona. Ponadto "The Blues" zagrają bez podstawowego obrońcy Branislava Ivanovica, który został decyzją FA zawieszony na trzy mecze za niesportowe zachowanie w ligowym spotkaniu z Wigan.

Szkoleniowiec Tottenhamu Harry Redknapp, mimo wszystko nie uważa swojego zespołu za faworyta meczu. - Chelsea ma bardzo mocny skład. Będą groźni niezależnie od tego, kogo wystawią - tłumaczył 65-letni Anglik.

Spotkanie w cieniu krytyki

W Tottenhamie nie zagrają kontuzjowani podstawowi obrońcy Younes Kaboul i Michael Dawson. Możliwe, że ze składu wypadnie również kandydat do przejęcia opaski kapitana Anglików podczas Euro 2012, Scott Parker.

Chelsea triumfowała w Pucharze Anglii sześciokrotnie, ostatnio w 2010 roku. Z kolei Tottenham wygrywał FA Cup osiem razy, ale ostatnie zwycięstwo w tym turnieju odnieśli w sezonie 1990/1991. Od tego czasu dotarli do półfinałów pięciokrotnie i za każdym razem przegrywali.

W cieniu sportowych walorów spotkań pojawiła się krytyka trenerów Evertonu i Chelsea pod adresem FA. Moyes skarżył się w wywiadzie dla  Daily Telegraph, że kibice z Liverpoolu będą mieli bardzo trudne zadanie, aby tak wcześnie dotrzeć do stolicy Anglii. Wyraził jednak przekonanie, że na Wembley, mimo wszystko pojawi się komplet widzów.

Z kolei Roberto Di Matteo powiedział, że FA "nie chciała współpracować" przy wyznaczaniu terminu, w związku z czym piłkarze Chelsea mają zbyt krótką przerwę między spotkaniem w Pucharze Anglii a  półfinałem Ligi Mistrzów.

mp, pap

Czytaj także

 0